Na konferencji prasowej, tuż po zakończeniu 401. zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski w Katowicach, biskup Sławomir Oder kluczył.
Zanim rzecznik KEP oddał mu głos, przeczytał długą nazwę zespołu, na czele którego biskup Oder właśnie stanął: „Zespół ds. opracowania dokumentów dotyczących funkcjonowania Komisji niezależnych ekspertów do zbadania zjawiska wykorzystania seksualnego osób małoletnich przez niektórych duchownych”.
Na pytanie o to, kiedy komisja powstanie, odpowiedział, że „jak najszybciej”, ale nie był w stanie podać przybliżonego terminu. Zapytany o skład zespołu, odparł, że liczy na wsparcie ekspertów, którzy dotąd pracowali nad powołaniem komisji, i dodał, że jego zespół zostanie „ubogacony o obecność innych osób, które będą mogły wnieść inne wartości, inną wrażliwość, pewne nowe widzenie tej rzeczywistości”.
Mówił o tym, że „biskupi są zdeterminowani”. O nowym „etapie prac” i dokumentach, które teraz mają być przygotowane. Wreszcie – o potrzebie zastąpienia języka wrażliwości duszpasterskiej precyzją prawną.
Osoby pokrzywdzone właściwie pominął. Podziękował prymasowi Wojciechowi Polakowi, delegatowi KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży, i jego zespołowi.
Dotąd przygotowanie zasad działania komisji niezależnych ekspertów, która miała zbadać zjawisko wykorzystania seksualnego osób małoletnich w Kościele, biskupi powierzali abp. Polakowi i jego ponaddwudziestoosobowemu zespołowi. Dla tych, którzy śledzili dwuletnią pracę tego zespołu nad powołaniem komisji, było jasne, co oznacza ta zmiana.
Biskupi obiecują powołanie niezależnej Komisji od 2023 r.
Po raz pierwszy o powołaniu komisji niezależnych ekspertów biskupi dyskutowali na zebraniu plenarnym KEP w marcu 2023 r.
Trzy miesiące później, na kolejnym zebraniu KEP, prymas Wojciech Polak przedstawił wstępną koncepcję funkcjonowania tego gremium. Biskupi otrzymali też podsumowanie działań podobnych komisji, które powstały m.in. w Irlandii, Portugalii, Australii, USA, Niemczech czy Francji.
Wtedy też – jak podaje KAI – zespół prymasa rozpoczął współpracę z konferencjami wyższych przełożonych zakonów żeńskich i męskich. Do zespołu dołączyli trzej biskupi: przewodniczący Rady Prawnej KEP Ryszard Kasyna, kard. Grzegorz Ryś oraz Jan Kopiec. Biskupi zdecydowali także, że komisja zajmie się sprawami wykorzystania seksualnego małoletnich w Kościele w Polsce od 1945 r. do czasu powstania komisji.
Interdyscyplinarny zespół prymasa rozpoczął pracę. Przygotowując tekst, rozmawiałam z dwoma jego członkami, z których jeden poprosił o anonimowość. Poza wymienionymi wcześniej biskupami znaleźli się w nim przedstawiciele konsult skupiających przełożonych zakonów męskich i żeńskich, kanoniści, archiwiści, historycy, psychologowie, członkowie Centrum Ochrony Dziecka, Fundacji Świętego Józefa i Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego.
Co ważne, były to przede wszystkim osoby, które od wielu lat pracują na rzecz osób pokrzywdzonych wykorzystaniem seksualnym w Kościele i zdobyły zaufanie tej grupy.
Pokrzywdzeni: wsparło nas trzech biskupów
O powołanie niezależnej komisji apelowali także sami pokrzywdzeni. 13 maja 2024 r. 46 osób wysłało list z ośmioma postulatami do Rady Stałej KEP. Inicjatorami listu byli Robert Fidura, Jakub Pankowiak i Tośka Szewczyk.
