Reklama

Geniusz „wody żywej”

Geniusz „wody żywej”

25.05.2015
Czyta się kilka minut
Uchwycenie genialność w religii okazało się trudną sztuką. Paneliści jednego z ostatnich spotkań w ramach Copernicus Festival dowiedli jednak, że geniuszem wiary może być każdy.
Joanna Barcik, o. Jan Andrzej Kłoczowski, prof. Karol Tarnowski i o. Ludwik Wiśniewski
Joanna Barcik, o. Jan Andrzej Kłoczowski, prof. Karol Tarnowski i o. Ludwik Wiśniewski / fot. Kamila Buturla / TP
M

Można sądzić, że z geniuszem musi wiązać się jakaś twórczość. Geniusz stwarza – do takich wniosków doszło większość panelistów spotkań organizowanych w ramach Copernicus Festiwal 2015. W ostatnim dniu festiwalu postawiono jednak pytanie, które może wprowadzić w zakłopotanie. Bo czy geniusz jest dostępny w przestrzeni religijnej, zwłaszcza religii objawionej, gdzie termin twórczość raczej nie pasuje, bo kojarzy się z trwałością i niezmiennością? Na dowód tej tezy, prowadząca sobotnie spotkanie w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha, Joanna Barcik, przywołała historię z wykładów, które prowadziła w jednym z żeńskich zgromadzeń zakonnych: - Tam najczęstsza odpowiedź na pytanie dlaczego się coś robi, brzmiała: „bo zawsze tak było”. Barcik stwierdza więc, że element trwałości w religii jest ważny, bo odzwierciedla niezmienność Boga.

Czy w takim razie w religii jest miejsce na nowość i twórczość, czy geniusz jako twórca do religii pasuje? - Z takimi pytaniami zmierzyli się w sobotę o. Jan Andrzej Kłoczowski, prof. Karol Tarnowski i o. Ludwik Wiśniewski.

Uczestnicy są zgodni i również mają problem ze zdefiniowaniem geniuszu w przestrzeni religijnej.

Zdaniem krakowskiego duszpasterza, o. Jana Andrzeja Kłoczowskiego, religia nie ma jednego bohatera, bo są w niej różne postacie – więc gdyby zaryzykować i powiedzieć, że geniuszem w religii jest święty, ciągle będzie to obraz niepełny.

- Jestem skłonny sądzić, że w religii, która jest nam najbliższa – mówię bardzo szeroko o religii biblijnej, w której mieści się zarówno judaizm, chrześcijaństwo i w sensie historycznym także Islam, tą postacią fundującą jest prorok. To jest ten, który nie przepowiada przyszłości, tylko ten, który w imieniu Boga przemawia i otwiera przed ludźmi nowe horyzonty, jednocześnie wskazując drogę, którą należy kroczyć. Wszyscy trzej wielcy założyciele: Mojżesz, Jezus i Mahomet – są nazywani prorokami.

Z kolei dla profesora Karola Tarnowskiego święty i geniusz to jednak nie jest to samo. Filozof podkreśla, że geniuszy znamy ze sztuki – poezji czy malarstwa. Natomiast święty jest świadkiem Boga. Tym, który przynosi wiadomości o Bogu.

- Geniusz przegląda się we własnych dziełach. Jego osoba jest obecna poprzez dzieło. Natomiast święty objawia Boga sobą samym. Nie musi działać, żeby świętość się w nim objawiała. Geniusz zatem potrzebuje narzędzi – twierdzi prof. Tarnowski.

W religii genialność może być wtórna. – To genialność, która nie jest pierwotnie nakierowana na świat, tylko na świadectwo – przekonuje prof. Tarnowski i dużą wagę przywiązuje do mistyki.

Wszystkie te trzy przykłady – geniusz, święty i mistyk – mają jedną cechę wspólną, jest nią niepowtarzalność i znajdowanie się poza regułami.

Dla o. Ludwika Wiśniewskiego, legendarnego duszpasterza akademickiego, autora głośnego eseju „Blask Wolności” – kwestia przekraczania reguł okazała się istotnym wątkiem.

- Genialny jest każdy z nas! Problem w tym, żeby nie wpaść w strukturalizm. Gdy młody człowiek przychodzi do seminarium, to mówi mu się: „ty nie masz filozofować, ty masz się nauczyć prawd wiary”. „Masz być wierny”. Nie możemy więc pozwolić na to, by wierność doprowadziła nas do zastoju i schematów. Trzeba ją przekraczać. Być sobą i podejmować refleksję.

Paneliści byli zgodni co do trzech spraw. Po pierwsze, każdy z nas ma szansę na zostanie religijnym geniuszem. Po drugie – żeby do tego dążyć, potrzeba być sobą i nie poddawać się. Trzecią istotną cechą okazuje się być odwaga – przede wszystkim do wykraczania poza schematy.

Jedna z metafor – autorstwa Karola Tarnowskiego – powinna zostać uczestnikom spotkania w głowach. Uznajemy bowiem, że Kościół jest fontanną, z której powinna wytryskać „woda żywa”. Prof. Tarnowski sądzi jednak, że poprzesz szereg legislacyjnych mechanizmów i ubierania tej „wody żywej” w struktury, w pewnym momencie z fontanna zamarzła. Woda żywa stała się lodem.

Geniusz w świecie religijnym to zatem ten, który stara się powrócić do źródła i z lód zamienić w wodę żywą.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Przyroda, zwłaszcza obserwowane zjawiska nasuwają wiele skojarzeń, pomysłów. Gdy patrzę na ludzi skąpanych w strugach deszczu, spadające w dół kaskady wody, zanurzenie w spokojnej, mieniącej się rybimi łuskami tafli morza...myślę o jej niesamowitej zdolności zmieniania swego oblicza, cudowne tworzywo w rękach matki natury, narzędzie artysty, rzeźbiarza...Mamy tu niemal wszystko, co dla zmysłów...niepojęte(?) Rzeczywiście coś z tą wodą jest na rzeczy. Na pewno wody stojące nie mają takiej siły, podobnego wyrazu, a już na pewno zmarzlina jaka. Temperatura też odgrywa istotną rolę, w końcu mają być płodne
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]