Jeśli przyjąć, że w epoce streamingu muzykę określa raczej jej nastrój niż gatunek, Klawo świetnie odnajduje się we współczesnych realiach. Drugi album trójmiejskiego septetu czerpie z jazzu, funku, bossa novy, neosoulu, a przy tym nierzadko porusza się w rytmie hip-hopu.
A jednak – pomijając incydentalne ekscesy – „2 bobry i zachód słońca” to album spójny za sprawą ciepłego brzmienia, leniwego tempa i nostalgicznej aury. Dzięki nim grupa może niezauważalnie podróżować w czasie, przeskakiwać między krajami i gatunkami, mieszając Karolaka z Thundercatem i Hancocka z Dam-Funkiem.
Tylko czasem trójmiejski zespół decyduje się podkreślić skalę swoich inspiracji, jak w zamykającej album „Saunie”, która wyłania się z perkusjonaliów i wokaliz niczym zapomniany przebój grupy Bemibek, by po kilku minutach przeobrazić się w wyrastający z hip-hopu jazz rodem z płyt Makayi McCravena.
Klawo jest kolejnym polskim zespołem – obok Błota, sneaky jesus czy Tropical Soldiers in Paradise – który z uwagą śledzi wydarzenia na scenach Londynu czy Los Angeles i zdaje się dochodzić do wniosku, że w całym tym graniu ostatecznie najważniejszy jest groove. W swoich najlepszych momentach „2 bobry i zachód słońca” potwierdzają tę intuicję.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















