Reklama

Gluten, wróg publiczny

Gluten, wróg publiczny

19.01.2015
Czyta się kilka minut
W ciągu ostatnich trzech lat liczba wyszukiwań frazy „bezglutenowy” i podobnych w polskim internecie wzrosła dziesięciokrotnie. Najwięcej ofiar nowej ortoreksji mieszka w głównych aglomeracjach.
Polenta (przepis na końcu tekstu) Fot. Larissa Veronesi / WESTEND61 / CORBIS
P

Pięć procent. Tak, wiem, stali czytelnicy mogą mieć déjà vu, ale o tyle właśnie spadł w zeszłym tygodniu na szwajcarskiej giełdzie kurs akcji największego koncernu spożywczego świata – tego, który zamiast słodkich ptaszków w logo powinien mieć stado sępów. Pasterze fioletowych krów mają rocznie 10 miliardów franków na plusie, ale liczą każdy grosz, może więc w trosce o swoje portfele zakrzątną się wokół sprowadzenia kursu swojej waluty do znośnego poziomu.

Na pewno miły gest wobec polskich konsumentów byłby na miejscu, wszak zamierzają wszystkich nas – tych z kredytem na karku czy bez – doić jeszcze bardziej, podsycając epidemię bezglutenowej orthorexia nervosa. Choroby tej wprawdzie nie ma w katalogach psychiatrycznych, ale obsesyjno-kompulsywne zjadanie jednych, a unikanie innych, rzekomo szkodliwych składników, już do tego stopnia zaburza relacje społeczne...

5898

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Celiakia godna Pana wsparcia? A czy za tym współczującym wzdychaniem mogłaby iść także rzetelna wiedza? Zanim rozpocznie Pan kolejną krucjatę przeciwko oznaczaniu produktów jako bezglutenowe, proszę sprawdzić skład "kukurydzianych" ( i innych- dozwolonych w diecie bez glutenu) różnistości. Wspomniane płatki onegdaj zawierały słód jęczmienny (hordeinę - odmianę glutenu). Od niedawna są go pozbawione, co, prosze mi wierzyć, tzw. bezglutenowcy ( a do takich należę) przyjęli z radością.
Obrazek użytkownika Patryk Stanik

Troskę i wsparcie dla osób chorych na celiakię wyrażam czynnie - tzn. gotując w sposób dla nich właściwy z bezpiecznych składników, słowa tu niewiele pomogą. W ramach felietonu, sygnalizującego tylko zjawisko coraz szerszej mody na unikanie glutenu bez stwierdzonej celiakii, nie miałem miejsca na rozważanie dokładnie tego, czym jest w istocie żywność bezglutenowa w sensie ścisłym (tj. mająca odpowiedni certyfikat i znaczek z przekreślonym kłosem). Płatki kukurydziane Nestle nawet po odjęciu słodu niekoniecznie nadają się dla chorych na celiakię, bo mogą powstawać w fabryce, gdzie są śladowe ilości glutenu z sąsiednich linii produkcyjnych obrabiających np. słodkie kółka z pszenicy albo inne świństwa. Ale nawet w czasach, gdy płatki te zawierały słód, to zawarta w nim minimalna ilość glutenu nie zrobi krzywdy osobom, które postanowiły sobie, że gluten im szkodzi. Następne w kolejce będą fermentujące oligo i monosacharydy (FODMAP), o których nie napisałem z braku miejsca. Australijski badacz, który pierwszy wysunął hipotezę, że istnieje coś takiego jak nietolerancja glutenu niezwiązana z celiakią, twierdzi teraz, że opisane przezeń zaburzenia trawienne są raczej wywołane przez te substancje. Nie twierdzę, że nasza przeciętna, wielkomiejska, przeładowana przemysłowym jedzeniem dieta jest bezpieczna. Wchłaniamy za dużo glutenu, tak samo jak cukrów itd. Starczy po prostu jeść wszystkiego mniej - choćby garść płatków Nestle, które nie są "ściśle bezglutenowe"

w moim przypadku, także odpowiadał pan w imieniu autora czy też w swoim własnym?

