Heinali gra pieśni Hildegardy z Bingen

Umieszczone w nowym kontekście muzycznym (a także politycznym) pieśni średniowiecznej mistyczki brzmią poruszająco, niezależnie, czy usłyszymy w nich lament, czy pieśń dziękczynną.
Czyta się kilka minut
„Гільдеґарда” („Hildegarda”), Heinali & Andriana-Yaroslava Saienko // materiały prasowe
„Гільдеґарда” („Hildegarda”), Heinali & Andriana-Yaroslava Saienko // materiały prasowe

Kiedy dwa i pół roku temu rozmawiałem z Olehem Shpudeiką (znanym szerzej jako Heinali), ten ukraiński kompozytor mieszkał w Niemczech, niedaleko Bingen. W trakcie wywiadu wspomniał, że chciałby odwiedzić muzeum poświęcone średniowiecznej świętej. W jego głosie brzmiała jednak wątpliwość – czy w trakcie rosyjskiej inwazji można pozwolić sobie na taką przyjemność.

Jego najnowszy album zatytułowany „Гільдеґарда” („Hildegarda”) sugeruje, że artyście udało się ostatecznie poradzić sobie z obiekcjami. Przy czym ta płyta nie jest dziełem przypadku, bo fascynacja Heinaliego muzyką dawną nie rozpoczęła się na uchodźstwie. Już na płycie „Madrigals” z 2020 r. kompozytor przedkładał średniowieczne harmonie na język syntezatorów modularnych. Po ataku na Kijów nie miał możliwości kontynuowania swoich badań w tym zakresie. Zamiast tego nagrał prostsze, ambientowe „Kyiv Eternal” – podszyty tęsknotą hołd dla ukochanego miasta.

Dramaty współczesności nie odciągnęły jednak kompozytora od muzyki dawnej. Przeciwnie, we wspomnianej rozmowie Heinali przyznawał, że tak jak dzisiejsza sztuka wydaje mu się nieistotna w kontekście tragedii wojny, tak duchowy wymiar średniowiecznych mszy czy motetów czynił je jeszcze bliższymi.

Nie powinno więc dziwić, że na najnowszy album składają się dwie dwudziestominutowe kompozycje, dla których punktem wyjścia są motety Hildegardy z Bingen. Od oryginałów odróżnia je nie tylko hipnotyzujący drone syntezatorów modularnych, ale także śpiew Andriany-Yaroslavy Saienko, który czerpie z ludowych tradycji ukraińskiej wsi. 

Umieszczone w nowym kontekście muzycznym (a także politycznym) pieśni średniowiecznej mistyczki brzmią poruszająco, niezależnie, czy usłyszymy w nich lament, czy pieśń dziękczynną. Na tę dwuznaczność zdaje się wskazywać okładka albumu, która może symbolizować zarówno kolejne wizje świętej Hildegardy, jak i rosyjską rakietę, która w 2022 r. spadła nieopodal kijowskiego studia Heinaliego. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 26/2025