Elon Musk kupił Twittera. Początek końca mediów, jakie znamy?

Ta transakcja może być czymś znacznie więcej niż zachcianką bogacza. Musk wiele razy udowodnił, że potrafi kompletnie przebudować zabetonowane branże.

27.04.2022

Czyta się kilka minut

FOT. AA/ABACA/Abaca/East News /
FOT. AA/ABACA/Abaca/East News /

W maju 2018 r. Elon Musk był zły na media. Nie podobało mu się, że krytycznie piszą o nim i jego biznesach. Zapowiedział wtedy stworzenie platformy, na której ludzie sami ocenią wiarygodność informacji. Minęło kilka lat i Muskowi udało się rozpocząć realizację planu: 26 kwietnia ogłoszono, że za ponad 46 mld dolarów przejmie Twittera.

Z jednej strony Twitter ma ogromny wpływ na dyskurs publiczny, nieustannie spierają się tam rozgorączkowani liderzy opinii. Z drugiej – z powodu trudności ze znalezieniem odpowiedniego modelu biznesowego, platforma była stosunkowo tania: 46 miliardów może wydawać się dużą kwotą, ale jest niczym w porównaniu z wartością Facebooka czy Google'a.

O czym ćwierka Trump

O sile Twittera przekonał się na własnej skórze były prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump, dla którego to medium było głównym kanałem komunikacji z wyborcami. Kiedy po ataku na Kapitol zablokowano mu dostęp do konta z powodu powielania kłamstw wyborczych, zainteresowanie politykiem znacząco spadło. Trump postanowił wtedy zbudować własną aplikację. Co ciekawe, po ogłoszeniu kupna Twittera przez Muska, wartość aplikacji Trumpa spadła o kilkanaście procent. Dlaczego?

Musk od dłuższego czasu narzekał na „cenzurę na Twitterze”. Nie podobało mu się, że niektóre tweety są blokowane lub mają mniejsze zasięgi (tak było np. w przypadku tych zawierających kłamstwa o szczepionkach). Już w 2018 r. obiecywał, że to użytkownicy będą oceniali wiarygodność informacji, nie chcąc przy tym dostrzec, że jeśli nie są do tego przygotowani i nie potrafią odróżnić prawdy od fake newsów, może się to skończyć fatalnie (linczami w Indiach, ludobójstwem w Birmie, manipulacjami wyborczymi w Stanach Zjednoczonych, niewyszczepieniem całej populacji w Polsce itd.).

Wielu podejrzewa, że Musk zlikwiduje budowane mozolnie mechanizmy mające wspierać odbiorców w dotarciu do wiarygodnych informacji. I że Trump ze swoimi kłamstwami wróci na Twittera. Jeśli tak się stanie, jego osobiste „medium twitteropodobne” przestanie być potrzebne – stąd wyprzedaż akcji firmy mającej je stworzyć.

Kaprysy multimiliarderów

Muska i Trumpa poza zamiłowaniem do Twittera łączy coś jeszcze: Peter Thiel. To z nim Musk zarobił pierwsze duże pieniądze (połączyli swoje firmy tworząc PayPal, usługę płatności internetowych). Dzisiaj Thiel, miliarder z Doliny Krzemowej (był też wczesnym inwestorem w Facebooku), jest wspierającym Partię Republikańską libertarianinem, zamieszanym m.in. w aferę Cambridge Analytica, w której użytkownicy Facebooka byli bombardowani materiałami wyborczymi Trumpa.

W 2016 r. Thiel ogłosił swoje poparcie dla Trumpa w wyścigu prezydenckim, przeznaczył też 1,25 mln dolarów na jego kampanię. W lutym br. zrezygnował z funkcji członka zarządu Meta (właścicielki Facebooka), by móc swobodnie angażować się w pomoc popieranym przez Trumpa kandydatom przed mającymi się odbyć w listopadzie wyborami parlamentarnymi w Stanach Zjednoczonych.

Kupno Twittera przez Elona Muska może być więc czymś znacznie więcej niż zachcianką kontrowersyjnego bogacza. Multimiliardera, który udowodnił, że potrafi kompletnie przebudować branże, zdawałoby się, zabetonowane: finansową (dzięki PayPalowi, który pozwolił kompletnie pominąć banki), motoryzacyjną (Tesla jest dziś warta więcej od istniejących od dziesiątek lat koncernów takich jak Volkswagen czy Toyota) czy nawet kosmiczną (NASA używa rakiet Muska).

Czy najbogatszy człowiek (według najnowszych danych "Fobesa", posiadający 282 mld dolarów Musk zostawił daleko w tyle właściciela Amazona, Jeffa Bezosa, którego majątek warty jest „zaledwie” 184 mld) przebuduje teraz całkowicie krajobraz medialny świata? Zobaczymy.


Czytasz w sieci, że „uchodźcy z Ukrainy prześladują Polaków”, że „zbyt obciążą nasze państwo”, a przecież „Rosja nie atakowała cywilów”? Oto mechanizm dezinformacji w mediach społecznościowych.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
W „Tygodniku Powszechnym” od 2007 r. Od początku odpowiadał za profile pisma na Twitterze i Facebooku, a także za działania e-marketingowe „Tygodnika” i cyfrowe subskrypcje. Obecnie pełni funkcję Head of Digital Expansion. Pisze o tematach z zakresu… więcej