Inflacja: Rząd nie zasypie dołu, który wykopał

Na dniach GUS powinien podać dane o inflacji w listopadzie i wszystko wskazuje na to, że odczyt zdecydowanie przebije próg 7 proc. (w październiku mieliśmy 6,8 proc.), a być może zbliży się do 8 proc.
Czyta się kilka minut
Siedziba Narodowego Banku Polskiego, Warszawa, 25 listopada 2021 r./ FOT. Adam Chełstowski / Forum /
Siedziba Narodowego Banku Polskiego, Warszawa, 25 listopada 2021 r./ FOT. Adam Chełstowski / Forum /

Tarcza antyinflacyjna, której szczegóły rząd upublicznił kilka dni temu, powinna dać złotemu chwilę ulgi, ale na pewno nie zatrzyma galopu cen. Przeciwnie – większość ekonomistów uważa, że apogeum drożyzny dopiero przed nami.

Oczywiście są w Europie kraje, w których inflacja rozszalała się jeszcze bardziej. Na Litwie jej wskaźnik HICP, liczony metodą nieco inną od stosowanej przez GUS, wyniósł w październiku 8,2 proc., w Estonii 6,8 proc., a na Węgrzech 6,6 proc. (dane z Polski przeliczone w identyczny sposób dają 6,4 proc.). Średnia dla całej Unii to jednak 4,4 proc. Wprowadzając tarczę antyinflacyjną, rząd zachowuje się więc jak szklarz z „Brzdąca” Chaplina. Próbuje usunąć zniszczenia, które sam wywołał.


CZYTAJ TAKŻE

SZERYF POŚRÓD UBOGICH: Program 500 plus traci gwałtownie wartość na skutek inflacji. Rząd jeszcze udaje, że może łagodzić jej skutki, ale dla partii, która gra rolę pogromczyni ubóstwa, idą ciężkie czasy >>>


Rzecz jasna, nie wszystko jest tutaj winą ekipy Mateusza Morawieckiego. Uderzenie inflacji wynika przede wszystkim z polityki luzowania ilościowego, czyli pompowania do gospodarki miliardów złotych dla uniknięcia jeszcze gorszego scenariusza, jakim byłaby wywołana przez lockdown recesja. To należało zrobić, ale nie w wybrany przez rząd sposób. Błędem było m.in. doinwestowanie 3 mld zł tzw. bonu polskiej branży turystycznej, która latem 2020 r. i tak nie mogła się opędzić od klientów, gdy wakacje zagraniczne stały się trudniej osiągalne za sprawą ograniczeń epidemicznych. NBP [zob. tekst w dziale Kraj – red.] sam zaś dolewał oliwy do inflacyjnego ognia, opowiadając miesiącami bajki o ryzyku deflacji i osłabiając polską walutę, aby doraźnie poprawić kondycję finansów publicznych i ułatwić Polsce zadłużanie się pod kolejne tarcze. Skumulowane efekty tych błędów uderzają właśnie dzisiaj.

Co dostajemy jako środek przeciwbólowy? W przypadku benzyny 95 zmiany podatkowe zawarte w tarczy antyinflacyjnej poskutkują obniżką o ok. 10 groszy na litrze, co pozwoli wrócić średnim cenom na stacjach poniżej psychologicznego progu 6 zł. Tymczasowe zmiany w opodatkowaniu gazu i energii elektrycznej dadzą przeciętnemu gospodarstwu domowemu oszczędności rzędu 30 zł na kwartał, ale mowa o wyliczeniach, których bazę stanowią bieżące ceny. Od nowego roku większość dostawców wprowadzi podwyżki, które zapewne skonsumują tę obniżkę w całości. Na domiar złego nie należy oczekiwać, by tarcza zniwelowała efekt inflacyjny. Ekonomiści są zgodni, że zaproponowane w niej rozwiązania zmniejszą dynamikę inflacji w najlepszym razie o jeden punkt procentowy – a na dłuższą metę mogą zadziałać wręcz proinflacyjnie.

Koszty tarczy wyniosą ok. 10 mld zł. Trzy czwarte tych wydatków niejako pokryje się samo, bo tyle wyniesie nadwyżka wpływów z VAT, które winduje teraz inflacja. Na resztę rząd będzie jednak musiał się zadłużyć, a to nie pozostanie bez wpływu na siłę złotego, ceny paliw i kolejne elementy układające się w tzw. pętlę inflacyjną. NBP zmuszony będzie dalej podnosić stopy procentowe. To już zadziała, choć dla niemal 45 proc. Polaków, niemających w bankach niczego poza kredytami konsumpcyjnymi, oznaczać będzie dalszy spadek standardu życiowego. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 49/2021