Reklama

Bezsenność

Bezsenność

23.08.2015
Czyta się kilka minut
W repertuarze tortur od zawsze znajdowała się deprywacja snu. Przez stulecia była to metoda bardzo pracochłonna – trzeba było podtrzymywać sztuczne światło i generować hałas. Wynalazek elektryczności przyczynił się do jej popularyzacji.
T

Testowana w stalinowskich katowniach, udoskonalona w Guantánamo, wprowadza ofiarę w stan psychozy i nieskończonej uległości. Jonathan Crary dowodzi, że żyjemy w świecie 24/7, który przypomina działający non-stop zakład pracy i centrum handlowe. Supernowoczesne technologie okradają nas ze snu, byśmy lepiej pełnili rolę producentów i konsumentów.

Postęp, czyli podstęp

Sen był dyskredytowany od zarania nowożytności. Kartezjusz i Locke przedstawiali go jako kapitulację racjonalnego podmiotu. Hume wiązał go z gorączką i obłędem. Kultura wytworzyła obraz uśpionych mas, dotkniętych niewiedzą, wprawionych w trans. Powstała topika „przebudzenia”, którą operowały liczne ruchy społeczne i polityczne. Sen pozostawał figurą podmiotu, którym można dowolnie manipulować.

XIX-wieczna rewolucja przemysłowa niosła obietnicę zapanowania nad tym wstydliwym atawizmem. Upowszechnienie oświetlenia ulicznego pod koniec XIX w. wydłużyło okres czuwania. Regularnie okrawano czas poświęcany na sen: w początku ubiegłego wieku mieszkaniec Ameryki Północnej przesypiał średnio dziesięć godzin na dobę, w połowie stulecia – osiem, obecnie – zaledwie sześć i pół.

Crary przedstawia dzieje postępu jako historię podstępu, czyli kolonizowania życia prywatnego pod płaszczykiem emancypacyjnych obietnic. Punktem zwrotnym była II wojna światowa – moment wycięcia starej tkanki społecznej i wejścia w ostatnią fazę globalizacji. Rozwój telewizji w kolejnej dekadzie umożliwił rynkowi zawłaszczenie codzienności: narzucił jednorodne nawyki w sferach dotąd wymykających się kontroli i unieruchomił wielomilionowe masy przed pudłami telewizorów. Zmienił obywatela w widza, rozciągając regulację społeczną poza miejsce zatrudnienia. Rewolty lat 60. zakwestionowały centralną pozycję pracy i konsumpcji, naruszyły fetysz własności prywatnej i poszukiwały nowych form wspólnoty. Były niebezpieczne dla systemu kapitalistycznego, więc ten zareagował zmasowaną kampanią. Rozpoczęła się kontrrewolucja, czyli demontaż systemów ochrony społecznej, doskonalenie indywidualnego nadzoru i liberalne pranie mózgów. Rewolucja cyfrowa pozwoliła ostatecznie zamknąć konsumentów w bańce informacyjnej i poddać ścisłej obserwacji.

Kontrola i opór

Wciąż jednak istnieje dysproporcja między ograniczonym czasem czuwania a nieskończoną obfitością towarów. Trwa walka o kontrolę nad naszą jawą. Neoliberalny system nagradza nas za aktywność i zachęca do zarządzania snem (angażując w to przemysł dopalaczy i środków nasennych). Próbuje też dostosować ludzkie możliwości do swoich wymagań. Departament Obrony USA prowadzi badania nad ptakami, które potrafią latać bez przerwy przez tydzień. W grę wchodzi stworzenie doskonałego żołnierza, ale w dłuższej perspektywie stawką jest stworzenie idealnego pracownika i konsumenta, cierpiącego na idealną bezsenność. A kiedy jego umysł pogrąży się we śnie – niczym w „Incepcji” Christophera Nolana – będzie można podrzucić mu reklamowy kontent.

Tytułowa metafora wyraża zerwanie z rytmem budzenia się i zasypiania, z rozróżnieniem dni roboczych i świątecznych. W odczarowanym, równomiernie oświetlonym świecie 24/7 wszelkie naturalne potrzeby – głód, pożądanie, potrzeba przyjaźni – zostały utowarowione. Tylko sen opiera się kolonizacji przez rynek. Jest skandalem, gdyż wiąże nas z archaicznym cyklem dnia i nocy, poza tym przypomina, że istoty żywe nie mogą całkowicie podporządkować się siłom nowoczesności.

Crary kreśli jednolicie czarny obraz destrukcyjnego hiperkapitalizmu. Nie wierzy w obietnice radykalnej zmiany. Internet to dla niego narzędzie masowej standaryzacji i wytwarzania uległości. Twierdzi, że mity o emancypacyjnym potencjale nowych technologii są podtrzymywane przez organizacje globalnego nadzoru, by uwięzić aktywistów w cyberprzestrzeni. Od procesu indywiduacji uwalnia nas wyłącznie sen; możemy rozwiązać płytkie podmiotowości podtrzymywane za dnia, pozwolić sobie na luksus nieproduktywnego marzenia i roić o innym świecie.

Punkt dojścia tych rozważań jest rozczarowujący i nie do uzgodnienia z marksistowską tradycją krytyki społecznej, z której Crary swobodnie czerpie. „24/7” pozostaje jednak fascynującą lekturą, nie tylko dzięki sile kontrowersyjnych diagnoz. Autor, z zawodu krytyk sztuki, sięga po niezliczone przykłady artystycznych opracowań tematu (od Hitchcocka po Tarkowskiego, od Kafki po Dicka) i mimo woli dowodzi, że innym azylem i narzędziem oporu są sztuka i literatura, niepodległe logice systemu domeny „snu na jawie”. ©

JONATHAN CRARY 24/7. PÓŹNY KAPITALIZM I KONIEC SNU, przeł. Dariusz Żukowski, Karakter, Kraków 2015

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]