Gra z czasem

Owidiusz: FASTI. KALENDARZ POETYCKI - szczególna rocznica: dwa tysiące lat temu, w 8 roku po Chrystusie, skazany został przez cesarza Augusta na banicję najmłodszy z trójcy wielkich poetów rzymskich złotego wieku, Publiusz Owidiusz Nazo (43 r. przed Chr. - 18 r. po Chr.), znajdujący się wtedy u szczytu sławy autor "Heroid", "Sztuki kochania" i "Przemian". I właśnie teraz otrzymujemy po polsku jedno z głównych jego dzieł - nieukończony poemat opisujący w porządku chronologicznym kolejne święta kalendarza rzymskiego i ich mitologiczne źródła. Jest to, w co trudno właściwie uwierzyć, pierwszy przekład tego poematu na nasz język.
Czyta się kilka minut

August nigdy nie cofnął swojej decyzji, której przyczyn można się tylko domyślać. Sam Owidiusz pisze, że jedyną jego winą były carmen i error, pieśń i błąd, i zapewne współcześni, w przeciwieństwie do nas, rozumieli dobrze, do czego czyni aluzję. Tyberiusz, który objął rządy w roku 14, także nie uchylił wyroku wydanego przez poprzednika, i poeta dokonał żywota daleko od ukochanego Rzymu, na wybrzeżu Morza Czarnego, w mieście Tomis, które dziś jest rumuńską Konstancą. Stał się patronem wszystkich wygnańców, symbolem konfliktu między twórcą a władzą. Symbolem czytelnym i żywym; nie tak dawno jeszcze cenzura peerelowska ingerowała w tekst ogłoszonej w 1969 roku powieści Jacka Bocheńskiego "Nazo Poeta"...

Wygnanie, które stanowi istotną cezurę w dziele Owidiusza i które mistrza poezji miłosnej oraz twórcę erudycyjnych poematów mitologicznych zmieniło w autora "Tristiów", liryka skarżącego się na wygnańczy los (choć zarazem świadomego swojej twórczej siły, dającej wolność wewnętrzną), zaważyło także na kształcie "Kalendarza". Obejmuje on tylko połowę roku, księga szósta i ostatnia dotyczy czerwca (Iunius). Przerwanie "Fasti" spowodowane zostało najpewniej przymusowym wyjazdem z Rzymu, z tym że w tekście znać ślady późniejszej pracy nad poematem, podjętej już po śmierci Augusta. Wtedy powstała dedykacja całości, skierowana do Germanika, dedykacja pierwotna zaś, dla Augusta, znalazła się na początku księgi drugiej. Wtedy też pewnie dodał Owidiusz w księdze czwartej fragment o rodzinnej Sulmonie, nawiązujący do swojego nieszczęścia: "Ta chłodna Sulmona, / Germaniku, ojczyzna moja. O, ja biedny! / Jakże ona daleko jest od Scytów ziemi! / I ja od niej daleko".

Co znajdujemy w tym monumentalnie zakrojonym dziele, które - jak pisze autorka przekładu i opracowania, prof. Elżbieta Wesołowska - stanowi "istny amalgamat różnych gatunków: hymnicznego, epickiego, tragicznego, komicznego, panegirycznego, satyrycznego, bukolicznego itd."? Kopalnię wiadomości na temat rzymskich świąt i obyczajów religijnych, a także związanej z nimi wiedzy astronomicznej. Mnóstwo odniesień do literatury i mitologii greckiej i rzymskiej oraz nawiązań do własnych utworów Owidiusza. Opisy bogów; w księdze pierwszej pojawia się Janus ("wzrok przyciągał niezwykłą podwójnością oblicza"), by wygłosić długi monolog skierowany do narratora, księgę czwartą (miesiąc kwiecień, czyli Aprilis) rozpoczyna inwokacja do bogini miłości ("Ty wiesz, Wenus, że twój / jest ten miesiąc, a także twój jest i poeta"). No i dygresje fabularne obejmujące na przykład historię Tarkwiniusza Pysznego i zgwałconej przez jego syna cnotliwej Lukrecji, opowieść o początkach Rzymu, Romulusie i Remusie, piękną skargę Ariadny...

Dominantę tego "kalendarzowego" poematu stanowi - o czym interesująco pisze we wstępie prof. Wesołowska - czas, postrzegany w wielu aspektach. Czas, którego upływ niesie zagrożenie - i który jest zarazem swoistym polem gry prowadzonej przez twórcę. "Lęk wszelki odrzuć poeto, który się z czasem pasujesz" - mówi do narratora bóg Janus. Dziś już wiemy, że z tego zmagania Owidiusz wyszedł zwycięsko. (Ossolineum, Wrocław-Warszawa-Kraków 2008, ss. XCVIII + 306. Biblioteka Narodowa, seria II, nr 256. Dodać warto, że niedawno w Bibliotece Antycznej wydawnictwa Prószyński i S-ka ukazał się nowy przekład "Sztuki kochania", dokonany przez Ewę Skwarę.)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 40/2008