„Nasz konkurs dostarczy pieśni, których wykonawcy nie epatują odmiennością” – obiecują organizatorzy Interwizji

Odsuwanie się od zachodnich inicjatyw w dziedzinie kultury oraz gromienie domniemanej zgnilizny moralnej w twórczości europejskich i amerykańskich artystów rozkręca się w Rosji z każdym miesiącem coraz bardziej.
Czyta się kilka minut
Shaman
Shaman, pieśniarz militarnego putinizmu, występujący na oficjalnych kremlowskich imprezach i festiwalach // Fot. YouTube // Materiały prasowe

Intencją władz Rosji jest dostarczenie ludności rozrywki. Niech ludzie się weselą, niech chodzą do kina na komedie, w telewizji oglądają apolitycznych kabareciarzy, a w radiu słuchają rytmicznych przebojów nieobciążonych troską. Niech nikt nie zawraca sobie głowy wojną i tym, co ona niesie. Niech wkoło będzie po prostu wesoło.

Zgodnie z tym trendem Władimir Putin podpisał dekret o przeprowadzeniu międzynarodowego konkursu muzycznego Interwizji (Интервидение). Impreza ma się odbyć w Moskwie i obwodzie moskiewskim w 2025 roku (dokładnej daty jeszcze nie wyznaczono). Zgodnie z założeniami pomysłodawców, konkurs ma się przyczynić do „dalszego rozwoju kulturalno-humanitarnej współpracy międzynarodowej”. 

Na czele komitetu organizacyjnego został postawiony wicepremier Dmitrij Czernyszenko i zastępca szefa administracji prezydenta, Siergiej Kirijenko. Dobór tak wpływowych urzędników i sam carski ukaz mają świadczyć o bardzo poważnych zamiarach władz.

Interwizja to kolejna inicjatywa mająca stanowić rosyjską alternatywę wobec konkursów, festiwali czy zawodów sportowych, w których Rosja przed wojną uczestniczyła i z których w związku z inwazją została wyrugowana lub wypisała się sama.

Nazajutrz po rozpoczęciu agresji na Ukrainę w 2022 roku Rosja została zdyskwalifikowana z konkursu Eurowizji, w którym swego czasu odnosiła sukcesy: w 2008 roku konkurs wygrał Dima Biłan, rok później finał odbył się w Moskwie. 

Ale już kilka lat później wokół Eurowizji rozpętało się w Rosji istne pandemonium: rosyjskie media odsądzały uczestników od czci i wiary, za skandal uznano wygraną Conchity Wurst. Był to prawdopodobnie symboliczny początek kampanii przeciwko środowiskom LGBTQ+ i polityce gender. Ostatecznie Rosja wycofała się z Europejskiej Unii Nadawców w lutym 2022 roku, a to uniemożliwia udział w Eurowizji.

Odsuwanie się od zachodnich inicjatyw w dziedzinie kultury, gromienie domniemanej zgnilizny moralnej w twórczości europejskich i amerykańskich filmowców, reżyserów teatralnych, aktorów, malarzy czy piosenkarzy rozkręca się w Rosji z każdym miesiącem coraz bardziej. 

Już w 2022 roku urażony bojkotem Międzynarodowego Festiwalu Filmowego filmowiec Nikita Michałkow, zdobywca Oscara, wzywał do powołania Eurazjatyckiej Akademii Filmowej (na wzór amerykańskiej), która miałaby przyznawać „eurazjatyckiego Oscara”. Na razie nic nie wiadomo o powołaniu takiej Akademii ani przyznawaniu putinowsko-michałkowskich nagród. 

Za próbę zorganizowania alternatywnego festiwalu filmowego można by ewentualnie uznać Festiwal Państw Eurazji – pierwszy taki konkurs odbył się w październiku 2024 roku w Moskwie, uczestniczyli w nim głównie filmowcy z krajów WNP. Pieczę nad wydarzeniem sprawował reżyser Tigran Keosajan, jeden z najbardziej zawziętych propagandystów. Pod takim przewodem żadna antyputinowska mysz by się na ekran nie prześliznęła.

