Opublikowany w październiku tego roku pierwszy „Raport Roczny” Papieskiej Komisji ds. Ochrony Małoletnich jako jeden z aktualnych problemów Kościoła wskazuje ochronę osób dorosłych bezbronnych. Autorzy Raportu podkreślają konieczność ujednolicenia definicji podatności na zranienia i zdefiniowania pojęcia „dorosłych bezbronnych”, ponieważ w przeciwnym wypadku orzecznictwo kościelne pozostaje nieadekwatne i traktuje sytuacje nadużycia wyłącznie jako „słabość dorosłych”.
Żeby się o tym przekonać, warto „prześledzić” rozmowę Magdaleny Dobrzyniak z dominikaninem o. Tomaszem Francem, opublikowaną jako książka „Bezbronni dorośli w Kościele. Dlaczego nie potrafimy przeciwstawić się krzywdzie”. Rozmówcy zadedykowali ją Zranionym. „Tym, którzy mówią o swojej krzywdzie, i tym, którzy wciąż jeszcze cierpią w samotności i milczeniu – aby usłyszeli, że nie są sami”. Grono odbiorców powinno być jednak szersze, bo książka porusza wiele ważnych tematów dotyczących szeroko rozumianej problematyki wykorzystania psychicznego, duchowego i fizycznego ze strony duchownych w kontekście relacji duszpasterskich i poza nimi.
Nie bez znaczenia jest fakt, że rozmówcą krakowskiej dziennikarki i redaktorki „Gościa Niedzielnego” jest psychoterapeuta i psycholog oraz delegat prowincjała dominikanów ds. ochrony małoletnich i osób w duszpasterstwie. Ojciec Franc dzieli się bowiem z czytelnikami nie tylko osobistą wiedzą i doświadczeniami, a ma ich sporo, ale również rozwiązaniami systemowymi związanymi z najbardziej chyba rozpoznawalną w Polsce sprawą wykorzystywania osób dorosłych bezbronnych przez jednego z byłych członków swojego zakonu. W tej rozmowie wyraźnie widać, że Franc-terapeuta nie jest alter ego dla Franca-delegata i troska o komfort psychiczny i duchowy osób wykorzystanych w Kościele jest dla niego ważniejsza niż dobro przewodu kanonicznego. Bo jak wskazuje zacytowany na początku raport, to wciąż „pięta achillesowa” Kościoła w podmiotowym traktowaniu pokrzywdzonych przez jego urzędników.
Przemoc duchowa: w jakich sytuacjach stajemy się na nią podatni
W dokumentach kościelnych dorosła osoba bezbronna jest definiowana w oparciu o model medyczny jako ktoś z pewnego rodzaju niedoborem – czy to intelektualnym, czy psychoemocjonalnym, czy fizycznym – który sprawia, że staje się bezradna, ponieważ nie potrafi rozpoznać oznak zagrożenia czy przeciwstawić się przemocy. Krakowski dominikanin podkreśla jednak, że „jest to definicja niewystarczająca, bo w rzeczywistości ta bezbronność bierze się z czyjejś władzy nade mną i z zależności, która w Kościele, na poziomie duchowym zawsze występuje między kapłanem a wiernym i zawsze jest relacją skośną”. Stąd „praca nad poprawą bezpieczeństwa powinna dotyczyć struktury duszpasterstwa w ogóle, a nie klasyfikowania, kto powinien podlegać ochronie, a kto nie”.
Z takiej definicji „bezbronności” o. Franc wyciąga dwie istotne implikacje. Po pierwsze, „zanim dojdzie do seksualnego wykorzystania, krzywda dokonuje się w obszarze dominacji i władzy na poziomie emocjonalnym i psychicznym. Nadużycie zaczyna się już w tych »miękkich« obszarach wpływu”.
Kiedy wspólnota zaczyna być toksyczna?
Psycholodzy i socjologowie podkreślają, że aby doszło do wykorzystania osób dorosłych w grupach religijnych („wspólnotach”), muszą zadziałać przynajmniej trzy główne techniki pozyskiwania nowych członków i egzekwowania posłuszeństwa: izolacja, bombardowanie miłością i strach przed ostracyzmem oraz karą i bólem. Stosując bowiem te techniki, liderzy tych grup niszczą poczucie tożsamości swoich członków i wypaczają ich sposób rozumienia takich pojęć, jak prawda i fałsz oraz dobro i zło. Następnie wypełniają te luki zależnością od wspólnoty oraz obietnicą zbawienia czy wyjątkowej bliskości z Bogiem. Przekaz „jesteś zepsuty – możemy cię naprawić. Nie masz dokąd pójść – damy ci dom. Nikt cię nie chce albo nie rozumie – jesteśmy twoją rodziną” to „Dobra Nowina” toksycznych grup religijnych.
