Czy celibat jest Bogu potrzebny?

Czy przypadkiem nie jest tak, że w sprawie celibatu i kapłaństwa na pierwszym miejscu stawiamy nie wolę Boga, ale naszą, tyle że obwarowaną kanonami?
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara

„Nie bój się, mała trzódko, bo spodobało się waszemu Ojcu dać wam królestwo”. Paweł mówi, że jedynym skarbem tego królestwa jest „Chrystus żyjący pośród nas”. Czyli tam, gdzie są ludzie żyjący w stylu Jezusa, tam jest królestwo Boże

W stylu Jezusa nie znaczy bezkonfliktowo i bezboleśnie. Przeciwnie, Jezus nigdy by nie umarł na krzyżu i nie mielibyśmy ani jednego męczennika, gdyby On i ci, którzy Go pokochali, nie mieli odwagi mówić: Non possumus. Dobra Nowina to nie tylko szopka betlejemska, ale również „Boże mój, czemu mnie opuściłeś”. 

Miłość to – owszem – siła, która zaślepia, mąci rozum i sprawia, że czarne staje się białe, a białe czarne, ale tylko do czasu. Bo w pewnym momencie spod tej monochromatycznej powierzchni, miłej i nienastręczającej kłopotów, zaczynają się wydobywać inne kolory, z którymi nie wiadomo, co zrobić. Utraconego skarbu nie da się odzyskać, więc krztusząc się ze złości, mówimy: gdzie ja miałem rozum – biorąc ślub lub ślubując celibat. Zresztą – nie mnie mówić o małżeństwie. Ale o celibacie mogę.

Jeśli dzisiaj seminaria i nowicjaty pustoszeją, posłuchajmy uważnie tych, którzy w dobrej wierze przez nie przeszli i zostali wyświęceni. Mniejsza o motywy, jakimi się kierowali, nie istnieją bowiem tzw. czyste intencje, skoro wszyscy jesteśmy grzesznikami. Czy przypadkiem nie jest tak, że w sprawie celibatu i kapłaństwa na pierwszym miejscu stawiamy nie wolę Boga, ale naszą, tyle że obwarowaną kanonami? 

Przecież Kościołowi w pierwszym rzędzie potrzebni są słudzy słowa i stołu, jako że sakramentalnym znakiem rozpoznawczym obecności i działania Chrystusa są słowo, chleb, wino, woda i oliwa. A przykład duchownych prawosławnych i pastorów (a także, żeby nie było, księży greckokatolickich) świadczy, że do tej służby celibat nie jest konieczny, choć może być bardzo pomocny. 

Miłość małżeńska wcale nie rozdwoiła ich serca, służyli oni, mężczyźni i kobiety, Chrystusowi i Kościołowi „niepodzielonym sercem”, skoro ginęli i giną w więzieniach, obozach zagłady, na wojnie. Co innego, jeśli chodzi o zakony – w nich celibat jest z wyboru, ale przecież zakon do zbawienia nie jest konieczny. Wróćmy do przykazania, które zawsze jest pierwsze. Tam gdzie twój skarb, tam i serce.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 32/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Skarb