Chrzcić dziecko czy pozwolić mu wybrać? Rodzinne historie

Liczba chrztów spada. Powodem jest nie tylko kryzys demograficzny. Czy dorastające pokolenie zmienia właśnie oblicze katolickiej od wieków Polski?
Czyta się kilka minut
// Fot. OLGA_SOROKA / Shutterstock
// Fot. OLGA_SOROKA / Shutterstock

Tomasz ma 43 lata i mieszka w Kutnie. Żaden z jego trzech synów nie został ochrzczony. Sam pochodzi z rodziny wierzącej, w której było dwóch misjonarzy. Przez lata był ministrantem, czynnie uczestniczył w życiu Kościoła. – Później mój związek z Kościołem jako organizacją osłabł. Chociaż wiara została i ślub wziąłem kościelny. Początkowo nawet przyjmowaliśmy z żoną księdza po kolędzie.

Kryzys relacji z Kościołem jako punkt zwrotny w decyzji o chrzcie

Miał różne doświadczenia z duchownymi i wiernymi. – Jako ministrant często posługiwałem przy mszach, na których odbywały się też chrzty. Widziałem np., jak podrabiane były karteczki zaświadczające o tym, że ktoś był wcześniej u spowiedzi świętej.

Ale ostateczny rozbrat z Kościołem wziął po jednej z kolęd. 

– Byliśmy z żoną już kilka lat po ślubie i staraliśmy się o pierwsze dziecko. Zwierzyliśmy się z tego księdzu. Przestrzegł nas, żebyśmy tylko „nie poszli w stronę grzechu in vitro”. Zmroziło nas, chociaż o żadnych zabiegach nigdy nie myśleliśmy. Wtedy postanowiliśmy, że nie chcemy mieć nic wspólnego z księżmi – opowiada Tomasz.

Rozmowa podczas wizyty duszpasterskiej bardzo nim wstrząsnęła. Dlatego zanim jeszcze żona Tomasza zaszła w ciążę, para podjęła decyzję, że chrztu nie będzie. – W rodzinie przyjęto to ze zdziwieniem. Od bliskich usłyszeliśmy, że nasze dziecko będzie za to wytykane palcami przez rówieśników. Spytałem wówczas, czy będą to robiły właśnie te grzeczne, ochrzczone i katolickie dzieci? Zapadła cisza.

Tomasz tłumaczy, że nie widział sensu chrzcić dziecka, którego później i tak nie zabierałby do kościoła. 

– Obserwuję takie sytuacje. Jest chrzest, a potem rodzice przypominają sobie o duchowości przy okazji pierwszej komunii dziecka. Mam wrażenie, że wiele osób chrzci dzieci z automatu, bo tak robią wszyscy. My chcieliśmy być wobec siebie szczerzy.

Ich najstarszy syn ma teraz sześć lat, najmłodszy roczek. 

– W przyszłości sami zdecydują, czy chcą się wiązać z jakąś religią. Mają tak naprawdę czystą kartę. Uczymy ich tolerancji i staramy się wszystko im tłumaczyć – kończy Tomasz.

Spadek liczby chrztów w Polsce: demografia, skandale i zmiany społeczne

Zgodnie z danymi Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego, jeszcze w 2019 r. ochrzczonych zostało w Polsce 372,8 tys. dzieci. W 2023 r. chrztów było nieco ponad 267 tys. Niespełna miesiąc temu opublikowano dane za 2024 r., w których odnotowano kolejne zmniejszenie liczby udzielonych sakramentów chrztu (do 247,2 tys.).

Za spadkiem stoi głównie demografia. Rodzi się coraz mniej dzieci i to jest oczywisty argument w dyskusji. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2019 r. było 376,2 tys. urodzeń, w 2023 r. liczba ta spadła do 273,4 tys., a w 2024 r. urodziło się już tylko 252,6 tys. dzieci.

Dominikanin o. Andrzej Kuśmierski zauważa jednak, że powodem spadku liczby chrztów są także inne zmiany społeczne. 

– Ludzie są coraz bardziej spójni w tym, co robią. Czyli jeśli nie chodzą do kościoła, to dziecka nie ochrzczą. Mniej też przejmujemy się tym, co inni o tym powiedzą – zaznacza.

