Reklama

Co właściwie świętowaliśmy

Co właściwie świętowaliśmy

06.05.2019
Czyta się kilka minut
Kiedy 3 maja zapytałem ministrantów, jakie dziś mamy święto, odpowiedzieli chórem, że Konstytucji, i byli lekko zaskoczeni, gdy dodałem, że także Matki Boskiej Królowej Polski.
Przygotowania do obchodów Święta Konstytucji 3 Maja, Kraków, kwiecień 2019 r. / Fot. Beata Zawrzel/REPORTER
Przygotowania do obchodów Święta Konstytucji 3 Maja, Kraków, kwiecień 2019 r. / Fot. Beata Zawrzel/REPORTER
L

Lwowskie śluby Jana Kazimierza (1656 r.) i ogłoszenie Matki Bożej „Królową Polski” traktuje się u nas jako wielkie wydarzenie historyczne od czasów kard. Wyszyńskiego i Ślubów Jasnogórskich (26 sierpnia 1956 r.). Król rzeczywiście Matkę Boską „za patronkę swoją i za królowę państw swoich” obrał i ogłosił. Wierzył, że siedem lat dotykających Polskę klęsk było sprawiedliwą karą za „jęczenia w presji ubogiego pospólstwa oraczów, przez żołnierstwo uciemiężonego” i zobowiązywał się, że „po uczynionym pokoju starać się będzie ze stanami Rzeczypospolitej usilnie, ażeby odtąd utrapione pospólstwo wolne było od wszelkiego okrucieństwa”.

Później, w 1717 r. jasnogórski obraz Matki Boskiej został ozdobiony papieskimi koronami, a sejm koronacyjny w 1764 r. tytułował Maryję „swoją Najświętszą Królową”. Z czasem biskupi uzyskali dla kilku, a potem dla wszystkich polskich diecezji prawo wprowadzenia do Litanii Loretańskiej wezwania „Królowo Korony Polskiej, módl się za nami”, a w początkach XX w. Rzym zatwierdził Święto Królowej Korony Polskiej. Mimo to śluby Jana Kazimierza bynajmniej nie polepszyły „doli ubogiego pospólstwa oraczów”, a sam fakt królewskiego ślubowania chyba nie za bardzo dotarł do narodowej świadomości, co wnoszę z tego, że  popularny w połowie XVII w. warszawski kaznodzieja, założyciel mojego zakonu św. Stanisław Papczyński w swoich pismach i kazaniach ani słowem o nich ani o tytule królewskim Matki Boskiej nie wspomina, choć był kaznodzieją bardzo maryjnym, a także bardzo krytycznym wobec społecznej niesprawiedliwości.

Niewątpliwie więc królewskie ślubowanie z 1656 r. stało się szeroko znane dopiero dzięki Prymasowi Wyszyńskiemu i „odnowieniu ślubów narodu” w 1956 r. Dla Jana Kazimierza śluby i ogłoszenie Matki Bożej Królową Polski miały powstrzymać karzącą rękę Boga, dla Prymasa ich odnowienie miało zintegrować naród wokół Kościoła i narodowej tożsamości.

Konstytucja uchwalona 3 maja 1791 r. miała z kolei naprawić ustrój prawny Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Niestety, będącej jakby federacją państw magnackich, gdzie każdy prowadził swoją politykę, Rzeczypospolitej już nie udało się uratować: konstytucja 3 Maja okazała się „ostatnią wolą i testamentem gasnącej Ojczyzny”, a 24 lipca 1792 r. przestała obowiązywać, nastał bowiem czas kolejnych rozbiorów Polski.

Tak więc świętowaliśmy pamięć wydarzeń, które trudno zaliczyć do tryumfalnych. Wydarzenia religijnego bez wyraźnych efektów politycznych i społecznych oraz wydarzenia politycznego związanego z uchwaleniem dokumentu, który utracił moc prawną po upływie 14 miesięcy. Zarazem jednak nawiązanie do ślubów Jana Kazimierza stało się inspiracją do wielkiego duszpasterskiego programu Prymasa Wyszyńskiego, a w czasach PRL Królowa Polski okazała się tak groźna dla systemu, że ścigano Jej wizerunek i wreszcie internowano, zakazując wynoszenia poza mury Jasnej Góry. Konstytucja 3 Maja z kolei stała się punktem odniesienia dla wszystkich prac legislacyjnych wtedy, kiedy było trzeba niejako od nowa organizować obywatelskie życie.

