Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Hamulec Hamleta

Hamulec Hamleta

16.08.2018
Czyta się kilka minut
Andrzej Duda chciałby znów przekonać wyborców, że nie jest notariuszem Jarosława Kaczyńskiego. Szkopuł w tym, że jego weto większych szkód prezesowi nie czyni.
Andrzej Duda podczas ogłoszenia decyzji o wecie, Warszawa, 16 sierpnia 2018 r. / Fot. Jacek Domiński / Reporter / East News
Andrzej Duda podczas ogłoszenia decyzji o wecie, Warszawa, 16 sierpnia 2018 r. / Fot. Jacek Domiński / Reporter / East News
O

Odgrywany przez prezydenta przez tydzień spektakl dystansowania się od nowej ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego musiał znaleźć taki finał: Andrzej Duda ogłosił, że wetuje tę ustawę, uchwaloną ekspresowo głosami PiS.

Ordynacja była tak napisana, że w praktyce podwyższała trzykrotnie próg wyborczy, wynoszący dziś 5 procent. Oznaczało to, że ponad 50 polskich miejsc w Europarlamencie podzielą między siebie tylko PiS i PO.

Otoczenie Andrzeja Dudy buduje wokół tego weta legendę. Z jednej strony ma to być swoisty rewanż za to, że PiS utrąciło referendum konstytucyjne w senackim głosowaniu. Z drugiej, Duda ma być obrońcą małych partii, ciemiężonych od lat przed dwa główne, wrogie sobie bloki. Wreszcie prezydent ma się jawić jako mąż stanu, przedkładający dobro obywateli – których głosy mogłyby wylądować pod progiem, czyli w śmietniku – ponad doraźny interes swej partii, czyli parę mandatów więcej w eurowyborach.

Należy oczywiście pamiętać, że Duda do ponownej elekcji w 2020 r. potrzebuje więcej głosów, niż PiS do utrzymania władzy po wyborach w 2019 r. Prezydent musi zatem pokazywać swój dystans do niektórych pomysłów prezesa Kaczyńskiego, obliczonych na wzmocnienie podziału na scenie politycznej. Dla Dudy zbyt głęboki podział, to zmniejszenie jego szans wyborczych. Dlatego flirtuje z małymi ugrupowaniami centroprawicy, choćby z Kukiz'15 i PSL, a także lewicy – w tym z Partią Razem. To rezerwuary głosów wymykające się podziałowi na PO i PiS. Wszystkie te formacje, tak różne na co dzień, prosiły o weto i je dostały.

Szkopuł w tym, że obecna sytuacja Dudy jest drastycznie inna niż rok temu, gdy zaserwował PiS serię atomowych wet do ustaw sądowych. Wówczas to była realna próba ucieczki z pułapki folwarcznego podporządkowania Kaczyńskiemu. Dzisiejszy sprzeciw politycznie nie ma większego znaczenia.

W kluczowych kwestiach od wielu miesięcy prezydent podpisuje wszystko to, na czym zależy prezesowi PiS. Ba: stał się czołowym napastnikiem w prowadzonej przez obóz władzy wojnie z Sądem Najwyższym. To on firmuje najbardziej kontrowersyjne decyzje, włącznie z próbą usunięcia I prezes SN Małgorzaty Gersdorf, mimo że do 2020 r. chroni ją konstytucyjna kadencja. W praktyce to wysłannik prezydenta, Wiesław Johann, kieruje Krajową Radą Sądownictwa, która odmienia oblicze polskich sadów wedle marzeń Jarosława Kaczyńskiego.

Być może zresztą weto europejskie jest sprzeciwem wyreżyserowanym, uzgodnionym nieformalnie z PiS. Obóz władzy uchwalił tę ustawę głównie po to, by wyciąć prawicową konkurencję, która w eurowyborach – ze względu na ich specyfikę, mobilizującą przeciwników UE – wypada bardzo dobrze. Może chodziło o narodowców? Może narodowców z Antonim Macierewiczem? A może na dodatek z ojcem Rydzykiem? Dziś, gdy Macierewicz uwierzył w obietnicę powrotu do gry, a Rydzyk dostał nowe rządowe przelewy, ordynacja wycinająca prawicowe nowalijki jest po prostu zbędna. W dodatku jej los był od początku niepewny, bo jest wyraziście niezgodna z prawem europejskim, które zabrania ustalania wyśrubowanych progów wyborczych, wypaczających wynik głosowania.

Zresztą, nawet jeśli weto europejskie nie jest buntem uzgodnionym z PiS, w praktyce relacji Dudy z Kaczyńskim nie zmieni. Prezydent po 3 latach kadencji nie ma żadnego zaplecza, struktur ani pieniędzy. Jeśli chce wygrać, to może co prawda flirtować z Kukizem, chłopami i nową lewicą, ale musi pozostawać w trwałym związku z Kaczyńskim.

