Dewotka i kaznodzieja

„Gdy [Jezus] szedł brzegiem Jeziora Galilejskiego, zobaczył dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i jego brata, Andrzeja. Zarzucali sieci w jezioro, gdyż byli rybakami. Powiedział do nich: Pójdźcie za Mną, a sprawię, że będziecie łowić ludzi”.
Czyta się kilka minut

Iść za Jezusem znaczy przyłączyć się do Jego uczniów. A co to znaczy w praktyce, najlepiej obrazuje Ostatnia Wieczerza. Po umyciu nóg apostołom Jezus pyta: „Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? Wy nazywacie Mnie Nauczycielem i Panem – i słusznie mówicie, bo Nim jestem. Jeśli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wasze nogi, również i wy powinniście sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam przykład, abyście tak postępowali wobec siebie, jak Ja postąpiłem względem was”.

Do czego dzisiaj powinniśmy odnieść ten symboliczny gest? Papież Franciszek podczas spotkania z kurią rzymską, której gros wciąż stanowią duchowni, powiedział: „bycie chrześcijaninem w ogóle, a zwłaszcza dla nas, bycie namaszczonymi, konsekrowanymi przez Pana nie oznacza zachowywania się jak grono uprzywilejowanych, którzy myślą, że mają Boga w kieszeni, ale jako ludzie, którzy wiedzą, że są miłowani przez Pana, pomimo swej grzeszności i niegodności”. I tak nasza grzeszność, niezgodność, słabość stają się, „szczęśliwą”, „błogosławioną winą”, błogosławionym grzechem. Grzech zwykł powodować wycofanie się z życia, zamknięcie w sztucznej pobożności i złudnym poczuciu bycia lepszym od innych tylko dlatego, że jest się ochrzczonym. Nienowy to kłopot. Pamiętamy pewnie fraszkę bp. Ignacego Krasickiego pt. „Dewotka”.

Dewotce służebnica w czymsiś przewiniła
Właśnie natenczas, kiedy pacierze kończyła.
Obróciwszy się przeto z gniewem do dziewczyny,
Mówiąc właśnie te słowa: „...i odpuść nam winy,
Jako my odpuszczamy”, biła bez litości.
Uchowaj, Panie Boże, takiej pobożności!

A że mamy karnawał, i żeby jednak było sprawiedliwie, jeszcze jedna fraszka, tym razem Jana Kochanowskiego „O kaznodziei”:

Pytano kaznodzieje: „Czemu to, prałacie,
Nie tak sami żywiecie, jako nauczacie?”
(A miał doma kucharkę.) I rzecze: „Mój panie,
Kazaniu się nie dziwuj, bo mam pięćset na nie;
A nie wziąłbych tysiąca, mogę to rzec śmiele,
Bych tak miał czynić, jako nauczam w kościele”.

Ale spokojnie: „Prawdziwa cnota krytyk się nie boi”. Nie obrażajmy sie na tych, którzy chcą nas umyć, choć czasem robią to, powiedzmy, niezdarnie. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 4/2020