Na studiach mówiono nam o wielu gatunkach łaski. Najważniejsza uświęcająca, potem uczynkowa, usprawiedliwiająca, uprzedzająca, towarzysząca… dalej nie pamiętam. Mówiono też, że dobre uczynki tych, którzy są w grzechu śmiertelnym, na sądzie na nic się zdadzą, nie poruszano natomiast tematu „błogosławionej” winy, a o miłości mówiono półgębkiem. Musiało upłynąć sporo czasu, wyjść sporo książek, musieli zjawić się teologowie wykształceni „na Zachodzie” i z tego powodu nękani jako nieprawomyślni, żebyśmy sobie uświadomili, iż wymagamy chrześcijańskiego życia od niechrześcijan, z nami włącznie.
Owszem, „od młodości” przestrzegaliśmy przykazań Bożych i kościelnych, i tych, które za takie uchodziły, ale w tej naszej pobożności nie było miejsca dla człowieka. Zapomnieliśmy, że to „szabat jest ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu”, a jeśli tak, to „Syn Człowieczy jest Panem również szabatu”. Syn człowieczy – tzn. ktoś przygotowany „zarówno w niebie, jak i na ziemi, aby być człowiekiem”. W ferworze walki z wszystkimi zapomnieliśmy, że to „z wnętrza, z serca ludzkiego [więc i mojego] pochodzą złe myśli, rozpusta, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zawiść, bluźnierstwo, pycha, głupota. Całe to zło wychodzi na zewnątrz i plami człowieka”. Objawem tego zapomnienia jest pytanie: „A kto jest moim bliźnim?”, i powiedzenie, że dawniej było lepiej.
Papież Franciszek mówił, że aby „prawdziwie żyć, nie można siedzieć”, trzeba „być w ruchu, marzyć, planować, być otwartym na przyszłość”. Niestety, często „blokuje nas wewnętrzna ślepota” i wtedy stajemy się „niezdolnymi do zauważenia obecności Pana, nieprzygotowanymi do stawienia czoła wyzwaniom rzeczywistości, nieumiejącymi odpowiedzieć na wiele palących pytań”. Ks. Michał Oleksowicz mówi: „Mam wrażenie, że przespaliśmy w Polsce pontyfikat papieża Franciszka. Jest w naszym życiu kościelnym trzynaście lat wyrwy… Nie wybudził nas z letargu mocny apel papieża Franciszka, żeby Kościół był misyjny, wychodzący do ludzi, żeby księża nie byli klerykalni”. Jeśli to prawda, podobni jesteśmy do krzaka jałowca rosnącego na jałowej ziemi z Jeremiaszowej przypowieści, który to krzak „nie zauważa, gdy przychodzi szczęście”.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

