CZYTAJ TAKŻE:

Andrzej Stankiewicz o państwie prywatnej zemsty

Andrzej Stankiewicz o gwarancjach prezydenckiego autografu

Autor jest dziennikarzem Onet.pl, stale współpracuje z „Tygodnikiem Powszechnym”.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz Onetu, wcześniej związany z redakcjami „Rzeczpospolitej”, „Newsweeka” i „Wprost”. Laureat wielu konkursów dziennikarskich, w tym zdobywca nagrody głównej SDP (2003 r.). W 2011...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

choć to niby wiadomo o kim i o czym, kojarzy mi się momentalnie z grą półsłówek - niech to będzie, aby pozostać przy polityce, klasyczny Chór Wujów

Zaraz zaraz, o już mi się przypomniało. No więc czy twoim zdaniem Gerhard Schroeder jest europejskim demokratą ? Pozdrawiam

i chyży rój, z Panem Bogiem

Przecież zaszczytne miano notariusza rządu miał nieodżałowany, podziwiany i kochany przez naród prezydent Bronisław Komorowski.

Myślę, że stronnictwa opozycyjne już dziś powinny jasno, dobitnie i STALE ostrzegać PiS i jego akolitów, że jeśli ci spróbują zmanipulować przyszłoroczne wybory do Sejmu w stronę jeszcze bardziej nieproporcjonalnych, niż to miało miejsce w 2015 r., to nie przystąpią one do tak z góry sfałszowanych wyborów, ani też nie uznają ich wyników.

No i co z tego, ze nie przystapia? Nie będzie wiec ich w sejmie, tak ze nawet trybuny nie będzie miał kto blokować. Nie jestem fanką Piłsudskiego, niemniej az się prosi, żeby sięgnąć po srodki z jego arsenału

I co przyniosło praworządności i demokracji w Polsce blokowanie trybuny i świąteczna okupacja gmachu Sejmu? Guzik - czyli tyle, ile udawało się opozycji w czasach sanacji (jeśli już sięgamy po piłsudczykowskie akcenty). Po doświadczeniach ostatnich trzech lat nie powinniśmy się już łudzić, że tę bezwzględną bandę można obalić i unieszkodliwić łagodnymi środkami i graniem według jej przestępczych zasad. Nawet jeśli opozycja wystawi wspólny blok (co wcale nie jest pewne) w obliczu pisowskiej ordynacji większościowej i będzie miała większość w sondażach, myśli Pani, że pisowska sitwa nie obmyśla już "prawa", które zablokuje możliwość zrzeszania się do wyborów? Oni sięgną po każdy środek, aby unikać jak najdłużej więzienia i rozmontowywać to państwo dalej, a ich łże-trybunał przyklepie wszystko.

Jasne, ze tak. Dlatego trzeba powiedzieć jasno: Polska jest państwem bezprawia i tak należy grać, aby wygrać, a nie rozdrabniac się na smieszne protesty i gierki parlamentarne. Druga strona, jak Pan rzekł, gra wedle całkiem innych zasad

Nie rozumiem Pani podejścia... Jeśli PiS zmanipuluje ordynację wyborczą w stronę większościowej, a opozycja weźmie udział w takich oszukańczych wyborach i nie zdobędzie większości mandatów, to jednak samym swoim udziałem usankcjonuje pisowski zamach na prawo każdego wyborcy do równego traktowania jego/jej głosu z innymi - i nic na tym nie zyska. Będzie się bezpłodnie miotać na salach sejmowych, tak jak to się dzieje obecnie. Z kolei jeżeli opozycja takiemu "sejmowi" odmówi prawowitości dopiero PO wyborach, to tylko się skompromituje i osłabi. To moje stanowisko, a nie Pani, oddaje powagę sytuacji, oznacza przejęcie inicjatywy i wychodzi naprzeciw środków zdolnych odeprzeć zagrożenie.

Rozumiem Pana podejście. Niemniej boje się, ze taki walkower otworzyłby możliwości szajce do hulania po kozacku, ot duszy, i nie istniałaby już żadna instytucja broniaca zycia i mienia ludzi w Polsce

A obecny "sejm" z zasiadającą w nim wciąż opozycją to w jaki niby sposób broni mienia, życia i innych praw obywateli Polski przed pisowskimi zakusami? Ten kolejny, jeszcze bardziej zmanipulowany przez populistów miałby jakimś cudem odbić się od dna?... Nie ma mowy o walkowerze w sytuacji, którą postuluję. Owszem, szajka będzie jeszcze bardziej hulać, "zmieniać konstytucję", ale jej dekrety będą gie warte, bo w państwie powstawałyby już oddolnie nowe, legalne i obywatelskie struktury administracji państwowej. Że radykalnie? Granda musi mieć pełną jasność co do tego, że dalsze łamanie prawa, niszczenie ustroju i eskalowanie konfliktu z jej strony będzie skutkować aktywnym wypowiedzeniem jej posłuszeństwa. Odstraszanie musi się opierać na wiarygodności odwetu. To, co do tej pory robiła (i czego nie zrobiła) opozycja, nie było ani stanowcze, ani wiarygodne...

