Butelka

Czy Polska znormalnieje? Obawiam się, że nieprędko, bo przypomina mi ona butelkę, z której wprawdzie wylano właśnie gryzący płyn, ale na wewnętrznych ściankach powstał gruby osad. Osad podejrzeń, oskarżeń, kompleksów, źle maskowanych albo wręcz podkreślanych niechęci, sprzecznych wizji i usilnie pogłębianych podziałów. Takiego osadu nie usunie się parokrotnym płukaniem, trzeba to robić ciągle i z anielską cierpliwością.
Czyta się kilka minut

Na czym opieram nadzieję? 1. Na skłonności do samodestrukcji różnych rodzimych struktur. 2. Na coraz szerszym, nieuniknionym otwieraniu się na Europę i świat. 3. Na tym, co było już widać w czasie wyborów - na wzbierającej fali młodych ludzi, którzy są zawsze wychyleni do przodu i nie błąkają się w mrocznych zaułkach przeszłości.

A co będzie, jeżeli płyn tak nadżarł w paru miejscach szkło, że nie będzie ono już nigdy przezroczyste? Cóż, trzeba będzie sobie wmówić, że szkło matowe ma swoistą oryginalność i udaje deseń.

Co mieć trzeba

W jednym z doniesień prasowych o tragedii w Afganistanie użyto sformułowania, że polska armia straciła niewinność. Myślę, że niewinność traci się w jakiejś mierze w każdej wojnie, ponieważ podstawową działalnością w każdej wojnie - czy to zaczepnej, czy obronnej lub prewencyjnej - jest niszczenie i zabijanie. Jeżeli zmieści się ono w przepisach aktualnego prawa międzynarodowego, można mówić o szczęściu. Jeżeli się nie zmieści - na skutek złej woli, lekkomyślności, a najczęściej zbiegu okoliczności - wtedy wydarza się nieszczęście.

Trzeba mieć dużo odpowiedzialności, wiedzy, delikatności uczuć i zwykłej, ludzkiej uczciwości, by pisać o nieszczęściu.

Antidotum

Często ma się w pamięci ulubione wspomnienie, obraz, do którego się wraca, kiedy człowiek jest przygnębiony i w bardzo złym nastroju. Mogę państwu powiedzieć, jakie jest moje antidotum na taki stan. To czas spędzany samotnie na dziobie statku podczas moich rejsów dalekomorskich. Ukośna fala, pusty horyzont, jakieś rytmiczne skrzypienia i postękiwania kadłuba, parę metrów przed dziobem jedna lub dwie pary delfinów, które ścigały się ze statkiem, a teraz wyprzedziły go i wykonują serię szalonych skoków i pląsów, wiatr, bryzgi wody na twarzy, słony smak na ustach, uczucie wielkiego, dojmującego szczęścia...

"To głupie" - skwitował znajomy, któremu to raz opowiedziałam. "Wspomnienie--antidotum musi mieć w sobie coś z triumfu. Jakieś wręczenie nagrody, owacyjnie przyjęte wystąpienie, odznaczenie, zwyciężenie rywala, utrącenie konkurenta, pognębienie przeciwnika. Możesz mi wierzyć".

Roześmiałam się. Już wolę swoje delfiny.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 48/2007