Gwarancje lojalnego autografu

Andrzej Duda zakończył nieudane próby odzyskania suwerenności. Stawką jest druga kadencja.

30.07.2018

Czyta się kilka minut

Jarosław Kaczyński i Andrzej Duda podczas ogłoszenia rezygnacji rządu Beaty Szydło Warszawa, 8.12.2017 r. / Fot. Krystian Dobuszyński / NurPhoto / Getty Images /
Jarosław Kaczyński i Andrzej Duda podczas ogłoszenia rezygnacji rządu Beaty Szydło Warszawa, 8.12.2017 r. / Fot. Krystian Dobuszyński / NurPhoto / Getty Images /

Duda rzucił pomysł referendum w maju 2017 r., u szczytu walki o niezależność od prezesa PiS. Zaraz potem zafundował mu serię niespodziewanych wet, w tym bolesne wyrzucenie do kosza ustaw sądowych rok temu.Prezydent podpisał nowy pakiet ustaw sądowych, choć PiS odrzucił jego referendum konstytucyjne. W dodatku prezes Kaczyński oznajmił, że Andrzej Duda zostanie kandydatem jego partii w następnych wyborach. Choć w tym zestawie wydarzeń z ostatnich dni na pozór nie ma logiki, to jednak logika w nich jest, i to żelazna. Oto prezydent – niczym marnotrawny syn – wraca do swej rodzimej partii.

Dziś sytuacja jest dokładnie odwrotna. Duda wrócił do partii, może bez całowania prezesowskiego pierścienia, ale wciąż na warunkach wasalnych. Nowe ustawy sądowe – choć niewiele mniej kontrowersyjne od ubiegłorocznych – podpisuje hurtowo. Jednocześnie to on jest narzędziem, które Kaczyński wykorzystuje do próby usunięcia Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf, co wspomniane ustawy mają ułatwić.

Zresztą prezydent w ogóle powrócił do podpisywania wszystkiego jak leci. Po czasach niepewności znów daje Kaczyńskiemu gwarancje lojalnego autografu. W tej sytuacji rzucony ponad rok temu bez konsultacji z PiS pomysł referendum zaczął prezydenta uwierać. Duda od dłuższego czasu szukał formuły wycofania się z twarzą z tego projektu. Uzgodnionym z PiS pretekstem stała się data głosowania – prezydent zaproponował, by referendum odbyło się 11 listopada, gdy przypada setna rocznica odzyskania niepodległości. Politycy PiS zaczęli narzekać, jaki to niefortunny termin – w dniu narodowego święta. To była jednak tylko gra pod publiczkę. Przecież Duda z Kaczyńskim mogli uzgodnić inny termin referendum – data nie była szczególnie ważna. Nie zrobili tego, bo w interesie obu stron było zatopienie tego pomysłu, wstydliwej pozostałości po buntowniczym zrywie prezydenta.

Dzięki tej decyzji pomysł referendum zostanie szybko zapomniany. Gdyby doszło do głosowania i frekwencja była katastrofalna – klęska ciągnęłaby się za Dudą latami.

W nagrodę za powrót do rodziny prezydent otrzymał od prezesa dwa upominki. Po pierwsze prezydencki ojciec dostanie „jedynkę” na liście PiS do Sejmiku Małopolski. To daje nie tylko gwarancję wyboru, ale perspektywę stanowisk w samorządzie po wygranej.

Ale znacznie ważniejszy jest drugi prezent. To głoszona wszem i wobec zapowiedź wystawienia Dudy w wyborach w 2020 r. Co prawda Kaczyński nigdy nie zrobił nic, co wskazywałoby, że szuka zmiennika, ale nieoficjalnie wysyłał takie sygnały do Pałacu Prezydenckiego: może Beata Szydło, a może Mateusz Morawiecki? Teraz to uciął, choć ten straszak powróci, gdyby Dudzie zebrało się znów na niezależność.

Taki ponowny zryw jest jednak mało realny. Wybory prezydenckie za niespełna dwa lata, a Duda nie zdołał przez ponad połowę kadencji zbudować własnego środowiska politycznego. Dlatego – ponieważ chce być prezydentem aż do 2025 roku – do wyborów będzie w pełni zależny od Kaczyńskiego. ©

Autor jest dziennikarzem onet.pl, stale współpracuje z „Tygodnikiem”.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Dziennikarz Onetu, wcześniej związany z redakcjami „Rzeczpospolitej”, „Newsweeka”, „Wprost” i „Tygodnika Powszechnego”. Zdobywca Nagrody Dziennikarskiej Grand Press 2018 za opublikowany w „Tygodniku Powszechnym” artykuł „Państwo prywatnej zemsty”. Laureat… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 32/2018