Nie bronie absolutnie opozycji, która wciąż zachowuje się, jakby granie według zasad europejskiego parlamentaryzmu moglo przynieść skutek. Nie mam praktycznego doświadczenia w polityce, niemniej wydaje mi się, ze należy być obecnym zawsze i wszędzie, a nie oddawać dobrowolnie pole.

Sądziłem, że już oboje zgodziliśmy się, iż podejmowanie nierównej walki na terenie i zasadach wybranych przez przeciwnika nie świadczy o rozsądku. Najwyraźniej byłem w błędzie...

Zwykla ustawka, ale czesc niekumata i sie podnieca. Jedni z nich to naiwni , podatni na narodowo- socjalistyczna propaganda obecnej wladzy, inni glupcy, Jeszcze inni to lewackie eunuchy, ktorzy spali sobie snem "sprawiedliwego" przez minione lata, a teraz sfrustrowani swoja niemoca i niezdolnoscia do ogarniecia tego co sie dzieje w Polsce i na swiecie, jedynego winnego upatruja w PO. A tu najnowsze wiadomosci - http://wyborcza.pl/7,75398,23793310,sad-najwyzszy-prezydent-duda-chce-obsadzic-miejsce-gersdorf.html // Znow okazalo sie, ze “krol” nagi , a i „smrod” klamstwa coraz wiekszy- taki PiSowski Matrix.

To jest własne problem tego głupiego społeczeństwa. Nie jest w stanie zrozumieć, ze o praworzadnosci powinno dziś zapomnieć i przestać rozumować, jakby Polska była praworządnym, europejskim krajem. Ale tak się dzieje, kiedy ludziom szybko się poprawia sytuacja, zapominają, jak było jeszcze niedawno, i uważają, ze mogą sobie kombinować, a dobrobyt nie zniknie, bo jest im dany raz na zawsze

Ja naprawdę się cieszę i podążam za tą radością z wielką satysfakcją, że Polska nie jest już praworządnym i europejskim krajem. Ja się cieszę, że stanęła na drodze do tego, by być krajem samorządnym i polskim. I że popełnia w tym własne, polskie błędy. Europa to tylko zidiociała, zlewaciała na razie ciotka, o której rozum warto się zatroszczyć i objąć go opieką, ale tylko na tyle, na ile można poświęcić się dla psychicznej cioci o grubym portfelu. Można też tę ciocię ciągnąć za sobą, ale pod warunkiem, że stara spokornieje i grzecznie uzna swoją nieuleczalną głupotę. I jeszcze dodam,że ja rozumiem tęsknotę za tą europejską praworządnością (a właściwie jej maską, za która ukrywa się polski chlew z nową paszą w starym korycie). Mieliśmy tu u siebie dobrze zorganizowany, dobrze zhierarchizowany burd..lik, gdzie każdy znał swoje miejsce i poziomy się nie mieszały, a nikt nikomu się nie wtrącał i każdy czerpał predystynowaną dla niego uciechę, a widnokrąg potrzeb był tak ustawiany, by nie było łatwo chcieć wychodzić do wyższych potrzeb. Rozumiem tę tęsknotę za tym co było, tak jak rozumiem żal Żydów wyprowadzanych z niewoli egipskiej. Te szemrania i bunty to powoduje głód psi by wrócić do swoich wymiotów. Nie chcę oczywiście porównywać PIS do Mojżesza (z szacunku do Pana Boga i jego proroka), bo to byłoby porównanie karła do olbrzyma, ale na początku nowej drogi dobry i ten PiS. Tak na początek. Jak nowe rządy uporają się z tą ośle upartą lewacką kodówką, a potem przypilnują i przytępią nacjonalistyczne towarzystwo, to może w Polsce zrobi się miejsce na dobrą robotę - z korzyścią również dla ogłupionej, uśpionej Europy.

zapewne duża część popleczników pisowskiej bolszewii tak ma - warto wiedzieć, by się nie litować nad dziadami

