Dyplomacja czy gra: za kim stoi Antonio Guido Filipazzi, nuncjusz apostolski w Polsce

Publiczne wypowiedzi nuncjusza apostolskiego kontrastują z jego zakulisowymi decyzjami i brakiem otwartości. Kim jest abp Antonio Guido Filipazzi i co robi w obliczu kryzysu polskiego Kościoła?
Czyta się kilka minut
Nuncjusz apostolski Antonio Filipazzi podczas mszy z udziałem episkopatu Polski na zakończenie peregrynacji obrazu Matki Bożej w archidiecezji częstochowskiej. Częstochowa, 2 maja 2025 r. // Fot. Karol Porwich / East News
Nuncjusz apostolski Antonio Filipazzi podczas mszy z udziałem episkopatu Polski na zakończenie peregrynacji obrazu Matki Bożej w archidiecezji częstochowskiej. Częstochowa, 2 maja 2025 r. // Fot. Karol Porwich / East News

„Każdy dobry uczynek względem drugiego człowieka – zwłaszcza cierpiącego i tego, który nie cieszy się wielkim poważaniem – jest posługą mycia nóg. Do tego właśnie wzywa nas Pan: uniżyć się, nauczyć się pokory i odwagi dobroci” – mówił nuncjusz apostolski w Polsce abp Antonio Guido Filipazzi w Wielki Czwartek 2024 r. podczas Mszy Wieczerzy Pańskiej. Tyle że podczas liturgii nikomu nóg nie umył. Obrzęd się nie odbył.

– On dokładnie tak działa – komentuje duchowny znający rzeczywistość nuncjatury. – Czasem powie coś mądrego, niekiedy nawet mocniejszego. Ale gdy przychodzi do sprawdzianu wiarygodności, to albo czynem, albo słowem go oblewa.

Droga do Polski: nuncjusz do zadań specjalnych

Wydawało się, że może być inaczej. Po abp. Salvatore Pennacchio, który nie radził sobie z wyzwaniami, z jakimi mierzy się Kościół w Polsce, przychodził dyplomata z ciekawymi punktami w biografii.

Urodził się w 1963 r., święcenia kapłańskie przyjął w 1987 r., a po obronie doktoratu w 1992 r. rozpoczął pracę w watykańskiej dyplomacji. Pracował na Sri Lance, w Austrii i w Niemczech, a także w sekcji ds. relacji z państwami Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej.

Gdy w 2011 r. wyświęcono go na biskupa, został zarazem najmłodszym włoskim hierarchą i najmłodszym nuncjuszem na świecie. Kto stał za tak szybkim awansem? Najpewniej abp Giovanni Lajolo, watykański sekretarz ds. relacji z państwami, w którego biurze Filipazzi pracował, a który z czasem został kardynałem i prezydentem Papieskiej Komisji Państwa Watykańskiego.

Na dwóch pierwszych samodzielnych placówkach – w Indonezji i Nigerii – nuncjusz Filipazzi nie miał jednak łatwo. W Indonezji katolicy stanowią nieliczną mniejszość, ale i tak doszło wśród nich do potężnego konfliktu. W 2015 r. dwie trzecie spośród 167 księży diecezji Ruteng podpisało list stanowiący wotum nieufności wobec swego biskupa Hubertusa Letenga, oskarżanego o kradzież kościelnych pieniędzy i romans. Gdy to nie zadziałało, 69 z nich zrezygnowało z pełnionych funkcji. Filipazzi spotkał się z nimi oraz przedstawicielami świeckich środowisk domagających się zmiany biskupa. Watykan wysłał do diecezji wizytatora apostolskiego, po czym zmusił Letenga do rezygnacji, choć do wieku emerytalnego brakowało mu jeszcze 17 lat.

Filipazzi trafił zaś do Nigerii, drugiego pod względem liczebności katolików kraju w Afryce, głęboko zróżnicowanego i podzielonego religijnie oraz etnicznie. Jako nuncjusz apelował o przejrzystość i uczciwość w tamtejszym Kościele, a po wybuchach przemocy motywowanej religijnie – często skierowanej przeciw chrześcijanom – krytykował władze państwowe. Nie brakowało głosów, że jako dyplomata, reprezentant Watykanu, robić tego nie powinien, bo jego rolą było sporządzenie noty informacyjnej dla Sekretariatu Stanu czy też złożenie w jego imieniu oficjalnego protestu w ministerstwie spraw zagranicznych.

W Nigerii również zmierzył się z poważnym rozłamem w Kościele. W diecezji Ahiary zarówno księża, jak i świeccy odrzucili mianowanego przez papieża Franciszka biskupa Petera Okpalekego. Głównym powodem był fakt, że hierarcha pochodził z innego plemienia niż miejscowa ludność. Filipazzi uczestniczył w poszukiwaniu – i znalezieniu – rozwiązania.

