Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Dodatek: PAŃSTWOWA GALERIA SZTUKI W SOPOCIE

Dodatek: PAŃSTWOWA GALERIA SZTUKI W SOPOCIE

26.10.2012
Czyta się kilka minut
Klasycy i eksperymentatorzy
Wystawa Tomasza Gudzowatego Fot. Jurek Bartkowski / PAŃSTWOWA GALERIA SZTUKI W SOPOCIE
T

TYGODNIK POWSZECHNY: – Po raz kolejny rozmawiamy o Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie (pierwszy poświęcony jej dodatek ukazał się w lipcu tego roku, „TP” nr 27). Wydaje się, że kierowana przez Pana instytucja nadal nabiera rozpędu. Zbigniew Burski: Właśnie mogę podzielić się z Państwem najświeższą wiadomością. W lecie 2014 r. pokażemy w Sopocie podwójną wystawę prezentującą dokonania dwóch wybitnych artystów: nadal dobrze przez nas rozpoznawalnego polskiego Ormianina Teodora Axentowicza i znanego znacznie mniej Iwana Ajwazowskiego, który również wywodził się ze środowiska polskich Ormian, tyle że jego ojciec przeprowadził się na Krym. Ajwazowski to wybitny marynista, a o jego sztuce mówi się, że jest formą walki człowieka o człowieczeństwo. Bardzo to przejmujące malarstwo. Kuratorką będzie znana krakowska historyczka sztuki Anna Król. Skąd pochodzić będą pokazywane w Sopocie obrazy Ajwazowskiego? Z Narodowej Galerii Sztuki w Erywaniu, która posiada znakomity zbiór jego twórczości. Zresztą w ogóle uważa się, że jeśli chodzi o jakość zbiorów, muzeum to zajmuje czwartą, a może nawet trzecią pozycję wśród placówek tego typu na terenie całego dawnego ZSRR. My z kolei po zakończeniu wystawy w Sopocie pokażemy w Erywaniu Axentowicza. Międzynarodowość to ważna cecha sopockiej Galerii. Chcemy pokazywać w niej zarówno artystów zagranicznych, jak i polskich. Dlatego z jednej strony mieliśmy wystawy Gehry’ego, Kubina czy Beuysa, jak i Nowosielskiego, Pągowskiej czy Maciejowskiego. Dodać trzeba, że dysponujemy ok. 1 400 m2 powierzchni wystawienniczej. Przed Axentowiczem i Ajwazowskim czeka nas jednak wiele innych wydarzeń galeryjnych. Jednym z nich będą styczniowe I Międzynarodowe Spotkania Performerów. Nie boi się Pan, że tak wymagająca i efemeryczna sztuka nie przyciągnie odbiorców? Od dawna chciałem, by performance zagościł w naszej galerii, zresztą Pomorze zawsze było otwarte na ten gatunek. Od 1993 r. Władysław Kaźmierczak organizował wydarzenia tego typu w Słupsku. Kiedy pierwszy raz rozmawiałem z krakowskim performerem Artim Grabowskim, nie spodziewałem się, że pomysł ten tak bardzo się rozwinie. Przyjadą do nas najwięksi przedstawiciele tej sztuki! A odbiorca? Proszę nie zapominać, że trójmiejskie środowisko artystyczne i intelektualne jest bardzo ciekawe. Z drugiej strony sopocka Galeria – jak każda – musi pełnić funkcję edukacyjną. Tak, przecież jakość edukacji artystycznej w polskich szkołach nadal pozostawia, delikatnie mówiąc, wiele do życzenia. My staramy się stosować zasadę zdrowego balansu: przypominać jednocześnie klasyków, których nazwiska osobom niezorientowanym w sztuce cokolwiek mówią, i eksperymentatorów cenionych, ba, wielbionych przez krytyków i historyków sztuki, ale zamkniętych niejako w tym środowisku. Dlatego pokazujemy równocześnie prace jednego z najważniejszych współtwórców polskiej szkoły plakatu Waldemara Świerzego, które przynajmniej przedstawiciele starszego i średniego pokolenia pamiętają ze słupów ogłoszeniowych, i twórczość Jarosława Kozłowskiego – artysty bardzo ważnego dla powojennej sztuki polskiej, ale trudnego, konceptualnego. Podobnie postąpiliśmy niedawno, prezentując jednocześnie twórczość Jacka Malczewskiego, o którym (chyba) słyszał każdy polski licealista, i działalność artystów rosyjskiej awangardy, która na pierwszy rzut oka wydaje się niewtajemniczonym dziwna i hermetyczna. Choć pod jej wpływem nadal pozostajemy – nawet nie zdając sobie z tego sprawy (czy wiemy, np. co jej odkrycia znaczyły dla architektury czy wzornictwa?). Balans – to bardzo ważne w programie naszej galerii. I myślę, że to skuteczna polityka.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka, historyk i krytyk sztuki. Autorka książki „Sztetl. Śladami żydowskich miasteczek” (2005).

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]