Wiem już od niejakiego czasu, jakie Pan ma poglądy zarówno ideowe jak i estetyczne. Przez grzeczność nie umieszczę ich w odpowiednim punkcie na osi obrazującej przynależność do środowiska społeczno-kulturalnego. Niewatpliwie polskie spoleczenstwo az roi się od przedstawicieli potomkow folwarcznej czeladzi, którzy dali władzę bliskim im kulturalnie i mentalnie przestępcom - dawnym komunistom i obecnym złodziejom majątku publicznego i tego nie da się cofnąć zaklęciem. Trzeba dyb i batoga

z którymi exkomunistami trzymać, których żałować? Prawda? Jesteśmy jeszcze generacyjnie skazani na ten dylemat. PiS jest "głupi" bo trzyma z PZPR-owskimi płotkami, które mało znaczyły i mało szkodziły. Pani uczelniany mentor i autorytet wiedział, że najlepiej układać się z rekinami PZPR. Nie był głupi, więc trzymał się bliżej tych co mieli prawdziwą wladzę, wpływy, koterie, rzesze byłych podwładnych, którzy jeszcze dużo mogli i dużo chcieli w adekwatnym dla nich zakresie. I Pani nie jest głupia, więc zapewne stała się Pani pojętną uczennicą swego Profesora, o którego słabościach wywiad milicyjny PRL na pewno sporo wiedział i sporo pamięta i sporo na tym skorzystał. W sumie ten Pan jak i podobni jemu pomogli komunistom jak tzw. amerykańskiej stonce porozłazić się po całym polskim polu. Stonka rozchodząc się doszła i do środowisk aktualnego PiS oczywiście. P.S. Moje poglądy estetyczne są Pani znane? A skąd? Chyba Pani nie uwierzyła w moje żarty na temat pani MO? Pani MO jest chuderlawa, mocno robiona i prawie wiecznie w mini. Jeśli coś mogę zdradzić serio, to podrzucę takie staromodne tematy jak Evelyn Nesbit czy modelki malarza W. Czachórskiego. Ja bardzo lubię patrzeć na rozebrane duchowo kobiety. Cenię sobie więc oprawę, która to podpowiada,

Wszyscy moi ulubieni profesorowie, zresztą już nieżyjący (zyje tylko prof. Samsonowicz), byli w swoim czasie członkami PZPR. Inaczej nie zrobiliby kariery naukowej i mieliby zamknięte kontakty z Zachodem, bez których człowiek nauki jest nikim. Mimo tych zaszłości nie sadzę, aby ktokolwiek mógłby rzec na nich cokolwiek złego, zwłaszcza co do ich postawy wobec opozycji lat 80. Prof. Geremek był czynny w opozycji, podobnie jak prof. Holzer, co przypłacili pobytem w "internacie". Prof. Samsonowicz zawsze był uroczo ostrozny, co mu zresztą zarzucano. Niemniej ja osobiście nigdy nie zauważyłam jakiegoś drastycznego sprzeniewierzenia się z jego strony elementarnemu etosowi inteligenckiemu. Mam tez jak najlepszą opinię o moim koledze prof. Tomaszu Nałęczu, który również zaliczył członkostwo w PZPR. Z tego względu pańskie porównanie z PiS-owską holotą ex-PZPR-owską jest dla nich wybitnie krzywdzące. Nie w tym rzecz, ze ktoś był w PZPR, choć byli tacy, co nie byli. Chodzi o to, co ex-członek partii sobą reprezentował i reprezentuje pod względem intelektualnym i moralnym. PiS-o-bolszewia ma to do siebie, ze wysługiwała się, wysługuje i będzie wysługiwać każdemu, kto zapłaci. Taki pan prokurator urządzający PiS-owi nowy wymiar sprawiedliwości nawet nie usiłuje ukryć swego cynizmu i smieje się dziennikarzom i społeczeństwu w nos. Był dyspozycyjnym prokuratorem PRL-owskim, dziś jest dyspozycyjnym totumfackim Nowogrodzkiej, jutro zostanie mormonem. Albo cystersem, o ile jeszcze cystersi istnieja. O moim byłym koledze Marcinie Wolskim można tylko wyrazić się w sposób nieparlamentarny. Na spotkaniu dawnych kolegów z roku mało kto z nim rozmawiał. Już więcej zyczliwosci zaliczył ówczesny minister Macierewicz, bo co by nie powiedzieć o jego działalności, zawsze był sobą, a nie łachem, co zmienia kolory co pięć minut. Proszę się nie gniewać na te moje kpinki z pańskich gustów. Pani, o której mowa, jest naprawdę atrakcyjna zewnętrznie, więc nie ma się czego wstydzić:)))

Czy może źle że tak hurtowo potraktowano zastępy ludzi, którzy pełnili milicyjną służbę dla narodu, strzegli bezpieczeństwa państwa polskiego i chronili obywateli przed ich samymi, żeby, broń Boże, nic się "ku..wa.. nie zje...ło" z systemem rządów ludu pracującego i myślącego ? Mam nadzieję, że potrafi Pani zdobyć się na obiektywizm i być wdzięczną PIS za tę ustawę... Choć powierzchowna atrakcyjność pani MO została potwierdzona przez Panią, jednak nie skorzystam z tej rekomendacji dla mojego gustu - on i tak nie chce mnie słuchać, nawet jeśli chciałbym go nabierać na jakiś wstyd:)

