Echosonda

Ponoć jest tak, że litościwie nam panujący w nas się wsłuchują – mają do tego narzędzia – badają nastroje i kompilują lęki, aby następnie aplikować je nam w formie propagandy.
Czyta się kilka minut

Ponoć jest tak, że to działa, że rządzący nie mają z kim przegrać, tylko ze sobą. Dawno, dawno temu było odrobinkę inaczej: władca w przebraniu wychodzi na ulicę, na targ, podsłuchuje, co się o nim mówi, co mają do powiedzenia szarzy poddani, aby następnie – powróciwszy do pałacu i zrzuciwszy łachmany – dogadzać poddanym, żmudnie i sumiennie realizować ich postulaty, kierując się mądrością ludu. XXI wiek dostarcza narzędzia pozwalające prezesowi nie wychodzić z ujutnego gabinetu, wszystko ma podane na tacy, do wyboru do koloru, w formie tęczowych słupków. Największy lęk i przerażenie budzi obecnie potwór „eldżibiti”, więc w ten bębenek bije się do imentu, stymulując strach i poczucie zagrożenia – jakieś zagrożenie musi być, wszak potencjał islamskiego terroryzmu wysadzających się w naszych kościołach muzułmańskich dzieci nieco się wyczerpał. Ale za to potwór „eldżibiti” może porwać naszą dziatwę, naszych milusińskich – przyszłość narodu, i to się dla sondaży litościwie nam panujących bardzo dobrze składa, tam uderzy propaganda.

Opozycji dobrze w opozycji, wikt i opierunek się znajdzie, innego końca świata nie będzie. Polski trochę szkoda, ale widziały gały, co brały, na pochyłe drzewo i Salomon nie naleje. Wsłuchujmy się w rewelacje zaklęte w dobitnych przysłowiach i melodyjnych przyśpiewkach prapolskich Polek i Polaków, albowiem nie bez kozery przetrwały złe i dobre czasy, bystro kształtując pokolenie za pokoleniem. Nie w ciemię bici Polacy chcą się bać „eldżibiti”, ale też chcą być dumni z braku wiz, nie chcą wiedzieć, co władza wyprawia, bo nade wszystko chcą coś od państwa rządzących dostać, coś mieć z życia: pięćset plus zamiast „eldżibiti plus”. Dobry interes szarego człowieka to nie dać się oszwabić, na resztę można przymknąć oko. Rachunek jest prosty jak budowa cepa, a jaki jest cep, każdy widzi. Oczywiście cepa nie wolno ujawniać z uwagi na „klasizm” i przeciwskuteczność, żeby nie podpaść chimerycznym symetrystom i nikogo, ale to nikogo – broń Boże – nie urazić. Ponieważ żyjemy w czasach wszechobecnej urazy, więc nie pozostaje nam nic innego jak permanentna narodowa echosonda. Echosonda w korkociągu. Niżej i niżej. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 41/2019