Rosyjscy sportowcy nie zostali w 2024 roku dopuszczeni do zawodów olimpijskich, rosyjscy decydenci postanowili więc unieść się honorem i zorganizowali „igrzyska BRICS” – imprezę sportową, która miała przyćmić zawody w Paryżu. Propaganda dęła w trąby, ogłaszając wielkie osiągnięcia sportowców z 90 krajów, którzy rzekomo przybyli na zawody BRICS do Kazania. Tymczasem nie przyjechał tam żaden liczący się zagraniczny sportsmen. 

O tym, że z obsadą poszczególnych dyscyplin było coś nie tak, świadczył choćby przykład konkursu artystycznego pływania synchronicznego wśród mężczyzn. Jego jedynym uczestnikiem był Rosjanin Aleksandr Malcew. Wobec braku konkurentów zdobył złoty medal. Jeszcze większą wtopą było wykreowanie udziału zawodnika, który nie przyjechał na „igrzyska” i nawet nie wiedział, że w nich uczestniczył, a zdobył czwarte miejsce.

Ale wróćmy do Interwizji. Konkurs organizowany był przed laty w bloku wschodnim – jako odpowiedź na Eurowizję – przez Międzynarodową Organizację Radia i Telewizji (OIRT), skupiającą telewizje krajów socjalistycznych. Festiwale to się odbywały, to się nie odbywały w latach 60. i 70. Na jednym z nich w Sopocie w 1978 roku wystąpiła caryca estrady Ałła Pugaczowa (obecnie na emigracji, popiera antywojenne wystąpienia swojego męża, Maksima Gałkina, znanego satyryka i parodysty). Ostatecznie organizacji festiwali zaniechano wobec „trudnej sytuacji w Polsce po 1980 roku”, a później równie trudnej sytuacji w całym obozie.

W Rosji powrócono do idei festiwalowej w 2008 roku, konkurs piosenki odbył się w Soczi, przyjechali wykonawcy z 11 krajów WNP. Nic ciekawego się nie wydarzyło, organizacji kolejnych festiwali zaniechano. Aż w 2014 roku Rosja obraziła się na Eurowizję za zwycięstwo Conchity Wurst (o czym mowa powyżej) i chciała zrobić własny festiwal, znowu jednak zbyt długo zaprzęgano rumaki do tego rydwanu i żaden konkurs się nie odbył. W 2024 roku ponownie odpalono ideę otrzepania Interwizji z naftaliny, tym razem z nieograniczonym udziałem, jak się wyraził Putin, „chińskich przyjaciół” i innych państw z BRICS.

Czy festiwal powtórzy sukces „igrzysk BRICS” z Kazania – czas pokaże. W Wikipedii można przeczytać, że do konkursu już zgłosili się wykonawcy z dwudziestu krajów, w tym z Chin, Etiopii, Indonezji, Białorusi, Iranu i innych. Minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow zachęca do zgłoszeń wszystkich chętnych, zapewniając, że konkurs odbędzie się bez cenzury (chyba że ktoś zacznie dyskredytować rosyjską armię, nieprawdaż?). 

Zaraz potem Ławrow gwarantuje, że na Interwizji nie będzie żadnych „wynaturzeń i wypaczania natury człowieka”, jak miało to miejsce podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu. I to jest najważniejsze przesłanie, z którym rosyjskie władze chcą dotrzeć do tych, którym szaleństwa Eurowizji są nie w smak: nasz konkurs dostarczy publiczności pieśni, których wykonawcy nie zmieniają płci ani nie epatują odmiennością. Muzycznej sztuce zdegenerowanej Rosja mówi stanowcze nie.

Dyrektor najważniejszej rosyjskiej telewizji 1tv Konstantin Ernst zapewnił natomiast, że Interwizja powinna być otwartym konkursem bez politycznych ograniczeń. Bardzo ciekawa koncepcja w kraju prowadzącym zbrodniczą wojnę, stosującym cenzurę i represjonującym tych, którzy się z tą polityką nie zgadzają. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”