Watykan zaprasza do rozmowy dzieci księży. Czy to przełom?

Instytucja, której przepisy i zwyczaje pomagają uniknąć mężczyznom odpowiedzialności za potomstwo, powinna zdobyć się przynajmniej na słowo „przepraszam”.
Czyta się kilka minut
Fot. Bartlomiej Magierowski / East News
Fot. Bartlomiej Magierowski / East News

Grupa badawcza powołana przez Papieską Komisję ds. Ochrony Małoletnich rozmawia z córkami i synami księży katolickich z całego świata. Tę informację ujawniliśmy z Szymonem Piegzą, dziennikarzem Onetu, w ubiegłym tygodniu, chociaż grupa rozpoczęła prace już rok temu. Ale jeszcze w marcu członkinie grupy przekonywały mnie w rozmowie online, że jest za wcześnie, by mówić o tym oficjalnie. Tym razem, na prośbę Piegzy, pracowniczka komisji, Emer McCarthy, podzieliła się szczegółami badań.

Jak episkopat odpowiedział na pytanie o sytuację dzieci księży

Watykan zauważył nas – dzieci księży – stanowczo za późno. Ja zdecydowałam się powiedzieć głośno, że mój ojciec jest księdzem katolickim, dopiero jako dorosła osoba, opisując dzieciństwo i dorastanie w książce „Córka księdza”. Mój ojciec, do którego musiałam mówić „wujku”, nadal jest proboszczem niewielkiej parafii w Wielkopolsce. Jego przełożony – abp Wojciech Polak – nie chciał ze mną rozmawiać. Na moje pytanie o sytuację dzieci księży, przesłane do Konferencji Episkopatu Polski, niepodpisany przedstawiciel Biura Prasowego KEP odpowiedział na piśmie, że episkopat nie zajmuje się recenzowaniem książek.

Po tych doświadczeniach rozmowa z przedstawicielkami papieskiej komisji była dla mnie wydarzeniem przełomowym. Choć prace komisji wcale nie muszą nim być. Komunikowane są enigmatycznie, jako „badanie podatności dzieci księży na skrzywdzenie i występującej zależności władzy”. Do oficjalnych przeprosin za złamane życie droga wciąż daleka. 

Instytucja, której przepisy i zwyczaje pomagają uniknąć mężczyznom odpowiedzialności za potomstwo, która woli ukrywać ich tożsamość (lub – w najlepszym wypadku – akceptować ich podwójne życie), powinna zabrać głos. 

Oczekują go nie tylko córki i synowie księży, ale także matki tych dzieci. Wiem jednak, że samo zaproszenie do rozmowy przez Watykan dla osób takich jak ja jest bardzo ważne. Zaczęłam już dostawać pytania od innych dorosłych dzieci księży, jak skontaktować się z grupą badawczą. Po latach życia w ukryciu to dla nas ważny krok w zdrowieniu. Przyjście na świat z piętnem dziecka, którego nie powinno być, obciąża i utrudnia normalne życie. Nie mija z wiekiem, a jedynie się pogłębia.  

Tli się we mnie naiwna nadzieja, że Kościół zauważy, iż „podatność dzieci księży na skrzywdzenie” mogłaby zniknąć wraz z celibatem.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 43/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Prawo do ojca