Wyzwania w Polsce: kontrowersyjne nominacje Filipazziego

W 2023 r. do Polski przybył już jako dyplomata doświadczony i skuteczny. Może więc idealny do nawigowania w rzeczywistości Kościoła mierzącego się z przemianami społecznymi, głęboko wewnętrznie podzielonego oraz wstrząsanego skandalami, w efekcie których co dziesiąty biskup został ukarany przez Watykan w związku z zaniedbaniami w wyjaśnianiu przestępstw seksualnych duchownych?

Jednym z pierwszych zadań, przed którymi stanął Filipazzi, było znalezienie biskupa dla diecezji sosnowieckiej, pokiereszowanej skandalami seksualnymi, które doprowadziły do zamknięcia seminarium oraz rezygnacji skompromitowanego bp. Grzegorza Kaszaka. Nominacja bp. Artura Ważnego, wcześniej pomocniczego tarnowskiego, została przyjęta z nadzieją (choć towarzyszyły jej plotki, że nie był on pierwszym wyborem). Nadzieja ta wzrosła, gdy Ważny powołał komisję do zbadania nieprawidłowości w nowo objętej diecezji, mając prawdopodobnie aprobatę nuncjusza, jako osłonę przed biskupami niechętnymi podobnym ruchom. Sam Filipazzi podczas ingresu mówił: „Diecezji sosnowieckiej życzę, aby był to nowy rozdział w jej historii, w którym ci, którzy pełnili dobro, będą trwali w nim i będą nadal się doskonalili, zaś ci, którzy popełnili zło, oby zrozumieli, że mają szansę na zmianę i pozytywne działanie w przyszłości”.

Potem było jednak gorzej. Polityka personalna – a więc m.in. to, czy jest ona prowadzona sprawnie oraz bez kontrowersji – jest jedną z ważniejszych miar jakości pracy nuncjusza. To on przedstawia Stolicy Apostolskiej tzw. terno – trzech kandydatów, spośród których papież dokonuje ostatecznego wyboru biskupa. Skuteczność Filipazziego na tym polu jest co najwyżej średnia. Na jego konto idą choćby problemy z obsadzeniem archidiecezji warszawskiej (kontrowersyjne przeniesienie abp. Galbasa między metropoliami po bardzo krótkiej obecności w Katowicach), poznańskiej (awans biskupa znanego z konfliktów z duchownymi zarówno w Gdańsku, jak i w Koszalinie) czy krakowskiej (wciąż bez finału).

W oblężonej twierdzy: ramię w ramię z polskimi biskupami

Ponadto Filipazzi zdecydował się – jak słychać w okolicach siedzib nuncjatury i episkopatu – wspierać obecne prezydium i dominującą grupę biskupów w działaniach spod znaku oblężonej twierdzy. Jego poparcie miała mieć decyzja o torpedowaniu pomysłów na komisję historyczną mającą wyjaśnić sprawy przestępstw seksualnych księży i ich tuszowania autorstwa zespołu prymasa Wojciecha Polaka. Podobnie ta o pozbawieniu tego ostatniego przewodnictwa pracom. Sam Filipazzi wspierał opór części zakonów żeńskich przed włączeniem ich w zakres prac komisji. Podobno wspiera również pomysły likwidacji przynajmniej częściowej niezależności Katolickiej Agencji Informacyjnej i uczynienia z tego medium miejsca nie dziennikarskiej, ale marketingowej pracy podporządkowanej rzecznikowi prasowemu.

Sam zresztą nie przykłada wagi do komunikacji swoich kroków, działając zakulisowo. Siedem dobrze zorientowanych w życiu Kościoła osób pytanych o opinię o nuncjuszu odpowiedziało, że nie mają zdania. Sam nuncjusz spotkania odmówił mi, argumentując, że nie udziela wywiadów, a „jego myśli można znaleźć w homiliach i przemówieniach”. Ostatnia homilia dostępna na stronie nuncjatury pochodzi jednak z... 27 listopada 2023 r., przemówienie zaś z 27 czerwca 2024 r. Od tego czasu trzeba bazować na omówieniach, głównie pochodzących, a jakże, z KAI.

Tej samej KAI Filipazzi udzielił krótkiego wywiadu na początku pracy w Polsce. Mówił: „Jest wiele innych Kościołów, które przeszły tę fazę sekularyzacji. (...) Moim zdaniem można wybrać dwie postawy: albo czekać, aż sytuacja się pogorszy, albo starać się o danie pozytywnych odpowiedzi na tę sekularyzację”.

Działania wokół komisji i KAI z tymi deklaracjami jednak się rozmijają. Podobnie niespójny nuncjusz pozostaje w kwestii traktowania świeckich.

Nuncjusz o krytyce swoich decyzji: strata czasu na niepotrzebne dyskusje

Potrafi skrytykować elementy systemu władzy w Kościele. W początkach swojej misji w Polsce mówił choćby: „Sam Jezus wskazał, że przywódcy narodów lubią być nazywani dobroczyńcami, ale w rzeczywistości uciskają dla własnej korzyści tych, którymi rządzą. Niestety, dość łatwo jest przenieść na Kościół ten ziemski i egoistyczny sposób postrzegania i sprawowania odpowiedzialności. (...) Obecnie na świecie mamy do czynienia z kryzysem autorytetu, który często nie jest właściwie rozumiany i prawidłowo sprawowany nawet we wspólnocie Kościoła. Z jednej strony mamy do czynienia z arogancją, która nie szanuje godności i wolności osób, a także nie działa według prawdy, sprawiedliwości i miłości”.

