Dokumenty z akt Jeffreya Epsteina wywołały na Wyspach Brytyjskich prawdziwą burzę. Czarne chmury zawisły nie tylko nad rodziną królewską, ale i nad premierem Keirem Starmerem.
Jeszcze niedawno uwagę Brytyjczyków w kontekście sprawy Epsteina zaprzątały przede wszystkim bliskie kontakty, które z tym przestępcą seksualnym utrzymywał brat króla, Andrew Mountbatten Windsor – bo tak nazywa się teraz były już książę Andrzej po tym, jak pozbawiono go tytułu i królewskiej rezydencji w Windsorze. Teraz jednak okazuje się, że znacznie poważniejsze skutki akta Epsteina mają dla brytyjskiego rządu.
Czy brytyjski minister przekazywał Epsteinowi poufne informacje?
Tu czarną owcą okazał się Peter Mandelson, wpływowy polityk Partii Pracy, który w przeszłości sprawował stanowiska rządowe, a przez premiera Starmera został mianowany ambasadorem w Waszyngtonie. Został zdymisjonowany jesienią 2025 r., po ledwie siedmiu miesiącach, właśnie z powodu przyjacielskich relacji z Epsteinem.
Sprawa ta wróciła obecnie z podwójną siłą: z opublikowanych dokumentów wynika, że przed laty, będąc ministrem, Mandelson miał przekazywać amerykańskiemu finansiście poufne rządowe informacje gospodarcze (w tej sprawie trwa już śledztwo, byłemu dyplomacie grozi więzienie). Miał też otrzymać od Epsteina kilkadziesiąt tysięcy dolarów (on sam sobie tego nie przypomina).
Tego premier oczywiście nie wiedział i dziś podkreśla, że Mandelson okłamał go w sprawie swoich relacji z Epsteinem. Nie wyjaśnia to jednak, dlaczego szef rządu zignorował ostrzeżenia dotyczące tego polityka, a także dlaczego uwierzył mu na słowo. Jako były prokurator, Starmer mógłby wykazać się większą dociekliwością.
Jakie były faktyczne powody nominacji Mandelsona na ambasadora?
Dyskusja o tym, jak w ogóle doszło do tej nominacji, dopiero się zaczyna, bo o pewnych kontaktach Mandelsona i Epsteina przecież wiedziano. Być może uznano, że umiejętność poruszania się w świecie ludzi zamożnych i wpływowych jest warta ryzyka i w transakcyjnej Ameryce Donalda Trumpa to właśnie Mandelson poradzi sobie najlepiej. Byłaby to gorzka konkluzja.
Tymczasem Starmer, który od dłuższego już czasu ma kiepską prasę i notowania, walczy o przetrwanie. W Partii Pracy wrze i słychać głosy, że jego pozycja jest nie do utrzymania. O tym, że premier powinien ustąpić ze stanowiska, przekonanych jest też 50 proc. Brytyjczyków; przeciwnego zdania jest jedynie 24 procent.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