Domagali się m.in. zawieszenia abp. Tadeusza Wojdy w pełnieniu obowiązków przewodniczącego KEP w związku ze stawianymi mu zarzutami zaniedbań w sprawie wykorzystania seksualnego, gdy sprawował funkcję metropolity gdańskiego. Wśród postulatów znalazły się także zmiany w prawie kanonicznym, dzięki którym osoby pokrzywdzone uzyskałyby status strony we własnych sprawach, i powołanie niezależnej komisji, która zbada zjawisko wykorzystania seksualnego w Kościele w Polsce.
W odpowiedzi na list skrzywdzeni dostali zapewnienie członków Rady Stałej KEP, że „projekt komisji jest na ukończeniu i będzie gotowy na jesienne zebranie plenarne przełożonych zakonnych i biskupów”.
W listopadzie 2024 r. delegacja osób skrzywdzonych spotkała się z ponad siedemdziesięcioma biskupami na Jasnej Górze. Wspólnie omawiali postulaty – także ten dotyczący powołania komisji. – Wsparło nas trzech biskupów, którzy głośno zaznaczyli, że komisja powinna powstać jak najszybciej – relacjonował „Tygodnikowi” Robert Fidura.
W międzyczasie propozycje zespołu prymasa Polaka dotyczące zasad działania komisji były konsultowane z Radą Prawną KEP.
Opinia Rady Prawnej KEP przypomina raczej stanowisko ośrodka władzy niż ekspertów prawnych
Pod koniec lutego br. Rada Prawna wydała opinię do przygotowanego przez zespół prymasa dokumentu „Zasady działania Komisji niezależnych ekspertów do zbadania zjawiska wykorzystania seksualnego osób małoletnich w Kościele katolickim w Polsce”.
Opinia była negatywna. Dwustronicowy dokument kończyło stwierdzenie, że „Rada Prawna KEP (…) rekomenduje Konferencji Episkopatu Polski niepowoływanie Komisji, która miałaby działać na podstawie przedłożonego dokumentu”.
Oba dokumenty zostały opublikowane przez dziennikarzy.
– Opinia Rady Prawnej KEP przypomina raczej stanowisko ośrodka władzy niż ekspertów prawnych – mówi prof. Michał Królikowski, karnista z Uniwersytetu Warszawskiego, który był jednym z członków zespołu prymasa. – Nie zawiera rzeczywistych argumentów merytorycznych, w tym pogłębionych analiz normatywnych. Jest zbiorem lęków i przestróg – mówi karnista.
Od dawna było jasne, że znaczna część biskupów nie chce powołania niezależnej komisji
Zanim pojawiła się opinia Rady Prawnej, zespół prymasa spotkał się z jej członkami. Z tamtego spotkania mieli oni wyjść rozbici. Już wtedy dla niektórych było jasne, że znaczna część biskupów nie chce powołania niezależnej komisji według przedstawionego projektu.
– Przebieg rozmowy wskazywał na to, że nie spotkaliśmy się, by porozmawiać o argumentach prawnych. Raczej o braku woli powołania Komisji. Wysłuchaliśmy wielu z tych obaw i zastrzeżeń, które potem znalazły się w opinii Rady Prawnej KEP. Wszystko sprowadzało się do pytania o to, czy powołanie takiej Komisji i ujawnienie całej prawdy rzeczywiście będzie służyć Kościołowi – mówi prof. Królikowski.
I dodaje: – Dla mnie przebieg tego posiedzenia był dojmujący, wstrząsający. Niechęć, irytacja, milczenie, wręcz demonstrowanie szerokim uśmiechem zadowolenia z tego, że projekt jest zablokowany, przekonanie, że w końcu nie ma nacisku medialnego, który nie pozwalał dotąd na roztropność – takie wspomnienia zachowałem. Gwoli prawdy trzeba odnotować, że w trakcie tego posiedzenia było parę głosów, ale nie ze strony biskupów-członków Rady, tylko jej konsultorów, które przychylniej odnosiły się do zamysłu powołania komisji, było kilku ostrożnych obrońców. Jednak hierarchowie albo atakowali, albo, jak zresztą nowy przewodniczący nowego zespołu – biskup Sławomir Oder – milczeli. Nikt z nich nie wsparł prymasa w minimalnym stopniu.
