Episkopat Australii zatwierdza „mszę Aborygenów”. Czy to pierwszy krok do nowego obrządku w Kościele katolickim?

Czyta się kilka minut
Liturgia Słowa podczas Mszy Ziemi Ducha Świętego na Australijskich Dniach Młodzieży, Perth, grudzień 2019 r. // Fot. Catholic Youth Apostolate / YouTube
Liturgia Słowa podczas Mszy Ziemi Ducha Świętego na Australijskich Dniach Młodzieży, Perth, grudzień 2019 r. // Fot. Catholic Youth Apostolate / YouTube

„Czasem musieliśmy zostawić angielskie słowo »God« (Bóg). »Matka Boża« brzmiała więc: »God mili Pipi«. Ale częściej musieliśmy wymyślać nowe określenia, nazywając Boga »Japulu kankarra« (Ojciec w niebie) czy »Rayi kankajirri karringu« (Duch, który lubi być najwyższy). Zachęcaliśmy ludzi, by używali ich w liturgii i osobistej modlitwie” – pisał ks. Kevin McKelson, pallotyn, który w latach 1954-2006 pracował w diecezji Broome (północno-zachodnia Australia) i tłumaczył obrzędy mszy na języki aborygeńskie. Większość wiernych tej diecezji (63 proc.) to ludność rdzenna, która jest też najbardziej dynamiczną grupą demograficzną w całym Kościele australijskim – w ciągu ostatnich czterech dekad jej liczebność wzrosła z 46 tys. do 135 tys.

W ubiegłym tygodniu episkopat Australii zwrócił się do Stolicy Apostolskiej o akceptację Mszy Ziemi Ducha Świętego – jak oficjalnie nazwano liturgię, której podstawą są teksty ks. McKelsona sprzed 50 lat (w 1973 r. Watykan zatwierdził je ad experimentum na terenie diecezji Broome, w tym samym roku „mszę Aborygenów” odprawił na Międzynarodowym Kongresie Eucharystycznym w Melbourne papieski legat, kard. Lawrence Shehan). Nazwa liturgii nawiązuje zarówno do jednego z historycznych określeń Australii, jak i do więzi łączącej tamtejszą ludność z naturą. Obrzędy oparte są na rytualnych śpiewach, tańcach i gestach („zamiatanie” przestrzeni wokół ołtarza, zamiast jej okadzania, przelewanie wody, palenie ziół na powitanie, dźwięki didgeridoo). Bo największym problemem misjonarzy, którzy po Soborze Watykańskim II realizowali idee inkulturacji (a także dla biskupów, którzy ich propozycje musieli zatwierdzać), było znalezienie nie tylko odpowiednich słów, ale też adekwatnej, wywodzącej się z lokalnych wierzeń symboliki.

Na mocy przepisów wprowadzonych w 2017 r. zatwierdzanie nowych tłumaczeń tekstów liturgicznych należy do kompetencji episkopatów, których decyzję Watykan jedynie potwierdza. Ale akceptacja Mszy Ziemi Ducha Świętego to coś więcej niż wprowadzenie kolejnego języka do liturgii – ze względu na specyfikę obrzędów można ją uznać za ustanowienie nowego rytu w Kościele. Jak dotąd jest ich 24, wśród których najbardziej znanym i rozpowszechnionym w świecie jest obrządek rzymski. Większość pozostałych to ryty starożytne (zachodnie i wschodnie), a tylko jeden – zairski – został ustanowiony współcześnie (w 1988 r.). Ryt aborygeński ma szansę być kolejnym, podobnie jak amazoński, nad którym prace trwają od 2019 r. Liturgiczna różnorodność w Kościele katolickim nie musi być reliktem przeszłości.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 20/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Episkopat Australii zatwierdza „mszę Aborygenów”