Poparłam deubekizacje emerytur, która przeprowadzila poprzednia władza. "Deubekizacja" PiS-owska miała przykryć tamtą, zrobiona z glową, bo likwidującą rzeczywiście skandaliczne kominy. Ostatnia deubekizacja uczyniła wiele krzywdy zwykłym ludziom, którzy pracowali w instytucjach MSW, sprzątaczkom, maszynistkom, lekarzom zakladowym. Niedawno dowiedziałam się, ze zmarł mój szkolny kolega, który był informatykiem w wojskowych służbach specjalnych i jako taki odznaczył się w Iraku. Obcieto mu emeryturę tak, ze zostało mu niewiele ponad tysiąc złotych. Utrzymywał go syn z żoną. Nie przezył tego upokorzenia

Tylko z powodu emerytury wysokości renty mojej mamy? A blask odznaczenia nie dodał mu sił? Dziwnego miała Pani kolegę, ale i tak trzeba mu współczuć, choć z innego powodu. Pani ukochana poprzednia władza wiedziała jak chronić i współczuć SB, której zawdzięczała zniszczenie jej teczek rozpracowania. Już tam Pani ukochana władza zagwarantowała przyzwoity status życia byłym esbekom - nawet ja to wiem, bo w kręgu moich powinowatych aż dwa takie egzemplarze zadowolone z przywilejów III RP się trafiły i do niedawna komfortowo sobie egzystowały. Niech Pani pamięta, że obrotnesprzątaczki zawsze dużo wiedzą dzięki pracy w zakładach, więc proszę sobie wyobrazić z jaką wiedzą wyszły z tamtej pracy? :) A co, dostały mniej ostatecznie niż sprzątaczki np. z poczty czy ze szkoły?

Czyżby Robert Forysiak to Robert Scurvy - dawny bywalec starego jeszcze forum TP?

to śledztwo, które mnie nawet zaintrygowało?

Czyżby dodatkowo amnezja autobiograficzna u Roberta (takiego czy owego)?

Zajmie się moją osobą i przy okazji pomoże greggowi przełamać problem nieśmiałości w komunikacji bezpośredniej. A może gregg po prostku użył nadludzkiej siły i przeszedł do wyższej szkoły w stylu prowadzenia konwersacji? Może nie doceniłem gregga, za co gregga z góry przepraszam.

Och, psychiatra już na tym forum jest. I w dodatku stawia rewelacyjne diagnozy ludzi poświęcających własne życie dla praworządności w tym kraju (lekarzu, ulecz się sam - aż chciałoby się zawołać). Na jaki poziom nie wzbiłby się gregg, to jednak styl prowadzenia konwersacji przez Roberta - wyższy swoją cwaniacką wyższością - nie zmienił się wiele i nadal jest dobrze rozpoznawalny. Mimo wszystko - dobrze szanownego Pana spotkać po latach:)

Nie jesteś pierwszy, który dostaje dziwnego rozdwojenia jaźni przeze mnie. Chyba powinieneś mnie mianować antypsychiatrą:) Miło było się dowiedzieć, że biegnę w sztafecie. Z tematem poświęcenia sie dla praworządności proszę kierować się prosto do psychiatry - to zbyt zaawansowane stadium przypadku, by podołał temu psycholog.

Co za rozczarowanie... Styl Roberta Scurvy wydawał się taki... niepowtarzalny... :)

:)

Nie, z pewnoscia nie. To zupełnie inna osobowość. Prawde mówiąc nie raz myslę o "naszym" Robercie, co tam u niego i dlaczego się nie odzywa, żeby nam nawtykać. Proszę przyznać, ze drzewiej były na forum nie byle jakie indywidualności...:))))

Fakt, Pani Kalino... :) Robertowi Scurvy zawdzięczam przede wszystkim namiary na kilka znakomitych książek (Sołonin, Mackie). Pamiętam też, jak po mistrzowsku argumentował w temacie kampanii na Gallipoli. A przy tekstach Anumlika (który już na pewno z nami nie porozmawia) no to już zawsze oczy mi się zaświecały (tutaj czy w "Listach ateistów") :) W sumie mogłem się domyślić: z tamtym Robertem była Pani na 'ty' :)

Robert był nietuzinkowa, rozwichrzona osobowoscią wadzącą się z Bogiem:))) Przyznam, ze wiele się tez od niego dowiedziałam o realiach historycznych, w których działał na Podkarpaciu jego "wyklęty" wuj Józef Kuraś.