Dodaje, że na społeczeństwo wpłynęły także rządy Zjednoczonej Prawicy, a później także pandemia. Nie bez wpływu były też ujawniane nadużycia w Kościele katolickim. – Kolejne skandale i zblokowanie polityczne spowodowały, że wielu ludzi było zgorszonych Kościołem katolickim. A potem przyszła pandemia i nagle okazało się, że bez tego Kościoła można żyć i nie wszystkim jest on potrzebny – dodaje o. Kuśmierski.

Chrzest jako ochrona? Religijny lęk i myślenie magiczne rodziców

30-letnia Monika z Krakowa była wychowywana w rodzinie katolickiej. Jako dziecko co niedzielę chodziła do kościoła. Dość wcześnie zaczęła jednak kwestionować wartości, które wpajali jej rodzice. 

– Gdy miałam 14 lat, wzięli rozwód, tata wszedł w nowy związek. Sam już do kościoła nie chodził, ale ode mnie wciąż tego oczekiwał – wspomina Monika.

Jako dziecko wyjeżdżała na oazy, angażowała się w życie Kościoła, czytała Pismo Święte. – Ale z drugiej strony obserwowałam osoby, które szły w niedzielę na mszę, a przez resztę tygodnia żyły tak, jak chciały. Choćby regularnie się upijając. Zresztą alkohol jest też często obecny na imprezach chrzcielnych – zauważa.

O hipokryzji, którą widzi nie tylko wśród osób wierzących, ale i w samej instytucji Kościoła, mogłaby dużo mówić. 

– Kościół nie zgrywa mi się z Biblią, a w wielu przypadkach wręcz jej przeczy. Do tego dochodzi romansowanie z polityką, pedofilia, umniejszanie roli kobiet, bogactwo księży, którzy nie żyją zgodnie z tym, co sami głoszą. Ze mną i moim mężem taki Kościół po prostu nie rezonuje – podkreśla kobieta.

Jest teraz w ciąży, oczekuje przyjścia na świat swojego pierwszego dziecka. Już wie, że go nie ochrzci. 

– Samo podejmie tę decyzję. Jak dorośnie. Odrzucam chrzczenie dzieci niejako na siłę, tak samo jak zmuszanie ich później do chodzenia do kościoła czy przyjmowania kolejnych sakramentów – mówi Monika.

W jej rodzinie nie każdy dobrze to przyjął. 

– Usłyszałam od taty: „Ty możesz sobie wierzyć, w co chcesz, ale dziecku krzywdy nie rób”. Dopytywałam, o jaką krzywdę chodzi, ale nie potrafił tego wyjaśnić. Może chodziło mu o to, że ja urodziłam się jako chore dziecko, zostałam ochrzczona w szpitalu i jest w rodzinie przekonanie, że to mnie uratowało.

Monika nie boi się, że jej dziecko będzie w jakiś sposób „zagrożone”, jeśli nie przyjmie chrztu.

Brak chrztu: nowa moda czy zmiana podejścia do religii?

Przyzwolenie na to, aby dziecka nie ochrzcić, wydaje się społecznie większe niż kiedyś. Coraz częściej osoby znane i lubiane mówią otwarcie, że nie chcą tego sakramentu dla swoich dzieci, co zawsze budzi duże zainteresowanie mediów. „Wśród celebrytów pojawia się nowa moda, aby nie chrzcić dzieci. I aby koniecznie ogłaszać to publicznie” – pisała w 2020 r. Milena Kindziuk na portalu „Gościa Niedzielnego”, oceniając negatywnie tego typu postawy.

O. Kuśmierski, wręcz przeciwnie, oceniać źle nikogo nie chce. Choć zaznacza, że czasami rodzice podejmują decyzje w sprawie chrztu bezrefleksyjne. 

– Jest grupa osób, która obraziła się na Kościół i przez to blokuje też ścieżkę duchową swoim dzieciom. Z drugiej strony są ludzie, którzy chrzczą dzieci z powodu myślenia magicznego, że na przykład bez chrztu coś się ich pociechom stanie. To też nie ma nic wspólnego z wiarą katolicką.

Dominikanin podkreśla, że dla proboszcza – a sam nim był przez wiele lat – najsmutniejsze są sytuacje, gdy o chrzest dla dziecka proszą osoby niezwiązane z Kościołem czy wręcz niewierzące. – Takie bezrefleksyjne chrzty wciąż się zdarzają. Choć świadomych decyzji na pewno jest więcej – zaznacza mój rozmówca.

