Jak Francja wspiera książki i promuje czytelnictwo

Francja chlubi się tym, że na każdym szczeblu – od Ministerstwa Kultury po wiejskie biblioteki – inwestuje w czytelnictwo i wspiera pisarzy. Ten literacki snobizm sprawia, że małe księgarnie i niezależni wydawcy trzymają się tutaj mocno.
z Paryża
Czyta się kilka minut
Witryna księgarni Al Ouest w 14. dzielnicy Paryża. Francja, 8 października 2024 r. // Fot. Riccardo Milani / AFP / East News
Witryna księgarni Al Ouest w 14. dzielnicy Paryża. Francja, 8 października 2024 r. // Fot. Riccardo Milani / AFP / East News

W iluż paryskich mieszkaniach, które oglądałem, książki zakrywały całe ściany od podłogi aż po sufit, gabarytami bijąc na głowę wielkoformatowe zestawy kina domowego. Aby sięgnąć na samą górę, gospodyni lub gospodarz musieli się wdrapywać na drabinkę. Regały wypchane książkami są niezbywalnym elementem francuskiego, nie tylko inteligenckiego, designu. Nawet jeśli papierowe księgozbiory zaczynają powoli ustępować czytnikom. 

Nawet na prowincji, gdzie nie ma czasem nic oprócz kilku domów, merostwa i starego (zamkniętego na cztery spusty) kościółka, natrafiam na skrzynkę z napisem „Boite à lire”. Każdy chętny może za darmo pożyczyć książkę lub podzielić się z innymi pozycją ze swojego księgozbioru. A pomysł stworzenia samoobsługowej „mikrobiblioteczki” bierze się z inicjatywy mieszkańców.

To tylko dwa przykłady francuskiej pasji do słowa pisanego. Pasji, bez której trudno zrozumieć wyjątkowo szczodrą, na tle innych krajów Europy, publiczną politykę wspierania książki, autorów i wydawców.

Francuski duch

Można się spotkać z opinią, że głęboko zakorzenione upodobanie do książek jest częścią esprit français, czyli francuskiego ducha. Tak uważa również François Annycke, animator czytelnictwa i dyrektor Regionalnej Agencji Książki i Czytania w regionie Hauts-de-France (fuzja historycznej Pikardii i Nord-Pas-de-Calais). 

– Namiętność do czytania nie jest czymś racjonalnym, to raczej pewien symbol. Wystarczy spojrzeć na politykę francuską: przed ważnymi wyborami każdy z kandydatów poczuwa się w obowiązku, by wydać książkę na najrozmaitsze tematy, nawet odległe od współczesności, jak biografia króla Henryka IV. Kryje się za tym przekonanie, że czytanie kształtuje dobrego obywatela – mówi „Tygodnikowi” Annycke.

Początków państwowej polityki wsparcia dla czytelnictwa można szukać już pięćset lat temu, gdy król Franciszek I Walezjusz kładł podwaliny pod dzisiejszą Bibliotekę Narodową Francji.

Jak podkreśla Annycke, trwałą pozytywną tendencją jest to, że liczba nowych księgarni jest wyższa od liczby tych, które kończą działalność. Francuską specyfiką jest siła niezależnych wydawnictw publikujących ambitną literaturę oraz małych, „niesieciowych” księgarni. W całym kraju tych ostatnich jest około 3700, w tym aż 400 w stolicy.

Bardzo dużym wsparciem dla małych księgarzy i wydawców jest jednolita cena książek, wprowadzona tzw. ustawą Langa (od nazwiska ówczesnego ministra kultury, Jacka Langa) z 1981 r. Przed pojawieniem się tej regulacji wielkie sieci handlowe, takie jak Fnac (francuski odpowiednik Empików), walczyły z mniejszymi konkurentami, obniżając swobodnie ceny i dając rabaty. Dziś ta praktyka nie jest dozwolona.

– Jednolita cena książki pomogła obronić niezależne księgarnie i przyczyniła się do prosperity niezależnych wydawnictw – zaznacza François Annycke.

Sieć wsparcia

Mimo pewnego spadku czytelnictwa Francuzi kupują obecnie około 440 mln książek rocznie. To nawet nieco więcej niż w latach przed pandemią, w trakcie której zanotowano krótkotrwały rekordowy skok sprzedaży (do prawie 490 mln egzemplarzy).

Annycke podkreśla, że francuska administracja wspiera książki na wszystkich poziomach: miasta, społeczności gmin, departamentu, regionu i państwa: – To wspólna odpowiedzialność. Miasta utrzymują swoje biblioteki, ale do ich działania dokładają się także samorządy wyższego szczebla. Każdy departament musi wspierać inicjatywy związane z książkami (zakup księgozbioru, pomoc w organizowaniu imprez, festiwali, rezydencji autorskich itp.). Istnieje również szeroki zakres wsparcia na poziomie regionalnym. I oczywiście na poziomie centralnym: subwencje Ministerstwa Kultury, jak i pomoc organów publicznych, takich jak Krajowe Centrum Książki (CNL) – tłumaczy Annycke.