Dlatego pamięć o Królowej Polski corocznie odnawiamy 3 maja, dlatego wspominamy Konstytucję z 1791 r. Bo wydarzenia należy oceniać z perspektywy czasu, żeby odkryć wielkość tych, które w pierwszej chwili mogły się wydawać małe lub przegrane, i bagatelność tych, które bardzo chciano, aby w historii pozostały jako wiekopomne.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Urodził się 25 lipca 1934 r. w Warszawie. Gdy miał osiemnaście lat, wstąpił do Zgromadzenia Księży Marianów. Po kilku latach otrzymał święcenia kapłańskie. Studiował filozofię na Katolickim...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

...to nic i nikt nie przyniósł Polsce więcej nieszczęścia i syfu niż ta szwedzka dynastia i jej arcykatoliccy królowie, z tym palantem, który stoi w Warszawie na kolumnie, formie cokołu "zastrzeżonej" +/- dla rodziny Panajezusowej, w nagrodę za przeforsowaną kontrreformację, która w wielkim i silnym wówczas kraju multietnicznym i wielowyznaniowym zainstalowała coś jak system monopartyjny - dominację jednego wyznania. Spowodowało to osłabienie lojalności wielkich grup obywateli innych wyznań wobec państwa, pęknięcia innych tkanek społecznych, w niedługiej perspektywie - powstania ludności prawosławnej na wschodzie, konszachty protestantów z najeźdźcami etc., słowem - posadziła Polskę i jej obywateli na równi pochyłej. *** Po drodze było jeszcze zaprzepaszczenie szansy na unię polsko-rosyjskią, również zablokowanej kwestiami wyznaniowymi (Paryż był wart mszy katolickiej, Moskwa nie była warta mszy ortodoksyjnej...). Po drodze był też najazd szwedzki na koniec wojny trzydziestoletniej, również w efekcie tych pęknięć i tarć między jedynie słusznym wyznaniem a "innowiercami", i spustoszenie kraju proporcjonalnie dwa razy większe, niż najazd Hitlera ze Staalinem w 1939. *** Kulminacją zaś była kolejna akcja konserwatywnego kleru przeciwko konstytucji trzeciego maja, mianowicie konfederacja petersburska, dla maskirowki zwana targowicą i zakończona papieskim błogosławieństwem dla zaborów. Kolejną kulminacją, w istocie powtórką targowicy, jest trwający obecnie arcykatolicki zamach stanu roku 2019, znów w celu powstrzymania europejskich aspiracji Polski i dalszego wysysania jej zasobów w spokojnym grajdole pod rosyjskimi skrzydłami, amen. *** Z tej perspektywy obchodzenie przez Kościół rocznic Konstytucji 3 maja to przejaw czarciej obłudy, podobnej do ulokowania "centrali" tego szemranego interesu akurat w Rzymie.

W dniu 3 maja w Polsce mamy dwa święta !!! Maryjne i rocznice uchwalenia Konstytucji !!! Nic dodać , nic ująć !

(1) Kościół katolicki świętuje Konstytucję 3 Maja, w której zdradzieckim zamordowaniu brali udział jego najwyżsi dostojnicy (rok 2015 to równie haniebny remake tamtego scenariusza). Nawet zabawne. Morderca jako kustosz pamięci swojej ofiary. (2) Żeby było jeszcze zabawniej, obchody zwieńczono o 6 rano, interwencją władzy państwowej w prywatnym mieszkaniu p. Podleśnej, bo śmiała ubrać obraz w kolorowe tło. Wszystko w obronie wiary i tzw. uczuć religijnych. Ta wiara jest najwidoczniej aż tak bylejaka, że bez podparcia ze strony prokuratora i policji (ulga, że nie inkwizycji i stosów) dawno by wychlasnęła kły na glebę. (3) Ta tęcza to wg waszej własnej świętej księgi symbol przymierza tego i owego. To wy katolicy robicie z niej symbol podziału i wrogości. I śmiecie nazywać siebie religią tejże księgi? Jakież to katolickie... (4) ...skoro tak, to o co właściwie macie pretensję do faryzeuszy i saduceuszy? Że zareagowali, kiedy Jezus obrażał ich uczucia religijne, i poprosili o pomoc ówczesne władze świeckie? (5) Wielu wśród was - być może większość - takich, co nazywają się chrześcijanami, a są tylko psami łańcuchowymi zgodności cudzego sumienia ze swoją własną ortodoksją. Do własnego sumienia mają podejście bardziej liberalne, bo (a) można go przecież wcale nie używać, (b) jakby co, zawsze można je oddać do przepierki w konfesjonale i wyjść znowu w bielusieńkim. Ktoś to wymyślił, zbudował i teraz tylko uszczelnia.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]