Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Groźne bzdury

Groźne bzdury

14.01.2019
Czyta się kilka minut
Niebezpieczna oraz nieetyczna głupota przed głupotą niewinną – takimi kryteriami kierowali się głosujący w trzeciej edycji plebiscytu na Biologiczną Bzdurę Roku.
W

Wśród nominacji nie brakowało raczej pociesznych bzdur (aktorka Joanna Koroniewska-Dowbor: „Kiedyś gluten miał naście chromosomów, a dziś ponad 50”, polityk Piotr Strzembosz: „Człowiek ssie mleko matki, ale ssakiem nie jest. Nie każdy ssak jest zwierzęciem” – trudno powiedzieć, co właściwie autorzy natchnieni mieli na myśli), ale najwięcej głosów zdobył lider ruchów antyszczepionkowych Jerzy Zięba, który stwierdził: „Mam nadzieję, że polskie dzieci będą masowo chorować na odrę, dlatego że będą wtedy zdrowsze!”.

Drugie miejsce przypadło firmie Sante, reklamującej swoje produkty jako prozdrowotne ze względu na wysoką zawartość biofotonów, czyli... światła wytwarzanego przez organizmy – np. świetliki. Pomysłodawcą i organizatorem głosowania jest Łukasz Sakowski, autor bloga totylkoteoria.pl, znany także z łamów „Tygodnika”. ©℗

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Filozof i kognitywista z Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych oraz redaktor działu Nauka „Tygodnika”, zainteresowany dwiema najbardziej niezwykłymi cechami ludzkiej natury: językiem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

typu pomylenie glutenu z pszenicą albo zaplątanie się w zdaniu zanadto widać złożonym, chociaż za każdą stoi teza co najmniej ryzykowna naukowo. Ja mam swoją kandydaturę, którą zgłosiłbym, gdyby nie było za późno. Co prawda, z taką pewną nieśmiałością, bo wprawdzie za bzdurę uznali to uczeni, a nawet instytucje naukowe, ale pochodzi owa bzdura z ust człowieka, którego trudno uznać za uczonego mniej niż wybitnego. Chodzi o Jamesa Watsona, pioniera badań nad strukturą DNA i laureata Nagrody Nobla. Lata temu wygłosił on opinię, że międzynarodowe programy pomocy dla Afryki chybiają celu, ponieważ oparte są na błędnym założeniu, że czarni Afrykanie są równie inteligentni, jak inne rasy. Wybuchła burza i Watson odwołał swoje słowa. Ale oto w wyemitowanym 2 stycznia w telewizji PBS filmie dokumentalnym powiedział, że wprawdzie bardzo chciałby ujrzeć jakieś nowe badania, które wykazałyby równość ras pod tym względem, jednak takich badań nie ma i nie ma powodów, by wycofać się z twierdzenia, że niższy poziom inteligencji czarnych jest kwestią genów, co potwierdzają testy IQ. Właśnie w tych dniach jego macierzyste Cold Spring Harbor Laboratory na Long Island, któremu szefował w latach 1968-1993, pozbawiło go wszystkich nadanych tytułów honorowych. Watson prawdopodobnie już nic ponownie nie odwoła, bo w tzw. międzyczasie ciężko zachorował, a ma już ponad dziewięćdziesiątkę. Ku zastanowieniu: czy naprawdę nauka tout court jest zawsze i wszędzie najwłaściwszym, wszystko rozstrzygającym autorytetem?

Obaj byli dość niepoprawni tj potrafili mieć swoje zdanie odbiegające od zdania większości innych naukowców. Francis Crick chyba nie był entuzjastą teorii ewolucji ( myślenie mu w tym przeszkadzało ): "Gdyby dana sekwencja aminokwasów miała się wyłonić przez przypadek jak rzadkie byłoby takie zdarzenie? To jest łatwe zadanie z prawdopodobieństwa. Wyobraźmy sobie łańcuch składający się z około dwustu aminokwasów; to jest, jeśli już, raczej mniej niż przeciętna długość protein wszelkiego typu. Jako że w każdym z tych dwustu miejsc mamy zaledwie dwadzieścia różnych możliwości liczba wszystkich możliwości wynosi dwadzieścia pomnożone przez siebie jakieś 200 razy. W zapisie konwencjonalnym przedstawiamy to jako 20 do potęgi 200 co jest w przybliżeniu równe 10 do potęgi 260.(...) Zdecydowana większość sekwencji [aminokwasów] w ogóle nigdy nie mogła powstać na drodze syntezy, w jakimkolwiek czasie.(...) Za każdym razem, gdy piszę referat na temat pochodzenia życia postanawiam sobie, iż nigdy nie napiszę następnego, gdyż jest tam zbyt wiele spekulacji ścigającej zbyt mało faktów. " Niżej piękny obrazek a ściślej film z laboratorium ukazujący precyzyjną operację neurochirurgiczną, która zamienia karalucha w zombie. https://www.wykop.pl/link/1894242/jak-osy-wiedza-gdzie-wbic-zadlo-w-mozg-karalucha-by-zamienic-go-w-zombie/