O ile dobrze rozumiem sens tych dezubekizacji, chodzilo o to, żeby ludzie szkodzący w przeszłości swoim rodakom nie dostawali dziś jako emerytur pieniędzy o wiele większych niż pracownicy porównywalni z nimi co do wykształcenia i stażu pracy. Skandaliczna redukcja emerytury doktora informatyki zasłużonego w polskich akcjach zbrojnych prowadzonych w ramach NATO nie jest aktem "sprawiedliwości dziejowej", ale chamska, prymitywna zemstą. Tym bardziej skandaliczną, ze obecna władza z miedzianym czołem rozkrada majatek narodowy, aby wynagrodzić swoich oficjalistów i totumfackich nieprawdopodobnymi pieniędzmi wypłacanymi od czapy. Wystarczy wspomnieć miliony, które zainkasowały "wdowy smoleńskie", do tego po kilka razy.

Skoro bazuje Pani na tym koleżeńskim przypadku, najwyraźniej rozbijającym sens i wartość ustawy, to niech Pani przynajmniej przybliży sprawę. Rozumiem, że ten pan co nie przeżył upokorzenia (a w jakim sensie? popełnił samobójstwo czy co? pisze Pani tak niejednoznacznie, jak ci co chcą wywoływać tani efekt i afekt), nie został ukarany za to że był Pani kolegą, ani za doktorat, ani to że oddał zasługi dla NATO, zwieńczone odznaczeniem. Więc za co ta zemsta? W jaki sposób pracą przysłużył się PRL, jakie projekty realizował w ludowym wojsku (czy w WSI?)? Może faktycznie było tak jak przy generalnym sprzątaniu czy remoncie – czasem coś dobrego się wyrzuci lub uszkodzi przypadkiem. Pani zapewne dobrze to rozumie zasady działania tego mechanizmu, bo wątpię żeby Pani przeżywała z ryzykiem rozstroju nerwowego te wszystkie samobójstwa lub inne dramaty bezrobotnych, które były skutkiem ubocznym prywatyzacji ustrojowej zaserwowanej przez kolejny Pani autorytet. Przejście do kapitalizmu musiało prowadzić przez drogę nieuniknionych ofiar, nieprawdaż? A w deubekizacji, to trzeba każdy przypadkowy włos chronić, by nie wypadł, co nie? Cedzenie komara…

Nie znam w szczegółach sprawy mojego kolegi, którego nie widziałam od matury. Przyjęłam do wiadomości, ze zmarł na serce. Co do sedna naszej rozmowy - chodzi o zasady. A taka zasadą w tym przypadku powinno być stwierdzenie, czy emeryt - pracownik MSZ czy WSI wykonywał pracę pożyteczną dla kraju i obywateli, czy był szkodnikiem. W moim przekonaniu np. Grzegorz Piotrowski, jego mocodawcy i pomagierzy raczej do tej pierwszej kategorii się nie łapią. Czy należy jednak karać np. resortowego dentystę czy lekarza, który mierzył mu ciśnienie, już taka pewna nie jestem. Uderzenie po kieszeni wszystkich pracowników wrażych resortów jest - powtarzam - prymitywna zemstą wieśniaka na sąsiedzie, któremu lepiej latos obrodzilo. Samobójstwa bezrobotnych w latach 90-ych stanowiły wielka traume. Zawsze bezradność ludzka, która nie otrzyma na czas pomocy i wsparcia, robi wrazenie, nie chce Pan chyba jednak powiedzieć, ze ktokolwiek z premedytacją krzywdził tych ludzi. Podobnie daleka jestem od twierdzenia, ze autorzy obostrzeń antyaborcyjnych odpowiadają za tragedie w postaci zamordowanych noworodków i ukrytych w torebkach plastikowych i beczkach. Krzywda natomiast sprzątaczki z MSW, która i tak nie miała zawrotnej emerytury, a jeszcze jej te marne pieniądze zostały zmniejszone, jest ewidentnie zawiniona przez ludzi małych, mściwych, bez empatii i wyobraźni. Skoro nie widzi Pan możliwości cedzenia komara, może jednak nalezało dać spokój tej zemście i usiłowaniu zdobycia poparcia społecznego u ludzi najgorszego sortu, którym wiedzie się źle, ale przede wszystkim pragną, aby innym tez się pogorszyło.

stojących przed grobem ani desperatów w depresji, by zgłaszali się na ofiary nowego "reżimu", bo i tak widać, że chętnych i "palących się do tego" nie brakuje. Nie cedźmy komara, tzn. nie udawajmy, że nie domyślamy się, iż ludzie wiedzieli w jaki resort brudny wchodzą, nawet jeśli wchodzili do niego z miotłą. Na pewno zachętą i znieczuleniem były lepsze perspektywy finansowe. To trochę jak w pracy administratora technicznego w agencji towarzyskiej. Niby praca czysta, wiadomo że potrzebna, ale cała reszta śmierdzi. Pewnie wiele osób wchodziło w to z niewinną miną i z nieszkodliwymi intencjami, ale diabeł i tak pamiętał aby wystawić im rachunek za niewinny flircik.

