Reklama

Hambardzumjan został w domu

Hambardzumjan został w domu

z Górskiego Karabachu
26.10.2020
Czyta się kilka minut
Mieszkańcy Stepanakertu chcieliby wrócić do swoich mieszkań. Ale tym razem wojna rozgorzała na dłużej, niż się tego spodziewali.
65-letni Wreż Hambardzumjan przełącza kanały w telewizorze. Mimo zagrożenia ostrzałem zawziął się, że nie pójdzie do schronu. Stepanakert, 21 października 2020 r. PAWEŁ PIENIĄŻEK
R

Ręce oparte o stół, na nim pusty kieliszek, paczka papierosów, popielniczka i pilot od telewizora. Na ścianie dywany i krzyż. Poza stołem i krzesłami dwa tapczany oraz komoda. Gdy przyszedłem, na stole postawił jeszcze dwie filiżanki ze spodkami, nalał do nich herbatę; obok ustawił puchar z cukierkami. Okna zabudowanego balkonu musiał zalepić folią, bo szyby nie wytrzymały wybuchu pocisku, który spadł na jego podwórko. Uszkodził poważnie budynek, a około 70-letniemu sąsiadowi, który akurat palił papierosa na balkonie, odłamek przebił gardło. Mężczyzna zmarł.

Ale Wreż Hambardzumjan twierdzi, że się tego wszystkiego nie boi. Ma dosyć życia ciągle szarganego wojną. Postanowił więc przesiedzieć ją w swoim mieszkaniu. Chciał walczyć po raz kolejny, zgłosił się na ochotnika. – Trzeba bronić ojczyzny zawsze, niezależnie od wieku – mówi pewnym głosem.

Jednak tym razem nie dali...

14353

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Może autor ma jakiś kontakt z Hambardzumjanem. Wysłałbym mu trochę papierosów i jakieś pieniądze, niech tam mają troche więcej. Tylko kto to dostarczy i jak. Jezu

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]