Bóg nie ogranicza się do przepisów kościelnych. Ma swoje sposoby

Uczestnicy Pielgrzymki z Obrzeży Kościoła zostali zranieni przypisywaniem sobie przez księdza praw, które należą do Boga. Jak to naprawić?
Czyta się kilka minut
Ks. Adam Boniecki, wrzesień 2021 r. // fot. Grażyna Makara
Ks. Adam Boniecki, wrzesień 2021 r. // fot. Grażyna Makara

Jakże często sprawy ważne wypychamy na obrzeża. W tym numerze Monika Białkowska pisze o uczestnikach Pielgrzymki z Obrzeży Kościoła na Jasną Górę – którzy w Kościele czują się niechciani, niewygodni, przemilczani. Wielu ludzi zrywa dziś z praktykami religijnymi, bo traci zaufanie do instytucji Kościoła. 

Trudność może tkwić w sprowadzaniu funkcji Kościoła do instytucji prawnych. Ale jak tego uniknąć, kiedy sam Kościół stanowi prawa i przepisy? Ludzie, o których pisze Białkowska, zostali zranieni przypisywaniem sobie przez księdza praw, które należą do Boga.

Oczywiście bywa tak – raczej rzadko – że ktoś wymaga od księdza rozgrzeszenia bez cienia żalu ani postanowienia poprawy. Ja, jako spowiednik, nie wiem nic o człowieku poza tym, co on sam mi powie. Wiem jednak, że rozgrzeszenia nie udziela się na jedno przystąpienie do komunii, że musi być przynajmniej wola, nawet słaba, wypełnienia postanowienia poprawy, żeby rozgrzeszenie miało sens.

I tu problem: czy każda sytuacja niezgodna z kanonicznym „byciem w porządku” takiego postanowienia wymaga? W zasadzie tak, w praktyce nie, a przynajmniej nie zawsze. Dziś np. znacznie częściej prowadzi się procesy kanoniczne o stwierdzenie nieważności małżeństwa – które sprawiają, że zawarte w Kościele małżeństwa uznaje się za niezawarte. 

Dlaczego? Bo dziś więcej wiemy o człowieku, jego naturze, niekiedy skomplikowanej czy wymagającej terapii, o sytuacjach, w których nie jest się w stanie podjąć pewnych decyzji, np. takich jak o nierozerwalnym małżeństwie.

Często źródłem problemu jest brak wzajemnego zrozumienia pomiędzy spowiadającym się a spowiednikiem. Tu ważna przestroga dla spowiedników: uważajcie na to, co mówicie. A dla spowiadających się: uważnie słuchajcie. Czasem wiele spraw da się naprawić przy jednej spowiedzi, być może poprzedzonej rozmową. Jedna pielgrzymka, jedno spotkanie, jedna spowiedź może naprawić wyrządzoną szkodę.

Oczywiście nie wszyscy tego doświadczą. Przede wszystkim nie ci, którzy tego nie chcą. Bo już są zbyt daleko, by zawrócić, bo sądzili, że dokonując wyboru, wyzwolili się spod władzy ciemnego kleru i odtąd wystarczy im własny zmysł moralny. Uczestnicy tej niezwykłej pielgrzymki też nie byli jednakowi. Byli tacy, którzy czegoś pragnęli, nie byli pewni, czego, lecz to przeczuwali.

Byli tacy, dla których końcowy efekt był zaskoczeniem, a właściwie wejściem na inny stopień świadomego chrześcijaństwa. Rewidując nasze rozgoryczenia i rezerwy, z pewnością mamy często wiele do odkrycia i sporo przyczyn możemy odnaleźć w sobie samych. Odnaleźć się w Kościele to wielka radość. Odnaleźć na innym stopniu „wtajemniczenia”.

Ci jednak, którzy wiedzieli, że obiektywny stan rzeczy oznacza dla nich niemożliwość otrzymania rozgrzeszenia, jak w przypadku kolejnych małżeństw cywilnych, ale przecież nie tylko –  nie mieli powodu do radości. Ludziom w tej sytuacji mogę powiedzieć, że sakramentalne rozgrzeszenie to nie jedyna forma pojednania. 

Że Bóg jest po prostu większy niż jakikolwiek ludzki rozum. Że nie ogranicza się do przepisów kościelnych, że ma swoje sposoby przebaczania i zbawiania ludzi, że nie zawsze nieregularność kanoniczna zamyka przed człowiekiem drogę do Niego. Kanonicznie unieruchomieni, pozostajemy wolni w naszych dążeniach. Bóg jest ponad wszelkimi kodeksami. Jak i kiedy – o to Jego pytajcie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 42/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Wypchnięci