W minionym tygodniu wspierany przez PiS kandydat na prezydenta Karol Nawrocki miał kilka kontrowersyjnych wypowiedzi. Oświadczył, że Ukraina nie ma prawa dołączyć do NATO i UE, dopóki nie rozwiąże problemu ekshumacji wołyńskich. Stwierdził też, że jest przeciwny powrotowi do tzw. kompromisu aborcyjnego i wspiera orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 2020 r. Obie wypowiedzi dawały kandydatowi punkty w pewnych środowiskach, ale raczej – zwłaszcza ta druga – oddaliły go od prezydentury, niż przybliżyły do niej.
Tony kampanii wyborczej Nawrockiego
Słowa o Ukrainie można łatwo skonfrontować z postawą PiS od początku wojny, bezwarunkowo wspierającą euroatlantyckie aspiracje wschodniego sąsiada. Na dodatek można je uznać za sprzeczne z polską racją stanu. Zwłaszcza wobec obecnej sytuacji Ukrainy.
Obie wypowiedzi są jednak spójne z dotychczasową kampanią Nawrockiego. Zwracanie na siebie uwagi bulwersującymi wypowiedziami, skuteczne od lat, w ostatnich czasach święci szczególne triumfy, czego dowodzą sukcesy Donalda Trumpa i populistycznych ugrupowań w niemal całej Europie. Nie można więc wykluczyć, że taki sposób postępowania Nawrockiego, w tym spotkania z kibicami, może mu się opłacić. Zwłaszcza jeśli będzie miał trochę szczęścia, tak jak ostatnim razem, gdy w dwa dni po jego wypowiedzi okazało się, że porozumienie w sprawie ekshumacji na Wołyniu jest możliwe. W logikę kontrowersyjnej kampanii wpisują się też raporty o dawnych, podejrzanych powiązaniach Nawrockiego z półświatkiem, a nawet przestrogi wychodzącego tu z roli obiektywnego komentatora prof. Antoniego Dudka.
Drugim biegunem prezydenckiej kampanii jest zamieszanie na lewicy. Przewodniczący partii Razem Adrian Zandberg, który właśnie ogłosił swój start w wyborach, od razu osłabił poparcie dla kandydatki lewicy Magdaleny Biejat (do niedawna najbliższej swojej współpracownicy), zarazem wystawiając samego siebie na ryzyko klęski nie tylko politycznej, ale i organizacyjnej, zważywszy na nikłe aktywa Razem. Cała lewica zyskałaby zapewne więcej, gdyby umiała się dogadać, chowając na jakiś czas wzajemne pretensje i odmienny stosunek do rządu Donalda Tuska. Argument, że w wyborach prezydenckich oba środowiska łączą się w obronie lewicowych wartości, świadczyłby o ich dojrzałości.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