Wśród głównych zarzutów Rady Prawnej dotyczących tego, jak miałaby działać niezależna komisja, było przekonanie, że będzie ona „miała charakter śledczy, a nie naukowo-historyczny”. Zdaniem Rady Prawnej – jak twierdzi mój rozmówca – komisja powinna zajmować się sprawami archiwalnymi, najlepiej z lat 60. i 70. Późniejszymi – już niekoniecznie.
– Jako dowód na to, że będzie to „komisja śledcza”, wskazywano, że jej członkowie będą mieli prawo do przesłuchiwania pokrzywdzonych, innych świadków, uczestników zdarzeń, w tym także przełożonych i biskupów – mówi prof. Królikowski. – Samo stworzenie nowego kanału dla komunikacji ze strony pokrzywdzonych budziło wątpliwości. Pytano, dlaczego nie wystarczy przyjść do kurii i zgłosić. Obawiano się dawania nadmiernej wiary świadectwu pokrzywdzonych, ścigania biskupów, ryzyka odpowiedzialności odszkodowawczej.
W czasie dyskusji jeden z nas zadał spokojne pytanie, na czym polega sprzeczność przedstawionego projektu z normami prawa kanonicznego. W odpowiedzi, po dość długim milczeniu, usłyszeliśmy, że na powołanie komisji w Polsce powinien zgodzić się Watykan. Gdy podnieśliśmy, że stawiana za wzór komisja francuska nie miała zgody Stolicy Apostolskiej, usłyszeliśmy, że być może nie była ona zgodna z prawem kanonicznym.
Po tym spotkaniu utworzono zespół hybrydowy: Rady Prawnej KEP i zespołu prymasa. W ten sposób powstała kolejna wersja dokumentu „Zasady działania Komisji…”. Rada Prawna odpowiedziała na niego dwustronicową negatywną opinią. Po marcowym posiedzeniu Konferencji Episkopatu jeszcze raz uwzględniono jej uwagi. Ostateczny projekt dokumentu, z maja 2025 r., został opublikowany przez Katolicką Agencję Informacyjną.
Wszystko było przygotowane, wystarczyła decyzja biskupów, by powołać Komisję
Nowy zespół, którym ma pokierować biskup Oder, ma się zająć – zgodnie z tym, co biskupi zapowiedzieli – przygotowaniem dokumentów.
– O jakie dokumenty może chodzić? – pytam prof. Królikowskiego.
– Trudno powiedzieć, bo wszystkie dokumenty, które były niezbędne do powołania niezależnej Komisji, czyli zasady działania i statut, przygotowaliśmy. Nie potrzeba było nic więcej, żeby to uczynić. Potrzebna była wyłącznie decyzja – mówi. – Jeśli komisja jest niezależna, dalsze dokumenty, czyli m.in. wewnętrzny regulamin działania czy zasady umowy między Komisją a EKP, wypracowuje już samodzielnie Komisja, której przewodniczący może je ustalać z KEP czy konsultami zakonnymi. Może zatem ta wizja niezależności Komisji była nie do akceptacji – naprawdę nie wiem. Usłyszałem natomiast, jak wszyscy, że potrzeba ludzi o innej wrażliwości niż my, umiejętnych, jeżeli chodzi o prawo, z usunięciem znaczenia nastawienia duszpasterskiego, które ma prymas.
Inaczej było kilka lat temu, gdy dominikanie po ujawnieniu przez dziennikarzy sprawy Pawła M. zdecydowali się na powołanie niezależnej komisji, która miała zbadać, co wydarzyło się w ich zgromadzeniu, także w kontekście reakcji władz zakonnych.
– Prowincjał odważnie zaryzykował. Powołał komisję, która była niezależna i co więcej, sam poddał się jej ocenie. My, jako komisja, słuchaliśmy go jako świadka, podobnie jak pozostałych prowincjałów. I dokonaliśmy oceny ich postępowania – starannie, wnikliwie i z uwzględnieniem wszystkich okoliczności obciążających. Przyjęli ją bez dyskusji – mówi prof. Królikowski, który był też członkiem dominikańskiej komisji badającej sprawę Pawła M. – Oczywiście to była droga, która kosztowała wiele bólu i wstydu. Ale nic nie wskazuje na to, by prawda przyniosła dominikanom szkodę.

