Dodajmy Rosjanom odwagi

Rosyjska prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie kwietniowej katastrofy samolotu w Smoleńsku, to jej ustalenia będą wiążące i to one mogą zaciążyć na relacjach między Polską a Rosją.
Czyta się kilka minut

Ogłoszony w ubiegłym tygodniu raport MAK można traktować jako balon próbny - test na reakcje Polaków. Co przegięto w raporcie, śledztwo może wyprostować, choć pewnie nie będzie żadnych radykalnych zwrotów, skoro rosyjskie władze dokument autoryzowały.

Czego więc Rosjanie dowiedzieli się po publikacji raportu? Że tanim kosztem można w Polsce wywołać burzę polityczną. Nie jest to wiedza zupełnie odkrywcza, ale wciąż aktualna i użyteczna. Dowiedzieli się również, że rząd polski potrafi do problemu podejść racjonalnie, wytknąć błędy i przedstawić konkretne propozycje. Dobrze by było, gdyby polska strona dowiedziała się o rosyjskiej tyle, że poważnie traktuje jej zastrzeżenia - a w każdym razie poważniej niż do tej pory. Że stać Rosję na to, by uwzględnić postulaty innych. Dotychczasowe dzieje wyjaśniania przyczyn katastrofy pokazują, że Moskwa ma z tym kłopot.

Publikacja raportu potwierdza na razie tyle, że Rosja jest państwem słabym i strachliwym, bo kręci, zamiast przyznać się tam, gdzie przyznać się wypada. Ogólnej oceny przyczyn katastrofy pewnie i tak by to nie zmieniło (co przyznali polski premier i szef MSWiA), ale nie powstałoby wrażenie, że Rosjanie mają coś do ukrycia. Niestety, wciąż aktualne są słowa nieodżałowanego Wiktora Czernomyrdina - Rosjanie chcieli jak najlepiej, a wyszło jak zawsze. Chcieli napisać raport, który wyjaśnia sprawy na ich korzyść, a wyszło, że nieładnie kombinują. Nie jest to cecha tylko państw autorytarnych. Ktoś słusznie zauważył, że wszystkie państwa starają się nie ujawniać przykrej prawdy - zachowanie Anglików w sprawie katastrofy samolotu z gen. Władysławem Sikorskim jest tu dobrym przykładem.

Z tym bagażem nieprzyjemnej wiedzy dwa narody i dwa państwa mogą zaprzepaścić osiągnięcia ostatnich kilkunastu miesięcy, mogą jednak dalej starać się budować wzajemne relacje. Nie ulega wątpliwości, że niedawne rosyjskie gesty (choćby przekazywanie materiałów na temat Katynia) nie są podyktowane nagłym przypływem ciepłych uczuć pod adresem Polaków, ale zimną kalkulacją. Należy się z nich cieszyć, ale trzeba mieć świadomość, że stoją za nimi decyzje polityczne, a nie rachunek sumienia. Do tego ostatniego rosyjskie elity jeszcze nie dojrzały. Polska jest w lepszej sytuacji - od 20 lat dokonujemy pojednania z Niemcami, Ukraińcami i Żydami bez względu na cenę, którą nieraz musi zapłacić nasze dobre samopoczucie. To nam daje pewność i odwagę w rozmowach z Rosjanami.

Wykorzystując obecne ożywienie w kontaktach między Warszawą a Moskwą, Polacy mogą uczyć Rosjan tej odwagi, bo jest ona im potrzebna - w sprawach przeszłości, ale też w sprawach aktualnych. Chodzi przecież o to, aby przekonać Rosję o słuszności poszukiwania prawdy (a jej obywateli o prawie do jej domagania się) - a tego nie da się dokonać, potępiając ich w czambuł. Jeśli to się nie uda, wyniki pracy prokuratury można już dziś przewidzieć (nawet jeśli akta zostałyby utajnione). I być może za dekadę albo dwie inny rosyjski prezydent kierowany nową potrzebą ocieplenia relacji z Polską będzie przekazywał "akta śledztwa smoleńskiego" jako dowód dobrej woli. Ale to wizja jakoś mało pociągająca.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 04/2011