Już w 2011 r., gdy Rajoy obejmował władzę, nad jego partią wisiały oskarżenia korupcyjne. Ale dopiero w minionym tygodniu sąd stwierdził, że Partido Popular od chwili powstania w 1989 r. korzystała z systemu nielegalnego finansowania, a Rajoy jako świadek w sprawie składał fałszywe zeznania.
Poza tuszowaniem korupcji Rajoy zostanie zapamiętany z cięć w polityce społecznej, odmowy rozliczeń z reżimem Franco, ograniczenia wolności zgromadzeń („prawo kagańca”) i zawieszenia autonomii Katalonii. „Zostawiam Hiszpanię w lepszym stanie, niż ją zastałem” – mówił teraz. Jeśli brać pod uwagę tylko dane ekonomiczne, to prawda. Ale można dyskutować, na ile wzrost gospodarczy to jego zasługa, a na ile wynik światowej koniunktury.
Sánchez może zmienić styl rządzenia (zwłaszcza dialogu z Katalonią), ale nie przeprowadzi wielkich reform: nie pozwala mu na to ani układ sił w parlamencie, ani budżet. Obiecał rozpisać wybory, gdy tylko uda mu się „przywrócić normalność” w kraju. Co raczej prędko nie nastąpi. ©℗
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















