Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Festiwal we wspomnieniach: Ks. Andrzej Luter

Festiwal we wspomnieniach: Ks. Andrzej Luter

07.09.2015
Czyta się kilka minut
Nie tylko Festiwal obchodzi w tym roku swój jubileusz. Mija właśnie dziesięć lat, odkąd co roku przyjeżdżam do Gdyni.
W

W ciągu tej dekady zdarzało mi się kilka artystycznych oczarowań. Wielokrotnie jednak byłem rozczarowany werdyktami. Zupełnie nie rozumiem, jak można było nie docenić takich filmów jak „Fotograf”, „Daas”, „Pokłosie”, „Zero”, nie mówiąc już o „Mieście ’44”.

Były też werdykty, z którymi się utożsamiałem, np. w 2009 r., gdy Złote Lwy wygrywał „Rewers”, fenomenalna komedia o stalinizmie, albo rok później, gdy na Festiwalu pokazano znakomity „Chrzest” Marcina Wrony z debiutancką rolą Tomka Schuchardta. Grał u boku Wojtka Zielińskiego i wspólnie zostali nagrodzeni jako najlepsi pierwszoplanowi aktorzy. Kiedy Festiwal dobiegał końca, jeden z zaprzyjaźnionych jurorów w zaufaniu ujawnił mi cały werdykt, czego nie powinien był robić. Uznaliśmy jednak, że to bardzo niewinny grzech, bo przecież zaraz inni jurorzy też ujawnią przebieg obrad swoim przyjaciołom i późnym wieczorem cały hotel Gdynia będzie huczał od plotek.

Wiedziałem więc, kto zdobył nagrody aktorskie. Siedziałem sobie w hotelowej kawiarni, gdy do hotelu wszedł Tomek Schuchardt. Był wtedy początkującym aktorem, jakby nieco zagubionym. Kiedy zaczęliśmy rozmawiać, nie wytrzymałem i powiedziałem mu, że wygrał Złote Lwy. Spojrzał na mnie kompletnie zszokowany, przez chwilę zastanawiał się, czy uwierzyć w moje rewelacje. Przecież to był jego debiut. Na szczęście uwierzył. I choć nie powinienem był zdradzać mu tej informacji, pocieszam się, że to dzięki mojej niedyskrecji Tomek mógł sobie przygotować ładną, poetycką mowę, którą wygłosił podczas finałowej gali.

Dla mnie Gdynia to także miejsce rozmów duszpasterskich. Często to właśnie na festiwalu spotykam ludzi ze środowiska filmowego, którzy po kilku chwilach luźnej konwersacji o kinie zaczynają rozmowę dotyczącą zupełnie innych rejonów życia. Czasem chodzi o chrzest dziecka, czasem o ślub, który przez lata odkładali. I tak oto konsekwencją Festiwalu w Gdyni jest również życie sakramentalne. Kiedy ludzie widzą, że Kościół przychodzi do nich, chętnie mówią o sobie. Nikt się nie obawia, że będzie przeze mnie oceniany czy krytykowany za życiowe wybory, a nieformalna atmosfera Festiwalu sprzyja otwartości. I choć w Gdyni jestem zwykle na urlopie, to okazuje się, że również na Festiwalu nie ucieknę od swojego „zawodu”. ©

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]