Antyhiena

"To fantastyczne!" - woła redaktor, oglądając zdjęcia z ekshumacji w Kosowie. Nominowany do Oscara dokument próbuje zastanowić się, czym jest dzisiaj zawód reportera.
Czyta się kilka minut
James Natchtwey w Indonezji / fot. Christian Frei Filmproductions /
James Natchtwey w Indonezji / fot. Christian Frei Filmproductions /

James Natchtwey od 25 lat zawsze jest na pierwszej linii frontu. Chciałoby się natychmiast dodać: "uzbrojony w aparat fotograficzny", ale określenie to dziwnie nie przystaje do człowieka, który swoją misję pojmuje jako rozbrajanie konfliktów. Który czuje się odpowiedzialny za to, co widzi. W czasach, kiedy na pierwszych stronach gazet codziennych królują krwiożerczy paparazzi, kiedy trwa nieustanna licytacja cierpieniem, korespondent "Sterna" wydaje się istotą z innej planety.

Zawsze nieskazitelnie ubrany, uczesany z przedziałkiem, jest jak samotny wilk, z dala od dziennikarskich stad polujących na "mocne" zdjęcie. Zrobione przez siebie fotografie (w Rwandzie, Indonezji czy Palestynie) traktuje jako oskarżenie i protest. Wyrosły w szkole fotografików lat 70., buntujących się przeciwko propagandzie na temat wojny w Wietnamie, wierzy, że jego praca może zmienić świat. Chce być ambasadorem pokoju. Na miarę swoich możliwości - choć, kiedy trzeba, potrafi paść na kolana przed linczującym człowieka rozwścieczonym tłumem w Dżakarcie.

Reżyser filmu, chcąc przekroczyć granicę, która zawsze, mniej lub bardziej, oddziela nas od fotografowanej rzeczywistości, umieścił na aparacie Nachtweya specjalną kamerkę. Dzięki niej widzimy sam moment uchwycenia zdjęcia, samą decyzję (często o charakterze moralnym), która mu towarzyszy. Nie to jest jednak najważniejsze. Reporter "Sterna" to okaz anachroniczny. Wstydzi się faktu, że jego zdjęcia traktowane są jak produkt, ciągle się czegoś uczy od nowa, cały czas zadaje sobie trudne pytania. Film o Nachtweyu, opowiadając przecież o reporterskiej gorączce, tchnie dziwnym spokojem. Sfera jego życia prywatnego pozostaje tajemnicą. Możemy się tylko domyślać, że prawie nie istnieje. Patrząc i słuchając Nachtweya, chciałoby się zadać pytanie: czy on sam w ogóle istnieje? A może jest tylko naszą idealną projekcją, wyobrażeniem o tym, jak być powinno, a nie jest.

FOTOGRAF WOJENNY - reż.: Christian Frei, Szwajcaria 2001, TVP Kultura, sobota 24 V, 22.10

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 21/2008