Abp Józef Kowalczyk nie żyje. Nuncjusz o dwóch twarzach

O zmarłym abp. Józefie Kowalczyku będą w przestrzeni publicznej funkcjonować dwie różne opowieści: jego własna i osób przez niego skrzywdzonych.
Czyta się kilka minut
Arcybiskup Józef Kowalczyk. Gniezno, 25 grudnia 2020 r. // Fot. Adam Ciereszko / PAP
Arcybiskup Józef Kowalczyk. Gniezno, 25 grudnia 2020 r. // Fot. Adam Ciereszko / PAP

Ależ to są Himalaje!” – miał powiedzieć abp Józef Kowalczyk papieżowi. Zmarły dziś w nocy hierarcha tak właśnie wspominał ten najważniejszy moment na swej duchowej i życiowej drodze, gdy w 1989 r., jako szef sekcji polskiej w Sekretariacie Stanu, został wezwany do Jana Pawła II, który mianował go nuncjuszem apostolskim w Polsce – pierwszym od zakończenia II wojny światowej. Papież być może odebrał to jako wyraz godnej pochwały skromności Józefa Kowalczyka, a nie jego realną ocenę własnych możliwości. Tymczasem właśnie ta ocena wydaje się z perspektywy czasu niezwykle trafna.

Autoportret wpływowego hierarchy

Abp Józef Kowalczyk zrobił wiele, by pamięć o nim była jak najlepsza. Konsekwentnie budował swój wizerunek nuncjusza, który sprostał „czasom przełomu”: przeprowadził niezbędną reformę administracyjną polskiego Kościoła, doprowadził do unormowania relacji z demokratycznie wybranymi władzami, podpisując konkordat – co prawda po dłuższych perturbacjach, ale ostatecznie na bardzo korzystnych dla Kościoła rzymskokatolickiego warunkach. Funkcję nuncjusza pełnił niezwykle długo (1989-2010), co było zaskakujące również dla niego. Wspominał, że nie zna drugiego przypadku tak długo urzędującego nuncjusza w jednym, co więcej – własnym kraju.

Budował swój wizerunek człowieka zasłużonego dla Kościoła i realizatora woli św. Jana Pawła II Wielkiego. Za co, na sam koniec, tuż przed emeryturą został dodatkowo nagrodzony funkcją Prymasa Polski. Można powiedzieć, że była to zresztą nagroda wręczona samemu sobie – jako owoc wpływów, jakie wciąż miał w Kościele. Chciał zapewne myśleć o sobie również jako o filantropie i patriocie Ziemi Tarnowskiej, z której pochodził, gdzie zbudował Ośrodek Opiekuńczo-Rehabilitacyjny w Jadownikach Mokrych i izbę pamięci – teoretycznie Jana Pawła II, praktycznie – samego siebie, bo Józef Kowalczyk jest równoważnym bohaterem ekspozycji.

Jak Kowalczyka pamiętają ludzie dotknięci krzywdą w Kościele

Ale jest też druga część pamięci o nim. Jest to pamięć tych wszystkich, którzy podlegali jego wpływom i władzy. W tej części abp Józef Kowalczyk jest symbolem wszystkiego, co najgorsze w polskim Kościele instytucjonalnym: kolesiostwa, układów, koterii, załatwiania spraw pokątnie i poza procedurami oraz fatalnej polityki personalnej, której skutki odczuwamy do dziś.

To także pamięć o jego roli – niewątpliwie bardzo źle odegranej – w dwóch największych aferach w polskim Kościele, w czasach, gdy był nuncjuszem: sprawy abp. Stanisława Wielgusa (i szerzej – z całym tematem lustracji w Kościele) oraz sprawy abp. Juliusza Paetza (i szerzej – z całym tematem przestępstw i przemocy seksualnej w Kościele). Obie te afery abp Józef Kowalczyk próbował skutecznie wyciszać, po latach umniejszając – niezgodnie z prawdą – swoją rolę w blokowaniu informacji, podejmowaniu decyzji o ich nominacjach i, później, o jak najdłuższym procedowaniu spraw przeciwko nim.

Oficjalny przekaz a prawda

Stąd widoczna dziś dwoistość wizerunkowa abp. Kowalczyka. Z jednej strony bliscy i życzliwi mu obserwatorzy życia kościelnego będą go wspominać jako człowieka, który całe swoje życie poświęcił służbie Kościołowi, podejmując się trudnej misji w trudnym okresie.

Z drugiej strony będzie to pamięć i spojrzenie dużej części Kościoła – wiernych, duchownych, a nawet części biskupów – którzy wiedzą, jak wiele szkód wyrządził jako nuncjusz Kościołowi w Polsce – temu pisanemu przez duże „K”, a więc wspólnocie.

W sposób szczególny będzie to pamięć osób skrzywdzonych decyzjami czy zaniechaniami abp. Józefa Kowalczyka, w tym także osób krzywdzonych przez lata przez Juliusza Paetza.

Podczas ceremonii pogrzebowych z pewnością bardziej widoczny będzie wizerunek, który kreował Józef Kowalczyk. Arcybiskup zostanie pochowany z honorami godnymi byłego prymasa i nuncjusza.

Jednak w przestrzeni publicznej będzie pojawiać się coraz więcej informacji o roli, jaką odegrał były nuncjusz w historii Kościoła w Polsce. A patrząc całościowo – była to rola całkowicie negatywna. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 35/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Dwa wspomnienia o możnym nuncjuszu