Szanowny Panie, obawiam się, że zawiódł Pana wzrok – płatki kukurydziane Nestle są oznaczone symbolem przekreślonego kłosa i posiadają odpowiedni certyfikat. Zasadniczo podzielam Pana niepokój dot. mody na niejedzenie glutenu (choć u mnie przyjmuje on znacznie łagodniejszą formę). Wyobrażam sobie też, jak bardzo ci męczennicy na własne życzenie irytować będą wszystkich, którzy lubią jeść. Proszę jednak nie mieszać inspirowanej przez celebrytów, niekoniecznie rozsądnej mody z mądrą i zasadną polityką oznaczania składu produktów. Nie mylić terminologii, a osobom chorym na celiakię dać prawo do robienia bezproblemowych zakupów w sklepach spożywczych (co warunkowane jest prawidłowym oznaczaniem składu). To wylewanie dziecka razem z kąpielą. Bezglutenowe są nie tylko produkty naturalnie bez glutenu, ale dodatkowo glutenem nie skażone (w tym także skrobia pszeniczna bezglutenowa). Cała reszta to produkty glutenowe lub potencjalnie glutenowe, niedozwolone w diecie osób chorych. Mąka kukurydziana (vide przepis na polentę) może być z glutenem, o ile producent używa tych samych linii produkcyjnych, co do wyrobów pszennych itp. TP to pismo opiniotwórcze. Co jeśli Pana felieton przeczyta producent żywności, który waha się, czy zrobić odpowiednie badania, oznaczyć skład produktu i zawarte w nim potencjalne alergeny w zgodzie z dyrektywą unijną? Jeśli przyjmie Pański tok myślenia, ludzie chorzy na celiakię dalej będą pozbawieni informacji, czy produkt jest bezpieczny, czy nie..

myślę, że zgadzamy się bardziej, niż Pani sądzi. Ani przez chwilę nie podważałem konieczności rygorystycznego oznaczania produktów bezpiecznych dla osób chorych na celiakię. Kpiłem sobie tylko z polityki marketingowej Nestle, które wskoczyło na szybko galopującego konia mody bezglutenowej, która, przyzna Pani sama, nie ma nic wspólnego z celiakią. I tyle. To oczywiście moja złośliwa nieufność wobec koncernów przeze mnue przemawia, ale nie uwierze, że wielcy producenci spożywczy nagle zaczęli dbać o chorych. Po prostu zwęszyli okazję do złowienia bogatego, podatnego na humbugi dietetyczne segmentu klientek. A że przy okazji osoby chore na celiakie zyskają może trochę większy wybór produktów - tym lepiej, cieszę się (choćby dlatego, że tez zdarza mi się dla nich gotować)

ale można jej pogratulować, że udało jej się zachęcić pana do wejścia bezpośrednią komunikację. Jak żyję to dopiero drugi przypadek, kiedy "Wykładowca" postanawia zejść z katedry. Osobiście, doceniam i popieram możność wymiany poglądów w bezpośredniej rozmowie, choć akurat ja w tym przypadku i w pana "działce" nie jestem dla pana partnerem do rozmowy. Ale może kiedyś ..? jakoś tam "kuchennie" się rozwinę :)

Takie czasy, że jedzenie nam szkodzi. Z jednej strony producenci "zmuszeni" do produkcji żywności jak najtaniej i najszybciej stosując przeróżne chemikalie, a z drugiej strony konsumenci, którzy nie mają czasu na uprawę swojego "ogródka" i nie chcą wydawać pieniędzy na droższe zdrowe jedzenie.

Myli się Pan, Panie Redaktorze, stwierdzając, że proste badanie krwi wystarczy do zdiagnozowania lub wykluczenia celiakii. Minimum - a i to nie zawsze miarodajne - to biopsja dwunastnicy, pokazująca stan kosmków jelitowych. Niemiarodajne - bo można w badaniu nie trafić na uszkodzony fragment jelita. Jasne, że gest owego bandyckiego koncernu jest pusty, bo jednocześnie we wspomnianych płatkach jest obłędna masa cukru, który jest głównym sprawcą większości chorób cywilizacyjnych (zwalczanych przez farmację bezskutecznie, acz niezwykle kosztownie). Myślę, że w gazecie takiej jak "TP" można wyjść poza standard "kącika gastronomicznego" z sympatycznymi przepisami i podejść do zagadnień dietetycznych z powagą i znawstwem, na które te zagadnienia zasługują.

parę dni temu gazeta.pl opublikowała artykuł "Dieta bezglutenowa - jak moda zwycięża rozsądek i naukę", dzisiaj widzę ten sam temat u Was... to ciekawe. Tak czy siak, gluten nie jest substancją odżywczą. A chwyt Nestle to nic nowego, ciągle jeszcze można spotkać margaryny, czy oleje roślinne z informacją "nie zawiera cholesterolu". Tyle tylko, że cholesterol jest wrogiem oficjalnym, choć urojonym, zaś gluten to śmieć, ale "nauka tego nie potwierdziła".

...zwłaszcza że powyższy artykuł został opublikowany 19 stycznia :) Pozdrawiam!

...jak ten czas leci. Rzeczywiście nie zwróciłem uwagi na datę publikacji, ale też nie chciałem wcale sugerować, że ktoś od kogoś tematy ściąga. Jakaś tam jednak koincydencja jest, prawda? Pozdrawiam wzajemnie

Witamy w kościele przeciwników glutenu :D

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]