Wiele spośród istniejących dzisiaj narzędzi promowania powszechnego dostępu do książek powstało w latach 80. i 90., za czternastoletnich rządów prezydenta François’a Mitterranda. Na prowincji rozbudowano wówczas sieć bibliotek gminnych, dofinansowanych przez departamenty.

Z gminnej perspektywy

Teraz na terenach wiejskich biblioteki są nie tylko miejscem lektury, ale także jedną z nielicznych przestrzeni, gdzie można się spotkać, podyskutować czy obejrzeć spektakl. Tak jak w liczącej ledwie trzy tysiące mieszkańców miejscowości Sainte-Geneviève (departament Oise), 60 km od Paryża. O działaniach biblioteki w Sainte-Geneviève opowiada mi jej dyrektorka, Dorota Wieleżyńska, która przed ćwierć wiekiem wyemigrowała z Polski do Francji.

Mówi o sobie, że ma w sobie coś z „siłaczki” na peryferiach, ale od razu zastrzega: – Siłaczka kojarzy się z syzyfową pracą, a ja nie mam poczucia, że moja praca jest bezsensowna. Mamy sporo propozycji skierowanych zarówno do dzieci, jak i dorosłych, lekcje biblioteczne dla przedszkoli i szkół podstawowych, dyskusyjny klub książki, spektakle teatralne. Dużą popularnością cieszy się u nas czytanie dla maluchów do 3. roku życia – mówi Dorota Wieleżyńska. – Z dziećmi przychodzą na dwudziestominutowe seanse mamy i nianie, czasem tatusiowie. Dla mnie to także okazja, żeby porozmawiać z rodzicami i zachęcić do czytania dzieciom w domu. Bo rodzinna lektura umacnia więź z dzieckiem i pozwala na rozmowę o emocjach.

Pluszowy ekran

We wszystkich rozmowach o czytaniu powraca temat zagrożeń płynących z naszego uzależnienia od ekranów. Paradoksem jest to, że choć we Francji kupuje się wciąż dużo książek, coraz mniej się czyta. Inaczej mówiąc, książki zaczynają służyć głównie za dekorację salonu.

„Francuzi czytają coraz mniej, podczas gdy ekrany zdobywają coraz większą przestrzeń” – alarmuje tegoroczny „barometr” ośrodka Ipsos pt. „Francuzi i czytanie”, zlecony przez francuskie Narodowe Centrum Książki (CNL). Według tego badania, przeprowadzanego co dwa lata nad Sekwaną, 63 proc. Francuzów deklaruje, że w ciągu ostatniego roku przeczytało 5 lub więcej książek (o 6 punktów procentowych mniej niż dwa lata temu). Z kolei 13 proc. nie przeczytało w ubiegłym roku żadnej książki (ten wskaźnik utrzymuje się od lat na zbliżonym poziomie).

Autorzy raportu podkreślają, że „konkurencja ze strony innych form spędzania wolnego czasu, w szczególności online i na ekranach, hamuje czytelnictwo”. Na dowód tej tezy podają, że Francuzi spędzają prawie jedną dobę w tygodniu przed ekranami (ponad 35 godzin tygodniowo), podczas gdy na czytanie książek poświęcają średnio tylko 3 godz. 40 min.

Z polskiej perspektywy wszystkie te dane nie wyglądają źle, ale dla Francuzów, przynajmniej tych oczytanych, to fatalna tendencja. Stąd zrozumiały komentarz prezeski CNL Régine Hatchondo, która mówiła, że „po raz pierwszy w swojej historii stanęliśmy w obliczu posiadania swego rodzaju pluszowej zabawki wszczepionej do ramienia”.

Na inny aspekt problemów z czytelnictwem zwraca uwagę François Annycke: 

– Radykalna zmiana polega też na tym, że młodzi czytają nie tylko mniej, ale czasem mają problem ze zrozumieniem bardziej skomplikowanych treści. Stąd tendencja, by w nowych wydaniach upraszczać teksty, nawet te już klasyczne. Czy należy to robić, na przykład z powieściami Juliusza Verne’a? Francuscy wydawcy są w tej kwestii bardzo podzieleni.