Czym jest chrzest dla osoby wierzącej

43-letnia Agnieszka z Łodzi dość długo szukała swojej ścieżki duchowej. – Chociaż wychowałam się w rodzinie katolickiej, to nawrócenie przeżyłam dopiero w wieku 27 lat. Wcześniej interesowałam się przez jakiś czas religiami Wschodu, pojechałam nawet do Indii.

W pewnym momencie poczuła jednak, że to chrześcijaństwo jest jej drogą. – Spotkałam chrześcijan, których świadectwa mnie poruszyły. A ja miałam w sobie duży duchowy głód – wspomina Agnieszka.

O córkę starali się z mężem 10 lat, mamą została niedługo przed czterdziestką. Agnieszka modliła się o dziecko, regularnie uczestniczyła w mszach w tej intencji. Jedną z nich zapamiętała szczególnie. – Ksiądz w czasie kazania opowiadał, że wszystkie rodziny powinny być wielodzietne, co mocno mnie zdenerwowało, bo uważam, że to powinien być indywidualny wybór każdego człowieka – zaznacza.

Agnieszka powiedziała na modlitwie, że więcej na takiej mszy już się nie pojawi, chyba że zajdzie w ciążę. Miesiąc później już była. 

– Chrzest naszej córki był niemal w 12. rocznicę naszego ślubu. Dla mnie jest ona darem od Boga – przyznaje. Chociaż od razu dodaje, że korzystała też z pomocy lekarskiej i metod naprotechnologii.

Jej mąż nie jest wierzący. 

– Przy decyzji o chrzcie córki kłótni jednak nie było. Mąż zgodził się, aby nasze dziecko było wychowywane w wierze katolickiej i uczestniczył w chrzcinach córki. Byli też członkowie naszej rodziny, przyjaciele, a sakramentu udzielał zaprzyjaźniony ksiądz – relacjonuje. Rodzicami chrzestnymi zostały osoby wierzące i praktykujące.

– Z mojego punktu widzenia córka dostała wiele dobra i łask. Nie chciałam jej tego pozbawiać. To też dopiero początek budowania jej relacji z Bogiem i wkładam dużo pracy, aby była ona pogłębiana. Nie wyobrażam sobie ochrzcić dziecka i nic z tym dalej nie robić. To byłoby zwykłym kłamstwem – podsumowuje Agnieszka.

Historia chrztu dzieci w kościele katolickim

– Tradycja chrztów dzieci sięga pierwszych wieków chrześcijaństwa – mówi o. Andrzej Kuśmierski. – Pierwotnie był to sakrament dla osób dorosłych, bo to one mogły zrozumieć niełatwą przecież Ewangelię. Jednak ludzie, którym wiara odmieniła życie, chcieli jak najszybciej włączyć w nią swoje dzieci. Skoro rodzice kochają dziecko nad życie, to chcą mu dać wszystko, co najlepsze.

Dominikanin dodaje, że w pewnym momencie Kościół zaczął sam „wychowywać” dzieci, co w jego ocenie było błędem. – To rodzice powinni je prowadzić, żyjąc autentycznie w wierze, pogłębiając swoją i jednocześnie tych dzieci relację z Bogiem. Wtedy ten chrzest ma sens.

Decyzja o chrzcie dziecka należy do rodziców

Zofia i Maciej z Warszawy są małżeństwem od 25 lat. Mają trójkę dzieci, wszystkie zostały ochrzczone i wychowane w wierze katolickiej, blisko Kościoła. 

– Najpierw urodziłam bliźnięta, ochrzciliśmy je, jak miały pięć miesięcy. Dla nas to była oczywista decyzja. Pochodzimy z wierzących rodzin, jesteśmy wychowankami warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej. Teraz w jego prace są zaangażowane nasze dzieci – opowiada Zofia.

Wie jednak, że to nie zawsze taka prosta sprawa. Jest adwokatem rodzinnym i spotkała się z sytuacjami, gdy rodzice spór o to, czy dziecko ochrzcić, czy nie, przenosili do świeckich sądów rodzinnych. 

– Pojawiają się prośby o wydanie zastępczej zgody za drugiego rodzica. Podobnie dzieje się w przypadku sporu, czy dziecko ma chodzić na religię albo przyjąć pierwszą komunię. Jednak w przypadku chrztu nikt nie może podjąć decyzji za rodzica – zaznacza.