Dlaczego biskupi boją się niezależnej komisji
„Konferencja Episkopatu Polski właśnie pogrzebała wiarygodność Kościoła w Polsce. Komisji ds. pedofilii nie będzie. I czas to powiedzieć zupełnie otwarcie. Osoby skrzywdzone, wierni i pewna grupa księży zostali okłamani przez Episkopat” – napisał 11 marca, chwilę po konferencji prasowej KEP, dziennikarz Tomasz Terlikowski.
„Ta decyzja Konferencji Episkopatu Polski to kolejny dowód, że dno jest zawsze niżej, niż myślimy” – komentował Zbigniew Nosowski, redaktor naczelny „Więzi” i współtwórca Inicjatywy „Zranieni w Kościele”.
Marcin Przeciszewski, dziennikarz i prezes Katolickiej Agencji Informacyjnej, zwraca uwagę, że decyzja o odebraniu zadania powołania komisji prymasowi musiała zapaść większością głosów biskupów. – To oznacza, że w polskim episkopacie przeważyła postawa lękowa. Biskupi boją się niezależnej komisji – mówi „Tygodnikowi”.
To właśnie KAI opublikowała dokument, nad którym przez ostatnie dwa lata pracował zespół prymasa. – Zależało nam na tym, by pokazać, jak olbrzymią pracę wykonał ten zespół. Choć był to wciąż dokument roboczy, nieprzegłosowany jeszcze przez KEP – mówi Przeciszewski.
I dodaje: – Pracuję w KAI od trzydziestu dwóch lat, od tego czasu z bliska obserwuję pracę Konferencji Episkopatu Polski. Nie znajduję w pamięci podobnego zdarzenia, żeby przewodniczący jakiegoś zespołu został zamieniony na inną osobę po wykonaniu świetnej pracy i bez żadnych argumentów, które stałyby za wycofaniem jego przewodnictwa. Można więc postawić tezę, że dotąd episkopat dążył do budowania „jedności w różnorodności”, a teraz wchodzi w nowy etap: „jednorodności odgórnie narzucanej”.
Na razie tylko trzej biskupi odnieśli się publicznie do decyzji episkopatu: biskup pomocniczy krakowski Damian Muskus, biskup sosnowiecki Artur Ważny i kard. Grzegorz Ryś, który uczestniczył w pracach zespołu prymasa.
Decyzja KEP to kolejna krzywda
„Solidarni z osobami skrzywdzonymi” – z tym hasłem protestujący przeciw decyzji KEP wyszli przed krakowską kurię. „Decyzja KEP to kolejna krzywda” – nieśli na transparentach. Abp Marek Jędraszewski był jednym z zaledwie kilku biskupów, który nie wziął udziału w ubiegłorocznym jesiennym spotkaniu z pokrzywdzonymi na Jasnej Górze.
– Powołanie niezależnej komisji było znakiem uznania naszych krzywd – mówił „Tygodnikowi” Jakub Pankowiak. I przyznał, że komisji, nad kształtem której ma pracować nowy zespół, nie będzie już potrafił zaufać.
„Z dnia na dzień, jak grom z nieba, prymas został odwołany. Mimo tego, że był bardzo wiarygodną osobą dla wszystkich skrzywdzonych. Że zbudował przez lata swoją wiarygodność, nie tylko w słowach, ale w bardzo konkretnym zaangażowaniu” – mówił dominikanin Maciej Biskup podczas homilii w Boże Ciało. „W komunikacie nie było żadnego odwołania do osób skrzywdzonych” – zauważył.
Można się spodziewać, że będzie ich coraz mniej. Bo właśnie odebrano sprawczość nielicznym ludziom w Kościele, którzy od lat działali na rzecz skrzywdzonych.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















