Benson Lako: jak odzyskać własny kraj

Od spotkania z nim minęło już półtora roku. Wtedy Arua, 63-tysięczne miasto w północno-zachodniej Ugandzie, było centrum regionu, który przyjął milion uchodźców.
Czyta się kilka minut
 / GRAŻYNA MAKARA
/ GRAŻYNA MAKARA

Uciekali przed wojną w niedalekim Sudanie Południowym; często nocą, wyrwani ze snu, bo jakiś oddział właśnie przyszedł spalić ich wieś.

Benson był wśród nich – choć w koszuli w kratkę, z pewnym głosem i sprecyzowanym celem („chcę odzyskać swój kraj”); z żoną, dwojgiem dzieci i przyjaciółmi wokół – nie przypominał stereotypowego „uchodźcy”. Był dysydentem i aktywistą; w Sudanie Płd. uczył młodzież rozwiązywania konfliktów. Znał angielski, nocami dorabiał jako ochroniarz, by zapłacić za czesne na studiach. W końcu podpadł władzy i musiał uchodzić za granicę.

Niedawno znów rozmawialiśmy. Był właśnie w Dżubie, stolicy Sudanu Płd. Już nie zmieniał mieszkań, aby zmylić służbę bezpieczeństwa; podróżował pod własnym imieniem (a miał ich cztery, śmiał się często: „tak wiele, że nie mogą mnie namierzyć”); nie bał się. Jego stowarzyszenie zostało zalegalizowane. Sam Benson dopiero co wrócił z RPA, ze szkolenia dla młodych liderów.

Gdy za kilka dekad ktoś spojrzy na wojnę w Sudanie Płd., być może uzna, że nie miała sensu: skończyła się (formalnie dopiero jesienią 2018 r.) porozumieniem, które przywracało stan sprzed walk: prezydent Salva Kiir pozostał głową państwa, wiceprezydent Riek Machar – którego bunt w 2013 r. rozpoczął konflikt – wrócił na swoje stanowisko. W międzyczasie zginęło ok. 382 tys. ludzi.

Benson mówił przez telefon z entuzjazmem („Tyle przed nami do zrobienia…”), konfidencjonalnie („ale władze chyba nie blefują”), snując plany („ruszamy na prowincję, dostaliśmy z Europy pieniądze na nowe projekty”), lecz z wyuczoną, dysydencką ostrożnością („Betty i dzieci zostawiłem jeszcze w Ugandzie”). Potwierdził: „Właśnie odzyskuję swój kraj”.

Czy z czasem zwiąże się z nową władzą? Pójdzie w politykę? Założy fundację? Znowu będzie musiał uciekać? Po tej ostatniej rozmowie z nim wiem jedno: w 2019 r. udało mu się to, o czym marzył, gdy spotkaliśmy się w Ugandzie: siebie i innych nauczył optymizmu. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 1/2019