Maciej mówi, że nigdy z żoną nie czuli społecznego przymusu co do tego, jak wychowywać dzieci. – Chcieliśmy dać naszym dzieciom życie duchowe. Religijność jest dla nas ważna, zwłaszcza że tak dużo czasu poświęcamy na pracę i zaspokojenie potrzeb materialnych naszej rodziny.

Chrzty ich dzieci odbywały się podczas indywidualnej mszy, nie było żadnych przyjęć, goście zaproszeni zostali jedynie na ciasto i kawę. Na jednej z uroczystości obecna była opiekunka starszych dzieci, Czeszka. 

– Myślę, że dla niej to było trochę kosmiczne doświadczenie – wtrąca Maciej. – Zaprosiliśmy ją i jej rodzinę, choć nie są związani z jakimkolwiek Kościołem, nie zostali ochrzczeni. Ona chciała przyjść do kościoła w czarnej mantylce i musieliśmy wyjaśnić, że to strój na oficjalną audiencję u papieża – dodaje z uśmiechem Zofia. Dzisiaj ich dzieci mają po 17 i 19 lat. 

– Starsi są w okresie wahania. Bierzmowanie przyjęła na razie dwójka z trójki naszych dzieci. Każde robiło to indywidualnie, nie hurtowo, z klasą. Wcześniej byli też osobno przygotowywani do pierwszej komunii. Miałam wrażenie, że do nich naprawdę dociera, o co w tym wszystkim chodzi – opowiada ich mama.

Czy kolejne pokolenia będą chrzcić dzieci

Co dziecko zrobi dalej z tym, co otrzyma przy chrzcie, zależy już tylko od niego. Na to już rodzice większego wpływu nie mają. 

– Wiarę przyjmuje się w wolności i nawet dziecko w niej wychowane może ją później odrzucić. Ale włączone do niej w dzieciństwie, ma więcej narzędzi, aby wybierać świadomie – zaznacza o. Kuśmierski.

Większość osób, które dziś są rodzicami, takie narzędzia miało – przez kontakt z wiarą w domu rodzinnym, chodzenie w dzieciństwie do kościoła, przyjmowanie sakramentów, uczęszczanie na religię. Teraz dojrzewa pokolenie, które wychowuje się w odcięciu od sakramentów i katechezy. Oni już nie będą się nawet zastanawiać, czy swoje dziecko ochrzcić, czy nie.


INSTRUKCJA O CHRZCIE DZIECI (fragmenty)
Kongregacja Nauki Wiary, 1980 r.  

Tak na Wschodzie, jak na Zachodzie praktykę udzielania Chrztu dzieciom uważa się za normę niepamiętnej tradycji. Orygenes, a po nim św. Augustyn uważali tę praktykę za „tradycję przejętą od Apostołów”. (p. 4)

Różne Synody regionalne oraz diecezjalne, odbyte po Soborze Trydenckim, z takim samym naciskiem nauczały o konieczności Chrztu dzieci. Także Ojciec Święty Paweł VI przypomniał bardzo dawną naukę na ten temat: „Chrztu należy udzielać również dzieciom, które same nie mogły jeszcze popełnić żadnych grzechów, by, pozbawione przy narodzeniu łaski nadprzyrodzonej, odradzały się z wody i Ducha Świętego do życia Bożego w Jezusie Chrystusie”. (p. 8)

Wysuwa się także zarzut, że udzielanie Chrztu dzieciom stanowi naruszenie ich wolności. Jest bowiem przeciwne godności osoby nakładanie dzieciom obowiązków religijnych, które należy w przyszłości wypełnić, a których one, być może, nie zechcą przyjąć. Jest więc lepiej, gdy Sakrament zostaje udzielony dopiero w tym wieku, w którym dzieci same stają się zdolne podejmować zobowiązania w sposób wolny. Wcześniej zaś rodzice i wychowawcy powinni postępować ostrożnie, niczego nie narzucając. (p. 21)

Taki sposób myślenia jest z gruntu błędny; nie istnieje bowiem tak czysta wolność ludzka, by mogła być niezależna od jakiegokolwiek wpływu. Biorąc pod uwagę sam naturalny porządek rzeczy, dostrzegamy, że rodzice troszczą się o to, co jest konieczne dla życia i ma na względzie dobro dzieci. Sposób zachowania się rodziny w odniesieniu do życia religijnego dziecka, określany jako neutralny, byłby w rzeczywistości życzeniem zła, ponieważ pozbawiałoby je istotnego dobra. (p. 22)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 04/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Chrzest z sensem