Zgadzam się z Panem. Niemniej nie leczy się łupieżu gilotyną. Chwalił się Pan, ze znal Pan PRL z perspektywy przedszkola. Ja ja pamiętam od lat 50-ych, a mój starszy brat był swiadomym dzieckiem jeszcze w czasie okupacji. Czasy były bardzo ciężkie i łatwo było się poślizgnąć, ale mielismy rodziców, którzy pilnowali, abyśmy nie zboczyli z prostej drogi. Zresztą oni sami stanowili dla nas przykład. Inni takich rodziców nie mieli, a w ich domach rządził zupełnie inny etos: bierz, jak dają, a jak nie daja, to zdobądź. Prawem lub lewem. A rozterek moralnych nie mieli. Zupełnie jak dziś, kiedy ludzie zmieniają poglądy jak rękawiczki, a najgorsze szuje są rozgrzeszane przez rzesze obywateli tylko dlatego, ze obywatele inkasują "pińcetplus" lub inne korzyści. Proszę więc się nie dziwić, ze czuje się tak, jakbym znowu była podlotkiem w latach 60-ych

To co poruszyło w PRL moją dziecięcą wyobraźnię i duszę wlewając w nią niepokój i głębszą świadomość, to była wiadomość telewizyjna o śmierci ks. Popiełuszki. Niby byłem przedszkolakiem, ale już wtedy instynktownie pod wpływem otoczenia i wcześniejszego społecznego kultu osoby księdza czułem że stało się coś bardzo złego i przyszło to ze strony systemu, w którym żyliśmy. Jak można zwalczać ludzi którzy chcą sprawiedliwie na ile to możliwe rozliczyć się z tamtym złym duchem czasu, jak mam nie dziwić się Pani że postawiła Pani na kolesiowskie wyciągnięcie dłoni do bandytów, zwykłych bandytów udrapowanych w garnitur władzy ludowej. Jak rozumieć człowieka, który krzyczy o PRL-bis? Nieźle się Pani kręci - nie dziwię się jednak że rodzice Pani przed tym nie uchronili. Człowiek człowieka nie obroni. Od tego jest sumienie. Wystarczy się do niego odwrócić...

no i proszę, nic z tego nie zostało po infekcji wirusem kato-bolszewizmu

Nie spotkałam przypadku takiego zawirusowania. Wszyscy znani mi wspierający rzadzaca szajkę wynieśli z domu przesłanki takiego wyboru. Albo w postaci moralnego relatywizmu, albo jako pragnienie klasowego odwetu.

proszę Pani, wymieniła Pani ledwie dwa z patologicznych skutków jakie wywołuje u nosicieli

Nie wiem, czy to dziecięca naiwność, której Pan nie pozbył się od czasów przedszkolnych, czy bardzo powierzchowne przyjecie ideałów chrześcijańskich sprawily, ze jest Pan jak pijane dziecko we mgle PiS-owskiego bagna. Jak może człowiek o podstawowej inteligencji pisać poważnie o "ludziach, którzy chcą sprawiedliwie cos-tam..." w odniesieniu do przestępców łamiących prawo i lekceważących wszelkie normy cywilizacyjne? Proszę przynajmniej przyjąć do wiadomości, ze osobnicy z mojego pokolenia, którzy otrzymali solidny fundament chrześcijańskiej etyki, nie maja zadnych wątpliwości co do wartości i jak mają postapic

od dziecka musieli ssać pierś komunizmu z całym tym wirusem kłamstwa. Potrafią myśleć wyłącznie tamtymi kategoriami próbując rozpaczliwie dopasować je do teraźniejszości. Wciąż są ofiarami kalkomanii PRL. Trzeba było naprawdę solidnego fundamentu chrześcijańskiego, by wiedzieć jak postępować w 1989 r. i teraz. Za mało w Pani życiu duchowych rozmów.Pan Bóg chyba jest dla Pani zbyt zagadkowy...