Wartość książki

Jak promować w takim wypadku ambitniejsze treści? To pytanie stawia sobie dyrektorka biblioteki w Sainte-Geneviève. Wśród nastoletnich czytelników jej instytucji najbardziej popularne są komiksy i mangi, a wśród dorosłych – kryminały i romanse, w tym ostatnio tzw. dark romance. Wieleżyńska przestała kupować do biblioteki pozycje z tego nurtu mimo ich popularności. Jej zdaniem nie zasługują one na miejsce w publicznej bibliotece ze względu na przemocowy charakter i niski poziom literacki.

– Uważam, że rolą ludzi zajmujących się zawodowo książkami – wydawców, bibliotekarzy, księgarzy – jest pokazywanie drogi do wartościowej literatury. I to staram się robić, gdy rozmawiam w bibliotece z ludźmi. Wsłuchuję się w ich zainteresowania i proponuję książki ambitne – wyjaśnia dyrektorka.

Francja chciała zawsze uchodzić za kraj o wyrafinowanym guście czytelniczym. Jego kształtowaniu służyły znakomite programy literackie w telewizji w rodzaju legendarnych już „Apostrophes” słynnego Bernarda Pivota. W latach 70. i 80. gromadziły one przed telewizorami nawet do 5 milionów Francuzów.

Te czasy dawno minęły. Ale telewizyjne programy z udziałem znanych pisarzy i pisarek, jak „La Grande Librairie” („Wielka Księgarnia”) w kanale publicznym France 5, nadal przyciągają blisko pół miliona widzów. Trudno chyba wyobrazić sobie inny kraj, w którym trwające nieprzerwanie przez półtorej godziny rozmowy o literaturze cieszyłyby się takim wzięciem.

Goncourt i inne lokomotywy

Dużą rolę w promowaniu literatury mają we Francji nagrody literackie. Nikt dokładnie nie wie, ile ich jest. Szacunki wahają się zwykle od 500 do 1200, a niektórzy mówią nawet o dwóch tysiącach.

– Nagrody literackie to francuska pasja. Z jednej strony chodzi o wyróżnienie książek, z drugiej – o społeczną mobilizację wokół dynamicznej rywalizacji. A kiedy nagrody przyznają młodzi, udział w konkursie zachęca ich jednocześnie do czytania – komentuje Annycke.

Najbardziej prestiżowa Nagroda Goncourtów jest symboliczna finansowo – to czek na 10 euro. Jednak w razie zwycięstwa wydawcy i laureaci mają gwarancję sukcesu czytelniczego. W ostatnich latach „goncourty” sprzedawały się średnio w 400-500 tys. egzemplarzy. Oznacza to – według wyliczeń dziennika ekonomicznego „Les Echos” – że obdarowany laurem autor czy autorka mogą liczyć na przychód w wysokości jednej dziesiątej zysków ze sprzedaży, czyli (przy średniej cenie egzemplarza ok. 20 euro) – od 800 tys. do miliona euro.

Inne z francuskich nagród krajowych – jak Renaudot czy Femina – także mają charakter honorowy. Ale podobnie jak Goncourt zapewniają laureatom setki tysięcy sprzedanych egzemplarzy. – Niektóre mniej prestiżowe nagrody literackie we Francji są lepiej finansowane. Czasem zamiast pieniędzy przyznaje się rezydencję twórczą w atrakcyjnym miejscu – wyjaśnia Annycke.

Czego się uczyć

Powróćmy do spojrzenia z tzw. prowincji. Gęsta i dobrze wyposażona sieć bibliotek (zwanych dziś często mediatekami) ma tutaj dla kontaktu z książką ogromne znaczenie.

W Sainte-Geneviève powstaje już dziś nowa biblioteka, która za dwa lata zastąpi obecną, ściśniętą na pierwszym piętrze gminnego budynku. W nowym lokalu na 700 metrach kwadratowych będzie także sala teatralna na sto osób. 

– Walczyłam o tę siedzibę od kilkunastu lat – w głosie dyrektorki słychać satysfakcję. – Mimo wszechobecnych cięć budżetowych zdobyliśmy środki z Ministerstwa Kultury i samorządów. I, co ważne, wszyscy radni, także opozycja, głosowali za nową biblioteką, choć zwykle o wszystko się spierają! Bez silnej polityki publicznej nie ma skutecznego wsparcia dla czytelnictwa – kwituje moja rozmówczyni. 

Ze słów bibliotekarki wyłania się jeszcze jeden wniosek: – Raz na miesiąc mamy tu swój „Klub czytelnika”. Rozmawiamy o książkach, ale też o zwykłych sprawach, dzieciach i wnukach, omijając politykę. Dla wielu osób te spotkania są sposobem na wyrwanie się z samotności. We Francji mówi się, że biblioteki są ważnym elementem spójności społecznej. I w tym tkwi sedno sprawy, czyli siła książek. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 0.00 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 23/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Francja: klub czytelników