Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Dziś jest ich trzystu

Dziś jest ich trzystu

25.08.2009
Czyta się kilka minut
Pierwsze, najbardziej oczywiste skojarzenia z Łodzią: Artur Rubinstein, Julian Tuwim, Jerzy Kosiński, Aleksander Ford, Grażyna Bacewicz, Daniel Libeskind... Ale to miasto jest też przestrzenią prywatnych zdumień i zachwytów.
N

Napisanie krótkiego tekstu o dziedzictwie Żydów łódzkich jest zadaniem karkołomnym. Chodzi co prawda o jedną z najmłodszych gmin w Polsce (arendarz Joachim Zelkowicz, jeden z pierwszych, pojawił się dopiero w 1775 r., a i później - wbrew stereotypom - niełatwo było Żydom osiedlić się w Łodzi; w rzeczywistości większość z nich zamieszkała tutaj dopiero na przełomie XIX i XX wieku), ale równocześnie o jedno z największych skupisk tej społeczności w świecie. Przed wojną mieszkało w Łodzi ponad 230 tys. Żydów. Bogatych i biednych, religijnych i wyemancypowanych, konserwatystów, socjalistów, syjonistów. O wielowątkowości tamtej rzeczywistości świadczą choćby zdjęcia dawnych synagog. Zachowała się tylko jedna, na podwórku przy ul. Rewolucji 1905 roku. Znacznie mniejsza i mniej dekoracyjna np. od synagogi staromiejskiej czy postępowej, nawiązujących do stylu "mauretańskiego" i "bizantyjskiego", które skutecznie konkurowały w pejzażu miejskim z neogotyckim kościołem Wniebowzięcia NMP. Albo od synagogi litwaków służącej imigrantom z Rosji czy Białorusi, którzy przybywali tu w obawie przed pogromami. Większość bóżnic zniknęła już w listopadzie 1939 r.

Pierwsze, najbardziej oczywiste skojarzenia z Łodzią: Artur Rubinstein, Julian Tuwim, Jerzy Kosiński, Aleksander Ford, Grażyna Bacewicz, Daniel Libeskind... Wcześniej: dynastia Poznańskich - największa chyba w naszej historii opowieść o przedsiębiorczości, którą do dzisiaj symbolizuje "łódzki Luwr", eklektyczny pałac protoplasty rodu Izaaka - niemal połączony z fabryką. Marek Budziarczyk pisze, że fenomen syna drobnego kupca z Kujaw, który w drugiej połowie XIX wieku został jednym z największych przedsiębiorców Imperium Rosyjskiego, wziął się stąd, że "Izrael Poznański był jednym z pierwszych Żydów, który odszedł od tradycyjnych zajęć i poszedł do wytwórczości przemysłowej". Umiał też skutecznie łączyć kilka form aktywności gospodarczej.

Są też prywatne zdziwienia: "To on też był z Łodzi?", Akiba Rubinstein - znany wszystkim wielbicielom szachów: mistrz Polski, dzięki któremu w 1930 r. w tej dyscyplinie nasza drużyna zdobyła mistrzostwo świata na olimpiadzie szachowej w Hamburgu. Przez fachowców do dziś uważany jest za prekursora gry pozycyjnej. Porównuje się go z Kasparowem czy Karpowem. Aleksander Margolis - lekarz, który stworzył Radę Naczelną Walki z Gruźlicą. Był ojcem innego wybitnego lekarza, Aliny Margolis-Edelman (słynnej Ali z elementarza Falskiego). Artur Szyk - niesłusznie zapomniany dziś w Polsce rysownik (w USA aktywnie działa poświęcone mu stowarzyszenie), który potrafił tworzyć zarówno wycyzelowane, orientalizujące ilustracje do "Hagady" czy "Statutu Kaliskiego", jak i zjadliwe karykatury antyhitlerowskie dla aliantów. Współpracownik prezydenta Mościckiego i przyjaciel rodziny Rooseveltów, reprezentował ważną formację, do dziś niezbadaną w wystarczającym stopniu: w równej mierze był syjonistą, co patriotą polskim. Wreszcie Icchak Kacenelson - poeta związany z łódzką grupą Jung Idysz, która stworzyła szczególną, narodową formację żydowskiego ekspresjonizmu, gdzie było miejsce i dla hagady, i dla Kabały. W czasie wojny znalazł się w getcie warszawskim, gdzie współpracował z Archiwum Ringelbluma. Uwierzył, że uratuje się, uzyskawszy obywatelstwo honduraskie. Napisał "Hioba", jedyną książkę jidyszową opublikowaną podczas okupacji, oraz "Pieśń o zamordowanym żydowskim narodzie", którą zakopał w butelce na terenie obozu Vittel pod Paryżem. Potem Niemcy wywieźli go do Auschwitz.

Wojnę przetrwało prawdopodobnie ok. 15 tys. łódzkich Żydów. Część z nich szybko wyjechała, ale na ich miejsce przybywali żydowscy repatrianci z ZSRR. Przez pewien czas wydawało się, że po zniszczeniu Warszawy Łódź jest jedynym polskim miastem, gdzie świat żydowski naprawdę ma szansę odrodzić się po Zagładzie. Natychmiast po wyzwoleniu wznowiły tu działalność żydowskie partie polityczne. Było ich aż 11, przy czym 8 działało legalnie. Cała paleta poglądów sprzed wojny: syjoniści, socjaliści, religijna "Aguda"... Pojawiło się 20 gazet żydowskich wydawanych po polsku, hebrajsku i w jidysz. Jeden z dzienników miał szczególnie optymistyczny tytuł: "Dos Noje Lebn", czyli "Nowe Życie". Aleksander Klugman wspomina Żydowską Agencję Prasową. Zaczęto wydawać książki w serii "Biblioteka Żydowska". Utworzono spółdzielnię filmową "Kinor", z którą związał się m.in. Natan Gross. Ogromne znaczenie miał kierowany od 1947 r. przez Idę Kamińską teatr żydowski (w 1955 r. został przeniesiony do Warszawy). Powróciło życie religijne: otwarto synagogę przy ul. Południowej i dom modlitwy przy Zachodniej, a także kuchnię koszerną, mykwę, a nawet szkołę Talmud Tora. Jak przed wojną rodzice wybierali dla dzieci szkołę jidyszową albo hebrajską (przy czym ich autonomię drastycznie ograniczono w okresie stalinizmu).

Projekt odnowy życia żydowskiego nie mógł się jednak w PRL-u powieść. W 1965 r. mieszkało w Łodzi już tylko 3 tys. Żydów. Ponad tysiąc z nich zmuszono do wyjazdu w wyniku wydarzeń Marca 1968 r. Dziś żydowska gmina wyznaniowa liczy w tym mieście 300 osób.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka, historyk i krytyk sztuki. Autorka książki „Sztetl. Śladami żydowskich miasteczek” (2005).

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]