Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Doktoro Esperanto

Doktoro Esperanto

02.04.2017
Czyta się kilka minut
Karząc ludzi za ich pychę, starotestamentowy Bóg pomieszał im języki. Ludwik Zamenhof chciał jednoczyć ludzi i budować zgodę między narodami, tworząc język uniwersalny. Mija 100 lat od jego śmierci.
Mural poświęcony pamięci Ludwika Zamenhofa autorstwa Adama Walasa i Anny Koźbiel, warszawski Muranów, 2013 r. Fot. Włodzimierz Wasyluk / REPORTER
P

Położony na ziemiach włączonych do imperium carskiego, w drugiej połowie XIX w. Białystok przeżywał czas prosperity. Wysokie cła – nałożone na polskie produkty przemysłowe w ramach represji po powstaniu listopadowym – i otwarta w 1862 r. kolej warszawsko-petersburska, biegnąca przez to miasto, uczyniły z niego węzeł komunikacyjny i centrum przemysłu. Każdy chciał tu robić biznes: Żydzi i Polacy, Rosjanie i Niemcy.

„Wszyscy oni rozmawiali innymi językami i byli do siebie nieprzyjaźnie nastawieni – wspominał Ludwik Zamenhof, urodzony właśnie w Białymstoku, w roku 1859. – Na każdym kroku przekonywałem się, że różność języków jest jedynym, a przynajmniej głównym powodem, który dzieli ludzkość i rozdziera ją na nieprzyjacielskie obozy. (...) Ta myśl na wskroś przeszyła moją dziecięcą duszę (...) a że wydawało mi się wówczas, że dorośli mogą dokonać wszystkiego, powtarzałem sobie,...

17165

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

jest jedynym, a przynajmniej głównym powodem, który dzieli ludzkość i rozdziera ją na nieprzyjacielskie obozy". Poczciwy Doktoro zdziwiłby się, że w wymarzonych Stanach Zjednoczonych Europy różnorodność języków zostanie uznana za cenne dziedzictwo kultury, oficjalnie wspierane i pielęgnowane. Ba! że rewitalizowane będą zanikające i naturalnie obumarłe narzecza. Esperanto nie stało się też i nie stanie językiem wspólnym, lingua franca, zamiast angielskiego. Imperialną politykę językową do pewnego stopnia prowadzą już tylko Chiny, jednak lansując język mandaryński tylko na chińskim terytorium, bez ambicji czynienia go językiem światowym. W tej roli odpowiada im angielski, tak jak wszystkim zresztą, może z wyjątkiem Francuzów ;) Angielski jest doskonale neutralny, pasuje dżihadystom i liberałom, lewakom i konserwatystom, rasistom i antyrasistom. I tym się różni od esperanto, które brać trzeba w pakiecie z ideologią. Poza tym każdy język sztuczny jest co do zasady ograniczony możliwościami pojedynczego umysłu i to specyficznie sprofilowanego (znakomitą książkę na ten temat "Les Fous du langage" napisała Marina Yaguello). Ich propagatorami rzadko bywają językoznawcy i filolodzy, częściej politycy. Esperanto fascynowało Titę i chińskich komunistów, a dzisiaj np. Sorosa, który twierdzi, że jest to jego język rodzimy (ojciec miliardera faktycznie publikował w esperanto). OK, Tolkiena też, ale u niego raczej w związku z opisywaną przez Yaguello manią.

Pewnie esperanto jest uniwersalne, ale jakby powiedzieć w esperanto: "Ty wiesz co my robimy tym misiem? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie, mówimy, to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo!" to tracimy to nieśmiertelne piękno, co zachwyt wzbudza i duszę na wskroś przewierca;P

Choć zgadzam się, że idea polegająca na tym, że moglibyśmy porozumiewać się z wszystkimi ludźmi na świecie jest piękna, jednak mam wrażenie, że różnorodność która nas otacza, lub inaczej to ujmując, bogactwo świata, warte jest zachowania. Okazujemy w ten sposób szacunek dla wszystkich form ludzkiego życia.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]