Zdarza mu się także docenić wkład wierzących w życie Kościoła czy zasugerować synodalny sposób rozumienia ich miejsca we wspólnocie. W maju 2025 r. mówił wszak: „Każdy chrześcijanin jest powołany do bycia pasterzem, jak mówi nam wielki święty Jan Chryzostom: pasterzowanie owcom jest dowodem miłości. Dotyczy to nie tylko kapłanów, ale także każdego z nas”.

Krytyka klerykalizmu i podkreślanie roli świeckich – wątki współbrzmiące z priorytetami Franciszka – znikają jednak, gdy Filipazzi publicznie komentuje choćby kwestię biskupich nominacji. Krytykował niezadowolenie części wspólnoty Kościoła w archidiecezji katowickiej z przeniesienia abp. Galbasa do Warszawy. Zrozumiałe w takiej sytuacji reakcje ludzi, których obchodzi to, kto będzie ich biskupem, nazywał „traceniem czasu na niepotrzebne i wprowadzające podziały dyskusje czy spekulacje”.

Najostrzej wypowiedział się podczas ingresu bp. Arkadiusza Okroja w Toruniu. Chwaląc miejscowych wiernych („za sposób, w jaki w ostatnich miesiącach czekaliście na nowego biskupa”), łajał tych z Krakowa: „Niestety, w podobnych sytuacjach w innych diecezjach, które być może uważają się za bardzo ważne, wakat stolicy biskupiej staje się czasem plotek, krytyki, intryg i podziałów”.

Dyscyplinował także krakowskich duchownych. Podczas odpustu w parafii św. Floriana wzywał ich do pokuty i skarżył się, że wciąż dają powody do „troski i cierpienia dla księdza nuncjusza, dlatego że jest tutaj dużo obmowy, dużo plotek, dużo krytyk, dużo podziału, dużo różnych interesów”.

W sytuacjach konfliktowych Filipazzi zawsze staje po stronie biskupów

– To aberracja – komentuje jeden z księży. – Można się tylko cieszyć, kiedy ludzi obchodzi, kto będzie ich biskupem! To zresztą ich prawo. Teologicznie rzecz biorąc, biskup bierze ze swoją diecezją ślub, ma być dla ludu przewodnikiem, jest też wykonawcą wszelkiej władzy w Kościele lokalnym. A oto nuncjusz wychodzi i mówi, że lud oraz księża mają siedzieć cicho i nawet nie pytać, dlaczego na nowego biskupa mają czekać jak na Godota, a obecnego najlepiej nie krytykować. Nie bez znaczenia jest też, że chodzi o Marka Jędraszewskiego. Filipazzi ewidentnie go wspiera – dodaje.

Wsparcie, jakiego nuncjusz udziela abp. Jędraszewskiemu – zarówno publicznie, jak i zakulisowo – byłoby tylko kolejnym potwierdzeniem tego, jaki popiera sposób myślenia o przyszłości Kościoła i odpowiednim dla niego kierunku. Inaczej niż w Indonezji i Nigerii – a może zrażony tamtymi doświadczeniami – jednoznacznie staje po stronie hierarchy, dyscyplinując wiernych, popierając go w sytuacjach konfliktów z księżmi oraz wyjątkowo często odwiedzając jego archidiecezję.

Nie bez znaczenia może tu być rola ks. Jana Słowińskiego, jednego z jego doradców prawnych i sekretarzy pracujących w nuncjaturze, który jest protegowanym Jędraszewskiego – krakowski metropolita go chrzcił i przyjaźni się, od prawie pół wieku, z jego ojcem, prof. Romanem Słowińskim, który opowiadał w „Dzienniku Łódzkim”, że jego dzieci nazywają Jędraszewskiego wujkiem, a powołanie syna dojrzewało, gdy „przyglądał się i słuchał ks. Marka”.

Opóźnienia nominacji dla Krakowa: decyduje „ludzki czynnik”

W cytowanym wywiadzie dla KAI Filipazzi w 2023 r. mówił: „Wierzę, że jeśli skupimy się na aspektach duchowych, na świętości, na łasce, a nie tylko na zasobach ludzkich i organizacji, i będziemy dawać pewne świadectwo spójności, to będzie to ważne świadectwo także dla młodych”.

Jeden z duchownych wspomina zaś, że gdy w kuluarach pewnego spotkania zapytał nuncjusza o przedłużający się proces nominacyjny w Krakowie, usłyszał tylko, że decyduje o tym... „human factor”. – Ani to świadectwo spójności, ani skupienie na łasce – komentuje ksiądz. – Tylko gra i dyplomacja. Nic więcej.

IGNACY DUDKIEWICZ jest redaktorem Magazynu „Kontakt” oraz autorem książki „Pastwisko. Jak przeszłość, strach i bezwład rządzą polskim Kościołem”.

 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 30/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Dyplomacja czy gra