Biskup Karol Wojtyła, pisząc w 1963 r. wstęp do pierwszej książki Jerzego Turowicza „Chrześcijanin w dzisiejszym świecie”, zwięźle charakteryzuje jego formację: „Tomizm, personalizm, katolicka nauka społeczna – przy pewnej osobistej już predylekcji do zagadnień kultury”. Rzeczywiście, niesłychanie ważny dla myślenia wieloletniego redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego” okazał się właśnie personalizm.
Turowicz personalista
Ten wybór nietrudno uzasadnić. Po okropnościach wojny potrzebna była koncepcja, która odnosiłaby się realistycznie do ówczesnej sytuacji, a jednocześnie optymistycznie do przyszłości. Egzystencjalizm, z jego wrażliwością na tragizm ludzkiego losu, skazujący na skrajny indywidualizm, do tego się nie nadawał. Marksizm, przyniesiony do Polski na bagnetach – tym bardziej. Personalizm proponował drogę środka. Kładąc nacisk na najwyższą wartość osoby, jednocześnie podkreślał, że osoba rozwija się we wspólnocie. „Chodzi też o to – pisał Turowicz – że personalizm jest doktryną, która żąda najlepszych warunków pełnego rozwoju dla każdej osoby ludzkiej, a więc przekreśla egoizm indywidualizmu”. Współbrzmi to dobrze z chrześcijaństwem, ale też daje kryterium do krytycznego patrzenia na wszelkie wspólnoty, również kościelne.
W książkach ułożonych z artykułów Turowicza znajdziemy portrety ludzi dla niego szczególnie ważnych. Są wśród nich obaj wybitni europejscy personaliści. O Emmanuelu Mounierze pisał: „W dziejach cywilizacji chrześcijańskiej, jak każdej zresztą cywilizacji, są jednostki, które w sposób doskonały wyrażają jakąś najważniejszą świadomość swego pokolenia, wyprzedzając swoją epokę i kształtując świadomość pokoleń następnych”. Jacques’owi Maritainowi poświęcił kilka tekstów – m.in. wstęp do opublikowanej w 1988 r. antologii jego prac.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















