Czy papież pójdzie na L4?

Po 38 dniach hospitalizacji Franciszek wrócił do Watykanu. Teraz czeka go dużo dłuższa rekonwalescencja – przez dwa miesiące ma powstrzymywać się od publicznych spotkań i obciążających zajęć. Jak będzie wyglądało życie Franciszka „na chorobowym”?
Czyta się kilka minut
Papież Franciszek pozdrawia i błogosławi wiernych z balkonu przed opuszczeniem szpitala Gemelli. Rzym, 23 marca 2025 r. // Fot. Vatican Media / Getty Images
Papież Franciszek pozdrawia i błogosławi wiernych z balkonu przed opuszczeniem szpitala Gemelli. Rzym, 23 marca 2025 r. // Fot. Vatican Media / Getty Images

Nie jest tajemnicą, że to sam papież domagał się wypisania do domu. Lekarze dokonali jedynie bilansu korzyści i zagrożeń, z jakimi mogło się wiązać jego dalsze pozostanie w poliklinice: z jednej strony profesjonalna opieka 24 godziny na dobę, z drugiej – ryzyko tzw. zakażenia szpitalnego, które zawsze należy brać pod uwagę. I zgodzili się, że pobyt w domowych warunkach, przy zachowaniu reżimu sanitarnego, choćby takiego, jak w czasie pandemii, lepiej mu posłuży. 

Zwiększona więc zostanie liczba personelu medycznego w Domu św. Marty, a w apartamencie papieża znajdzie się koncentrator tlenu i sprzęt umożliwiający szybką interwencję w przypadku ostrych ataków duszności.

Koniec jurysdykcji lekarzy

Franciszek nigdy dotąd nie opuścił Watykanu na tak długo. A jak wiadomo, lubił mieć tam kontrolę nad wszystkim („jednej kartki nie można przełożyć bez jego wiedzy” – mówiono w kurii). Ostatnie tygodnie były więc trudnym doświadczeniem nie tylko dla niego, ale też dla jego najbliższych współpracowników, nieprzyzwyczajonych do podejmowania decyzji na własną rękę.

Był też znany z niesubordynacji wobec zaleceń lekarzy, których jurysdykcję uznawał jedynie na szpitalnym oddziale. Można więc przypuszczać, że i teraz, stopniowo, będzie podejmował aktywności, od których powinien się powstrzymywać. Chodzi nie tylko o pisanie, czytanie czy podpisywanie dokumentów (to robił już w klinice), ale też o spotkania ze współpracownikami i bliskimi osobami, a kto wie – może nawet z odwiedzającymi Watykan gośćmi.

Najbliższe plany

Za dwa tygodnie z oficjalną wizytą do Rzymu przyjeżdża brytyjska para królewska. Mówiło się, że król Karol III i królowa Kamila mieli odwiedzić Franciszka w szpitalu, tym bardziej jest więc prawdopodobne, że spotkają się na prywatnej audiencji w Watykanie, wbrew zaleceniom lekarzy.

Mało natomiast prawdopodobne, by papież uczestniczył w liturgii Triduum Paschalnego i Wielkanocy – dziekan kolegium kardynalskiego, kard. Giovanni Battista Re, poinformował w poniedziałek, że w ciągu najbliższych dni zapadnie decyzja, kto zastąpi Franciszka podczas uroczystości. Aktywność papieża zapewne ograniczy się do udzielenia błogosławieństwa urbi et orbi z okna Pałacu Apostolskiego. Równie wątpliwa wydaje się dziś pielgrzymka do Turcji na obchody 1700. rocznicy Soboru Nicejskiego, planowana na 26 maja.

Dymisji nie będzie

Możliwe natomiast, że jeszcze przed Wielkanocą Franciszek spotka się z kardynałami na konsystorzu zwyczajnym (zapowiedział go jeszcze w szpitalu, nie podając daty). Z pewnością nie po to, by ogłosić – jak jego poprzednik 12 lat temu – swą dymisję. Przestali o niej mówić nawet ci, którzy nie mogą doczekać się już kolejnego konklawe. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”