Być „nadzianą zdzirą” – marzenie bohaterek najnowszego filmu Sofii Coppoli – brzmi na tyle wulgarnie, że najchętniej przypisalibyśmy je nastolatkom ze społecznych nizin. W „Bling Ring”, opartym na autentycznym reportażu z magazynu „Vanity Fair”, takie aspiracje przyświecają amerykańskim dzieciakom z klasy średniej, którym marzy się luksus i sława na miarę pierwszych stron tabloidów. Włamują się więc do willi hollywoodzkich gwiazd, a zdobytymi łupami chwalą na facebookowych profilach. Rebecca, Nicki czy Mark, mieszkając w Kalifornii, mateczniku popkulturowych wzorców i siedlisku największych idoli, mają okazję wcielić w życie fantazje milionów współczesnych zakupoholiczek i podglądaczy, którzy choć przez chwilę chcieliby być jak Paris Hilton czy Lindsay Lohan. Fotografowane niczym w reklamie niekończące się rzędy markowych butów, toreb i wieszaków z kreacjami stają się obiektem fetyszystycznego pożądania, które nigdy nie daje się zaspokoić, bo samonakręca się i uzależnia jak narkotyk.
***
Sama Coppola mimo wszelkich posiadanych przywilejów wydaje się zaprzeczeniem takiej „rich bitch” z nastoletnich pragnień – chroni przed tabloidami swoje życie prywatne, nosi się z dyskretnym szykiem, nie próbuje odcinać kuponów od wielkiego nazwiska, które bez wątpienia pomaga w karierze, ale nie zwalnia od własnych poszukiwań. Reżyserka, mimo skończonych 40 lat, obsesyjnie krąży wokół tematu dorastania: w debiutanckich „Przekleństwach niewinności”, w „Marii Antoninie”, w „Somewhere. Między miejscami” intryguje ją ten właśnie etap w rozwoju człowieka jako czas najbardziej demoniczny, jako moment przejścia, przepoczwarzania się w dorosłość.
A świat urządzony przez dorosłych wcale nie zachęca do rozstawania się z dzieciństwem, pełno w nim bezsensownych represji, zbyt sztywnych reguł, pozoranctwa i blichtru. Sofia Coppola wypracowała nawet specyficzny filmowy język do opisu tego świata, oparty na ironicznej kontemplacji życia w jego najbardziej pustych przebiegach, w fałszywym zgiełku popularności, w nagromadzeniu rzeczy, które przytłaczają, zamiast cieszyć. Nic dziwnego, że niektórzy bohaterowie jej filmów wolą trwać w stanie zawieszenia między dzieciństwem a dorosłością, wolą pielęgnować swoją niedojrzałość, by nie musieć się zmierzyć na serio z pustką w sobie.
W „Bling Ring” dojrzewanie pod presją popkulturowo-konsumpcyjnej tyranii okazuje się szczególnie trudne i pokraczne. Reżyserka z lubością stosuje klisze młodzieżowych filmów i seriali typu „Beverly Hills 90 210”: kamera w zwolnionym tempie celebruje eskapady bohaterów do nocnych klubów, teledyskowy montaż podkreśla balangowo-zakupową gorączkę. Skompromitowany zostaje także rynek współczesnej duchowości, karmiący się modnymi prądami religijnymi i frazesami o dobroczynności, a w gruncie służący autopromocji (wątek Nicki granej przez Emmę Watson, czyli niegdysiejszą Hermionę z filmowej serii o „Harrym Potterze” – czyżby ten klucz obsadowy miał być jakąś szyderczą metaforą etapów dorastania?).
W jednej ze scen „Bling Ring” bohaterowie plądrują dom Paris Hilton, który wygląda niczym kiczowata świątynia ku czci jego właścicielki – nawet pokrowce na poduszki opatrzone są podobizną celebrytki. Ta eksplozja autoerotyzmu musi wywołać u widza pobłażliwy bądź szyderczy uśmiech. Ale któż z nas nie buduje sam sobie podobnych kapliczek – chociażby na Facebooku, będącym bardzo często narcystyczną projekcją własnych wyobrażeń i marzeń o lepszym, piękniejszym, bardziej interesującym „ja”? Dzieciaki z filmu Coppoli od początku stwarzają sobie na portalu społecznościowym żywoty równoległe, jakby te realne, mimo wszystkich ekscesów, były nie dość ekscytujące, jakby domagały się nieustającej uwagi i „lajkowania”. W tym sensie Coppola bynajmniej Ameryki nie odkrywa, a satyryczną sceną finałową w telewizyjnym studiu jedynie przypieczętowuje to, co zdążyła zdiagnozować już wcześniej.
***
„Bling Ring” jest bowiem lekką komedią, która z opowieści o znudzonych kalifornijskich nastolatkach próbuje uczynić ważką metaforę współczesności, pokazując, jak pęd do konsumowania, podglądania i wystawiania się na pokaz przytępił w nas zwykły instynkt samozachowawczy. Albowiem śmiejąc się z naiwności filmowych nastolatków czy niefrasobliwości celebrytów, pozostawiających swoje luksusowe domostwa na pastwę tych pierwszych, w rzeczywistości śmiejemy się z siebie samych. Wszak wszyscy dziś żyjemy w panoptykonach i – choć niekoniecznie przypominają przeszklone wille z Hollywood Hills – to w dużej mierze na własne życzenie.
„BLING RING” – scen. i reż. Sofia Coppola, zdj. Harris Savides, Christopher Blauvelt, wyst. Emma Watson, Israel Broussard, Katie Chang, Taissa Farmiga, Claire Julien i inni. Prod. USA 2013.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