Co ma dzisiejsza pseudo-prawica wspólnego z Bogiem i Kościolem - wytłumaczenie pod tym linkiem: https://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/opinie/polska-prawica-przeciw-chrześcijaństwu/ar-BBMcPc6?ocid=spartandhp#page=2 Pan natomiast niech przestanie się osmieszac pisząc takie rzeczy o pokoleniu wychowanym na Tygodniku Powszechnym:))))))

Prawdziwie szczere i odważne, jak Pan Bóg przykazał, katolickie pisma zlikwidowano prawie w całości w czasach stalinizmu. TP (niech Pan Bóg daruje kardynałowi jego niezamierzony błąd)oparło się na fałszywym fundamencie, czyli na pewnej umowie z komunistami. Kto się okazał bardziej przebiegły w tym układzie tworzenia pseudoprawdy? Po prostu 'troche" się wyparto Jezusa i tyle. Udział wzajemny TP w twórczości wybitnych autorytetów moralnych oczywiście nie naprawił tego zamku na piasku po dziś dzień. Co gorsza do dziś daje asumpt do duchowego usprawiedliwiania TP. Ja TP nie potępiam, tylko oskarżam. Optyka TP to umiłowany bastion diabełka w Pani życiu. Jeśli przerwie Pani tę nieszczęsną zasłonę, będzie Pani zaskoczona...

Dobrze byłoby znac nieco historii w tym temacie:))) W latach 50. Tygodnik wychodził wprawdzie pod dawnym tytułem, niemniej był zawłaszczony przez działaczy PAX-owskich i publikował treści, które nie ukazałyby się za redakcji Jerzego Turowicza. Prawdziwy Tygodnik został zamknięty za odmowę opublikowania nekrologu Stalina, a otwarty ponownie w 1956. Gdyby w pańskim domu gościł Tygodnik, tak jak w moim (Tygodnik kupował mój ojciec, potem mój mąż, a dziś ja), nie ośmieszałby się Pan dziś takimi tekstami:))) Tygodnik niewątpliwie zmienił się z upływem czasu, niemniej zawsze trzyma poziom i linię: zadnych krańcowych stanowisk, ut audiatur et altera pars, zajmując stanowisko w jakiejś sprawie Redakcja stara się byc wierna chrześcijańskiemu etosowi inteligenckiemu

Chyba moje dziecięce wspomnienia ożywiły w Pani pedagogicznego ducha. Znowu poczułem się jak w edukacyjnej ławce, kiedy takie dalekosiężne laurkowe skrótowce na temat TP trzeba było wkuwać. Dobrze że sławnej deklaracji Turowicza z nr 1 nie kazano mi kuć na blachę. To mnie Pani spostponowała sadzając na krześle jak uczniaka:) Pani profesor, ale mnie interesuje punkt widzenia z kuchni, a najlepiej z kuchni duszy. Wie już Pani, jak się tam wchodzi? Przez Biblię oczywiście. Lubię tę historię, jak ten skądinąd mądry nad mądrymi, czyli Salomon, zgodził się zbudować swoim żonom świątynie na cześć ich obcych bogów. Niech się Pani bardziej przywiąże do Stołu właśnie z takim menu. Więcej medytacji (i czasowo i uczuciowo) nad Pismem Świętym, a mniej nad tekstami TP i woda może zacznie się ruszać, że tak powiem. Chyba że Pani czuje się tak staro, że już Pani sądzi, że wszystko widziała co trzeba i nic już Panią ani nie zachwyci, ani nie zabije, byle tylko mieć inteligenckiego pluszaka w formie TP, żeby w miarę słodko się zasypiało i budziło z nadzieją. Zauważam, że teksty TP trzymają niektórych przy ciekawości, a może i sensie życia (coś w stylu nieustannej gry w pasjansa), ale nic bardziej złudnego. Teksty w których mieszka Życie, wiadomo gdzie są, grunt by chrześcijanin naprawdę tego doświadczył zamiast tylko w to wierzyć lub kręcić po swojemu. Moje ostatnie uwagi adresuję szerzej, może niekoniecznie do Pani. P.S. Zaraz wylecę poza margines:)

Cofam się wiec ku srodkowi szpalty, aby Pana nie zmarginalizować:))). A co do rzeczy - rzeczywiście w moim wieku człowiek zaczyna podejrzewać, ze już nic go nie zaskoczy. Biblie już od wielu lat traktuje wyłącznie jako zabytek literatury starożytnego Bliskiego Wschodu. Jedynie Nowy Testament jest dla mnie inspiracją, choć nie taje, ze pod dyktando Papy Ratzingera. Ponieważ obudzila mnie kocica o godz. 4.30, włączyłam sobie radio, żeby się nie nudzić. I trafiłam na wywiad reporterki z byłym więźniem, który podźwignął się, jak twierdzi, z dołka życiowego dzięki Biblii i księżom. Napisał książkę, którą wydał własnym sumptem, teraz pisze drugą. Na imie ma Paweł. Prosty chłopak, plecie jak najety, niemniej trzeba tę historię określić jako optymistyczną, chyba ze nie skończy się ona happy endem, na co sa duże szanse. Chciałabym bardzo być zaskoczona, choć zapewne nie dowiem się zakończenia...

Strony

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]