Ciężar właściwy

Czyta się kilka minut

Jezus, zapowiadając po raz pierwszy tragiczny koniec swego posłannictwa bezpośrednio po wyznaniu Piotra: „Ty jesteś Chrystusem, Synem Boga żywego”, wprawił ucznia w niebywałe zdumienie. Jak to, Jezus, Syn Boży, oczekiwany przez tylu Mesjasz, ma ponieść tak sromotną klęskę? „Wtedy Piotr – mówi ewangelista – wziął (Jezusa) na bok i stanowczo Go upominał: »Niech Cię Bóg broni! Panie, na pewno się to Tobie nie przydarzy!«. On zaś odwrócił się i rzekł do Piotra: »Idź za Mną, szatanie! Przeszkadzasz Mi, bo nie myślisz po Bożemu, ale po ludzku«” (przekład Biblii Paulistów). Tak ostrej reprymendy, poza Piotrem, chyba nikt inny z ust Jezusa nie usłyszał. Jak to, Piotr i szatan? Szatan przy Jezusie? Niemożliwe!

Piotr, przerażony perspektywą niespełnienia jego nadziei na pomyślniejszą przyszłość narodu, mógłby za Jeremiaszem powiedzieć: „Zwiodłeś mnie, Panie, a ja dałem się zwieść. Udało Ci się mnie pokonać. Każdego dnia byłem pośmiewiskiem, wszyscy drwią ze mnie. Ilekroć bowiem przemawiam, muszę krzyczeć i wołać: »Przemoc i gwałt!«. Słowo Pana każdego dnia sprowadza na mnie poniżenie i szyderstwo. Powiedziałem więc: »Nie będę Go już wspominał! Nie będę więcej mówił w Jego imieniu!«. Wtedy powstał w moim sercu jakby płonący ogień, który przenika moje kości. Próbowałem go opanować, ale nie mogłem”. Zanim jednak ten Jeremiaszowy płomień rozgorzał w Piotrze na dobre, musiał on przeżyć bezsilność wobec przemocy, jakiej doświadczył Jezus, a której on nie mógł zaradzić. Pamiętamy bezsilny płacz Piotra po tym, jak dla własnego bezpieczeństwa nie przyznał się, że miał cokolwiek wspólnego z Jezusem. Nawiasem mówiąc, Piotr postąpił jak najbardziej racjonalnie, bo kto o zdrowych zmysłach pakowałby się w ręce tych, którzy chcą go jeśli nie uwięzić, to zabić?

„Jezus powiedział do uczniów: »Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się wyrzeknie samego siebie; niech weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce ocalić swoje życie, straci je; a kto straci swoje życie z mojego powodu, znajdzie je«”. Oczywiście Piotr, wypierając się Jezusa, chciał „ocalić swoje życie” i je ocalił. Kiedy jednak przyjdzie „jego godzina”, to ocalone życie Piotr będzie umiał stracić, wierząc, że śmierć jest pewnym życiowym wydarzeniem, a nie utratą życia. Dzisiaj Bóg, w swoim wielkim miłosierdziu, nie „wodzi nas” na aż tak wielkie „pokuszenie”, ale to nie znaczy, że powinniśmy już tylko Boga chwalić i za to dziękować. Nie!

Bóg nikomu nie obiecuje łatwego życia, przeciwnie, tych którzy mu zaufali, pragnie posłać tam, gdzie nikt inny, zwłaszcza z tzw. ludzi Kościoła, iść nie chce. A przecież krzyżem Jezusa i naszym nie są wyłącznie przeciwności i cierpienia, ale miłość. Ją unieść najciężej. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 35/2020