Ojciec Franc omawia te mechanizmy w kontekście przypadku dominikanina Pawła M. (który wykorzystał wiele kobiet w prowadzonej przez siebie wspólnocie), ale jest świadom, że bez odniesienia go do szerszego problemu związanego ze strukturalnymi deficytami w instytucji Kościoła zajmujemy się wyłącznie „lokalnymi” objawami, a nie przyczynami „choroby Kościoła”. Jak jednak daje jasno do zrozumienia, nie wynika z tego, że Kościół ze swej istoty sprzyja wykorzystaniu seksualnemu, tylko że klerykalizm jest strukturą patogenną, a więc swoistym grupowym mechanizmem obronnym, w którym mogą funkcjonować osoby niedojrzałe – ich narcyzm uznawany jest za charyzmę czy „świętość”, a podporządkowanie im za „wolę Bożą”.
Ważne w tej książce są również rozdziały o spowiedzi, kierownictwie duchowym i egzorcyzmach, bo to wciąż „szara strefa” w problematyce nadużyć wobec dorosłych bezbronnych. Temat, który przestaje być kościelnym tabu, ale który najczęściej sprowadza się do sensacji medialnych.
Przemoc duchowa w relacjach duszpasterskich
Nie sposób tak złożoną problematykę streścić w kilku słowach. Jeśli ktoś jednak szuka odpowiedzi na pytania: „czy można rozpoznać, że ktoś zamierza nas zranić?”, „na jakie zachowania zwracać szczególną uwagę?”, „dlaczego tak często nie reagujemy na krzywdę albo robimy to nieadekwatnie?”, „kim są sprawcy, którzy działają w Kościele?” oraz „gdzie i jak szukać pomocy?”, w książce tej znajdzie wiele cennych wskazówek i praktycznych rozwiązań.
Po drugie, „nie można powiedzieć o osobie pokrzywdzonej, że wiedziała, co się dzieje, albo chciała tego, albo ostatecznie – pytać, dlaczego nie reagowała. Nie można wmawiać jej winy: »Jesteś temu winna« czy współodpowiedzialności: »Dlaczego tego nie przerwałeś, byłeś dorosły«”. Zdaniem o. Franca „ciężar definicji osoby dorosłej bezbronnej powinien spoczywać na mechanizmach odpowiedzialności instytucjonalnej i osobowej w Kościele, bez względu na to, kto jest osobą poszkodowaną, jaka jest jej kondycja”. Biorąc pod uwagę, że dorosłym bezbronnym może być każdy w Kościele, perspektywa dominikanina lepiej pozwala zrozumieć, jak do nadużycia ze strony duchownego dochodzi w indywidualnej relacji duszpasterskiej oraz w ramach wspólnoty.
Jako puentę warto zapamiętać: jeśli duchowny sprawi, że poczujesz się niepewnie, niekompletny czy nieprzydatny, to z dużą dozą prawdopodobieństwa można powiedzieć, że jest także w stanie przedstawić samego siebie jako rozwiązanie twoich problemów. Dzieje się tak nie tylko w sektach czy toksycznych wspólnotach, ale także we wszelkiego rodzaju relacjach duszpasterskich opartych na przemocy duchowej, która przez długi czas potrafi być niewidoczna.
Nie jest to wyłącznie książka o patologiach kleru czy krzywdzie ofiar i osób poszkodowanych, ale również o ich sile, procesach uzdrowienia oraz rozwoju i odporności. Warto jednak pamiętać o języku: tylko osoby dorosłe wykorzystane seksualnie w dzieciństwie mogą o sobie powiedzieć, że są „poszkodowane”, nie chcąc o sobie mówić, że są „ofiarami nadużycia”. Osoba małoletnia i dorosły bezbronny jest zawsze ofiarą świadomej manipulacji bez względu na to, jak się z nią czuje i radzi. Powiedzenie, że jest „poszkodowanym/poszkodowaną” nie chroni jego/jej, tylko sprawcę. O tym wszystkim jest ta książka i dlatego warto poświęcić jej swój czas.
Bezbronni Dorośli w Kościele. Dlaczego nie potrafimy przeciwstawić się krzywdzie. Z o. Tomaszem Francem OP rozmawia Magdalena Dobrzyniak, Wydawnictwo WAM, Kraków 2024.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















