Gazowy oddech niedźwiedzia

Znowu, jak przed rokiem, temat zaopatrzenia Europy w rosyjski gaz trafia na czołówki mediów. Głównym bohaterem tegorocznego thrillera jest Białoruś, która jak niepodległości broni dostępu do swojego przedsiębiorstwa dystrybucji gazu Biełtransgaz i nie zgadza się na podniesienie cen za błękitne paliwo płynące ze Wschodu. Obie strony oskarżają się o szantaż, obie stosują ostre techniki negocjacyjne. Nikt już nie pamięta, że Rosja i Białoruś, siostry dwie, są złączone zjednoczeniową szarfą i znajdują się (w każdym razie na poziomie deklaracji) o krok od utworzenia wspólnego państwa. Mińsk ryzykuje, że doprowadzi do kryzysu energetycznego, a potem gospodarczego; sam prezydent Łukaszenka naraża się na utratę posady. Zakręcenie kurka przez Moskwę może z kolei zarysować i tak nadwątlony wizerunek wiarygodnego dostawcy gazu dla odbiorców europejskich. Raz jeszcze skończyło się na groźbach - porozumienie rosyjsko-białoruskie w sprawie gazu podpisano w ostatniej chwili.
Czyta się kilka minut

Rok temu Moskwa ogłosiła, że nie będzie dłużej subsydiować dawnych republik radzieckich i ostro przystąpiła do renegocjowania cen za sprzedawany im - tani do tej pory - gaz. Gazrurkę kładziono na stole negocjacyjnym podczas rozmów z Mołdawią, Ukrainą, Armenią, Azerbejdżanem i Gruzją - zawsze próbując ugrać przy tym cele polityczne i gospodarcze. Rosyjski biznes-plan polega na zmniejszeniu kosztów związanych z utrzymaniem wymienionych krajów w zależności, a ponadto na uzyskaniu dostępu do ich strategicznych branż. W przypadku Białorusi chodzi nie tylko o system przesyłu gazu, ale o zakłady petrochemiczne; nadto jednym z najostrzejszych środków przymusu zastosowanym przez Moskwę wobec Mińska było zapowiedsziane z dniem 1 stycznia wprowadzenie ceł eksportowych na ropę. Jednym słowem: po co dopłacać do przyjaźni z obszarem postsowieckim, skoro można na nim zarabiać, a przy okazji trzymać w uścisku i dyktować polityczne zachowania? To jeden z aspektów przekształcenia przez ekipę prezydenta Putina Federacji Rosyjskiej w korporację krewnych i znajomych panującego. Inny polega po prostu na zgarnianiu korporacyjnej kasy - i nie należy przypisywać temu zabiegowi zbyt głębokiej filozofii.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 01/2007