Dlaczego Karol Nawrocki postanowił grać ostro

Zwracanie na siebie uwagi bulwersującymi wypowiedziami święci w ostatnich latach szczególne triumfy. Kandydat PiS najwyraźniej postanowił pójść w ślady Donalda Trumpa i europejskich populistów.
Czyta się kilka minut
Patriotyczna pielgrzymka kibiców z udziałem prezesa IPN Karola Nawrockiego. Jasna Góra, Częstochowa, 11 stycznia 2025 r. // Fot. Grzegorz Wajda / REPORTER
Patriotyczna pielgrzymka kibiców z udziałem prezesa IPN Karola Nawrockiego. Jasna Góra, Częstochowa, 11 stycznia 2025 r. // Fot. Grzegorz Wajda / REPORTER

W minionym tygodniu wspierany przez PiS kandydat na prezydenta Karol Nawrocki miał kilka kontrowersyjnych wypowiedzi. Oświadczył, że Ukraina nie ma prawa dołączyć do NATO i UE, dopóki nie rozwiąże problemu ekshumacji wołyńskich. Stwierdził też, że jest przeciwny powrotowi do tzw. kompromisu aborcyjnego i wspiera orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 2020 r. Obie wypowiedzi dawały kandydatowi punkty w pewnych środowiskach, ale raczej – zwłaszcza ta druga – oddaliły go od prezydentury, niż przybliżyły do niej.

Tony kampanii wyborczej Nawrockiego

Słowa o Ukrainie można łatwo skonfrontować z postawą PiS od początku wojny, bezwarunkowo wspierającą euroatlantyckie aspiracje wschodniego sąsiada. Na dodatek można je uznać za sprzeczne z polską racją stanu. Zwłaszcza wobec obecnej sytuacji Ukrainy.

Obie wypowiedzi są jednak spójne z dotychczasową kampanią Nawrockiego. Zwracanie na siebie uwagi bulwersującymi wypowiedziami, skuteczne od lat, w ostatnich czasach święci szczególne triumfy, czego dowodzą sukcesy Donalda Trumpa i populistycznych ugrupowań w niemal całej Europie. Nie można więc wykluczyć, że taki sposób postępowania Nawrockiego, w tym spotkania z kibicami, może mu się opłacić. Zwłaszcza jeśli będzie miał trochę szczęścia, tak jak ostatnim razem, gdy w dwa dni po jego wypowiedzi okazało się, że porozumienie w sprawie ekshumacji na Wołyniu jest możliwe. W logikę kontrowersyjnej kampanii wpisują się też raporty o dawnych, podejrzanych powiązaniach Nawrockiego z półświatkiem, a nawet przestrogi wychodzącego tu z roli obiektywnego komentatora prof. Antoniego Dudka.

Drugim biegunem prezydenckiej kampanii jest zamieszanie na lewicy. Przewodniczący partii Razem Adrian Zandberg, który właśnie ogłosił swój start w wyborach, od razu osłabił poparcie dla kandydatki lewicy Magdaleny Biejat (do niedawna najbliższej swojej współpracownicy), zarazem wystawiając samego siebie na ryzyko klęski nie tylko politycznej, ale i organizacyjnej, zważywszy na nikłe aktywa Razem. Cała lewica zyskałaby zapewne więcej, gdyby umiała się dogadać, chowając na jakiś czas wzajemne pretensje i odmienny stosunek do rządu Donalda Tuska. Argument, że w wyborach prezydenckich oba środowiska łączą się w obronie lewicowych wartości, świadczyłby o ich dojrzałości.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 3/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Kampanijne kontrowersje