nie w sensie sprzeniewierzenia się rzekomej prawdzie naukowej o równości ras, lecz dlatego, że uzasadnił swoją opinię - powiedzmy: filozoficzno-(nie)moralną - o nierówności ras równie rzekomą prawdą naukową, tyle że odwrotną. Ja tu jestem zwolennikiem tzw. gilotyny Hume'a. Crick to co innego. Nie wiedziałem, że kwestionował teorię ewolucji, przynajmniej w zakresie biogenezy, ale jeśli nawet, to nie widzę w tym niebezpiecznych implikacji. Ponadto nie zaryzykowałbym twierdzenia, że mimo wszystko większość biologów od Darwina do naszych czasów to ludzie mający problemy z logicznym myśleniem. Tę samą "miarę kciuka" zastosowałbym do poglądów Watsona. Czy Puszkin i Dumas pod względem inteligencji wypadają gorzej od sobie współczesnych stuprocentowo białych Rosjan i Francuzów? A może chcemy powiedzieć, że osiągnęliby jeszcze więcej, gdyby nie fatalna przymieszka afrykańskiej krwi - u Dumasa połowa, u Puszkina jedna ósma? Albo weźmy 16-wiecznego hiszpańskiego humanistę Juana de Sessę, syna czarnych niewolników, czyli kogoś zawdzięczającego swój taki czy inny poziom inteligencji wyłącznie afrykańskim genom, który przez dwadzieścia lat kierował katedrą gramatyki i języka łacińskiego w Kordowie. Przecież JE ksiądz arcybiskup Guerrero nie mianował go na to stanowisko z powodu poprawności politycznej albo braku białych uczonych w swojej diecezji. A zideologizowanie współczesnych uniwersytetów do granic absurdu, czy wręcz poza te granice, to oczywiście prawda, ale moim zdaniem przeciwstawianie się temu zjawisku to też kwestia etyki naukowej, a nie nauki jako takiej. Pozdrawiam.

Nie sposób odmówić wielu Afrykanom i Afroamerykanom a nawet Afroeuropejczykom licznych talentów artystycznych. Zaskakująco dużo wśród nich dobrych muzyków i aktorów. Prawdziwe sukcesy artystyczne muszą się opierać/ są funkcją nieprzeciętnej inteligencji. Można zatem mówić, że Afryka to kontynent zmarnowanych talentów i utraconych szans. Warto w tych ludzi inwestować. W dłuższej perspektywie to byłby dobry globalny interes. Poza tym Afrykanie budzą moja sympatię bowiem podobnie jak ja braki w wykształceniu nadrabiają zdrowym rozsądkiem.

Opis spotkania osy szmaragdowej z karaluchem ( link do filmu pokazujący "randkę" tych dwóch owadów we wcześniejszym wpisie ): "Osa szmaragdowa używa specyficznej mieszanki trucizn do ataku na karaluchy. Samica osy nie zabija karalucha, lecz go paraliżuje, by następnie przemieścić go do gniazda i złożyć w brzuchu jaja, dzięki czemu larwy mogą zjadać jego żywe ciało. Szczególnie istotne jest to, że przez dwa precyzyjnie ulokowane użądlenia w określonym odstępie czasu osa doprowadza do tego, że karaluch sam dotrze do jej gniazda. Osa nie musi fizycznie ciągnąć karalucha, manipuluje jego czułkami bądź wręcz na nim jedzie. Pierwsze użądlenie w tułów wywołuje przejściowy paraliż przednich odnóży, który trwa kilka minut i prowadzi do zablokowania części zachowań. Parę minut później następuje użądlenie w głowę, dzięki czemu karaluch potulnie zmierza do gniazda osy. Za słaba mikstura jadów nie da odpowiedniego efektu, zbyt silna zabija karalucha. Bardzo istotna jest czasowa koordynacja ukąszeń. A poza tym osa musi się jakoś nauczyć "prowadzenia karalucha na smyczy".......... Upieranie się przy tym, że jedynym wyjaśnieniem dla w/w zdarzenia może być dobór naturalny sprawi, że nigdy tego wyjaśnienia nie znajdziemy" Z książki: Fodor, Piattelli-Palmarini "Błąd Darwina".
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]