Barbara Nowacka, postrach biskupów, przestraszyła się obrońców kanonu lektur

Eksperci zaproponowali nowy porządek nauczania języka polskiego w podstawówkach, rząd się od tych propozycji zdystansował. Czy kanonem lektur nadal będzie rządziła hipokryzja?
Czyta się kilka minut
Barbara Nowacka na konferencji prasowej dotyczącej reformy edukacji. Warszawa, 9 lipca 2025 r. // Fot. Tomasz Jastrzębowski / REPORTER
Barbara Nowacka na konferencji prasowej dotyczącej reformy edukacji. Warszawa, 9 lipca 2025 r. // Fot. Tomasz Jastrzębowski / REPORTER

Kolejną awanturę o lektury można by zbyć milczeniem. Gdyby nie fakt, że wywołali ją sami rządzący. I że jest to w gruncie rzeczy spór Ministerstwa Edukacji Narodowej z jego własnym eksperckim zapleczem, które wyszło w zeszłym tygodniu z całkiem rozsądną i ciekawą propozycją nowych porządków w nauczaniu języka polskiego.

Istotą tej propozycji – będącej częścią planowanej na 2026 rok reformy – jest rozstanie z hipokryzją. Z udawaniem dzieci, że czytają wszystkie lektury. Z udawaniem nauczycieli, że wszystkie te książki „przerobili”. Z udawaniem nas wszystkich, że każdy człowiek opuszczający polską szkołę rusza w świat dozgonnie wyposażony i ukształtowany przez ten zapisany w rozporządzeniach nieśmiertelny zestaw.

Co zakłada reforma kanonu lektur

Eksperci Instytutu Badań Edukacyjnych, agendy firmującej reformę, postanowili się z tą hipokryzją rozprawić. Ale nie zaproponowali rewolucji, nie skalali – jakby można sądzić po histerycznych głosach z prawej strony sceny politycznej – polskiej kultury i tradycji. Zaproponowali m.in., by w klasach 4-6 porządek czytania wyznaczały bliskie dziesięcio- czy dwunastolatkom „kręgi tematyczne”, takie jak „rodzina”, „relacje rówieśnicze” czy „przyjaźń”, pod które sami uczniowie i nauczyciele podkładaliby interesujące ich lektury (nie znaczy to, że zniknęłyby obowiązkowe teksty, jak choćby fragmenty Biblii czy wybrane mity greckie). Z kolei dla klas 7-8 zaproponowali okrojoną – głównie o najdłuższe lektury – listę, pozostając jednak przy logice kanonu. Ale kanonu urealnionego, tak by zerwać ze świętą tradycją zarzynania w dzieciach przyjemności czytania.

Kłopot w tym, że ledwo robocze plany IBE ujrzały światło, a szefowa zespołu dr Kinga Białek udzieliła „Gazecie Wyborczej” wywiadu, od propozycji odciął się rząd. MEN zapewniło, że to tylko niezobowiązujące propozycje ekspertów, rzecznik rządu zaś oświadczył surowo: „Kanon lektur pozostanie bez zmian”.

Nowacka mówiła, że nie boi się »panów biskupów«, ale wystraszyła się obrońców kanonu” – usłyszałem od eksperta współpracującego z MEN. Inny powiedział mi, że to fatalny sygnał dla zespołów przygotowujących reformę: „Możecie sobie opracowywać, co chcecie, a i tak ocenią to politycy”. 

Ocenią po uważnej lekturze i wnikliwej analizie – wpisów na X oraz sondażowych słupków. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 32/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Kanon hipokryzji