Zuzana i chłopcy

Nowym prezydentem Słowacji może zostać kobieta, do niedawna nieobecna w polityce. Wybory wiele mówią o kraju i emocjach, jakie od roku targają społeczeństwem.

Reklama

Zuzana i chłopcy

Zuzana i chłopcy

11.03.2019
Czyta się kilka minut
Nowym prezydentem Słowacji może zostać kobieta, do niedawna nieobecna w polityce. Wybory wiele mówią o kraju i emocjach, jakie od roku targają społeczeństwem.
O krytyce pod adresem Čaputovej komentatorzy piszą: „Atakuje się ją tylko z tego powodu, że wydaje się pełną nadziei głową państwa”. ZUZANACAPUTOVA.SK
Z

Zuzana Čaputova: to nazwisko nie było dotąd znane w Polsce i Europie Środkowej, a co dopiero poza regionem. Wkrótce może się to zmienić.

Pierwsza tura wyborów prezydenckich na Słowacji odbędzie się w sobotę 16 marca, a sondaże pokazują, że na największe poparcie może liczyć właśnie Zuzana Čaputova. Ostatnie badania dawały jej prawie 45 proc. głosów (według agencji Focus) lub nawet prawie 53 proc. (agencja AKO). To niemal gwarantuje jej przejście do drugiej tury – niemal, bo jednak w ostatnich dniach przed wyborami wiele może się zdarzyć.

Przewaga Čaputovej nad kontrkandydatami to spora niespodzianka. Startowała ona jako nieznana kandydatka, bez wsparcia wielkich partii – jej ugrupowanie Postępowa Słowacja (Progresívne Slovensko) powstało dopiero jesienią 2017 r.

Jeszcze na dwa tygodnie przed wyborami była w sondażach trzecia i podobno wręcz naciskano na nią, aby zrezygnowała z udziału i nie odbierała głosów Robertowi Mistríkowi – wtedy drugiemu w rankingu, uważanemu za kandydata liberalnego i proobywatelskiego. Ale potem, nagle, w ciągu kilku dni, jej notowania zaczęły iść w górę – i to Mistrík podjął decyzję o wycofaniu się.

Teraz w sondażach na czele jest więc Čaputova, potem długo nikt, a w końcu dwóch kandydatów, którzy stoczą walkę o wejście do drugiej tury: europejski dyplomata Maroš Šefčovič, popierany przez rządzącą partię Smer-Sociálna Demokracia (sondaże dają mu 22 proc.), oraz Štefan Harabin, sędzia Sądu Najwyższego, kiedyś związany z partią HZDS niesławnego premiera Vladimíra Mečiara (jemu sondaże dają 12 proc.).


CZYTAJ TAKŻE:

MAREK VAGOVIČ, szef działu śledczego portalu Aktuality.sk: My, dziennikarze, od dawna pisaliśmy, że krajem rządzi hermetyczna elita, z silną oligarchią i powiązaniami ze światem przestępczym. Teraz dostrzegli to także obywatele.


Przeciw arogancji władzy

Zuzana Čaputova jest prawniczką zaangażowaną w sprawy obywatelskie i ekologiczne. Jest też wiceprzewodniczącą Postępowej Słowacji, która sama określa się jako siła jednoznacznie „postępowa, liberalna i proeuropejska”. Na razie ugrupowanie musi zadowolić się rolą opozycji pozaparlamentarnej, ale w przyszłych wyborach bez wątpienia wejdzie do parlamentu. Natomiast jego kandydatka ma szansę na urząd prezydenta.

Jak dotąd Čaputova znana była nie jako uczestniczka życia politycznego, lecz prawniczka, która wystąpiła przeciwko władzy i wygrała.

Chodziło o plany wielkiego składowiska odpadów w Pezinku w południowo-zachodniej Słowacji, gdzie mieszka Čaputova. W sporze tym po jednej stronie była perspektywa milionowych zysków i silne wpływy rządzącej partii Smer-SD [o jej wątpliwych interesach zob. wywiad z Markiem Vagovičem, szefem działu śledczego portalu Aktuality.sk, na kolejnych stronach działu Świat – red.]. A po drugiej – jak w amerykańskim filmie – zwykli ludzie, reprezentowani przez Zuzanę Čaputovą. Sądowe zmagania trwały ponad 10 lat i zakończyły się triumfem mieszkańców. W 2013 r. Sąd Najwyższy cofnął pozwolenie na budowę składowiska. W 2016 r. uparta prawniczka została za to wyróżniona Nagrodą Goldmanów, zwaną „ekologicznym Noblem”. Do 2017 r. działała też w organizacji prawniczej Via Iuris, zajmującej się wspieraniem inicjatyw obywatelskich, m.in. na polu ochrony środowiska. Dopiero potem postanowiła zająć się czynnie polityką.

– Choć Čaputova była znana w środowisku organizacji pozarządowych, to jednak aż takie poparcie dla niej w sondażach jest niespodzianką. Udało się jej dotrzeć nie tylko do młodych liberalnych wyborców, ale także do starszej, bardziej konserwatywnej grupy – mówi „Tygodnikowi” socjolog Michal Vašečka.

Niektóre jej poglądy – np. na prawa homoseksualistów do adopcji dzieci czy utrzymanie liberalnej ustawy aborcyjnej – odbiegają od tych, które dominują wśród starszego pokolenia. Jej konkurenci próbują to zresztą eksponować. Ale Čaputova z powodzeniem broni się otwartością na rozmowę i spokojem argumentów.

Słowacja rok później

„Przeciwstawmy się złu!” – mówi Zuzana Čaputova swoim wyborcom i nie sposób nie widzieć w tym nawiązania do dramatycznych wydarzeń sprzed ponad roku, gdy zamordowany został dziennikarz śledczy Ján Kuciak i jego narzeczona Martina Kušnírova.

Ciężar tej sprawy nadal jest odczuwany w słowackim życiu publicznym, a dla niektórych stała się ona doświadczeniem pokoleniowym. W lutym tego roku, w rocznicę śmierci dwojga młodych ludzi, na ulice Bratysławy i innych miast znów wyszli ludzie. Tylko w stolicy było ich 25 tys. Chcieli pokazać, że nie zapomnieli, a także że nadal patrzą władzy na ręce i czekają na wyjaśnienie tego morderstwa oraz ukaranie winnych.

Wtedy, w lutym 2018 r., śmierć Jána i Martiny (w przestrzeni publicznej mówi się o nich właśnie tak – używając imion) była dla Słowaków szokiem. Była też impulsem, by coś zmienić, sprzeciwić się korupcji i dziwnym powiązaniom między politykami a biznesem. Bo to, o czym pisał Kuciak – dziennikarz tropiący afery polityczno-biznesowe – policja i prokuratura wiązały właśnie z jego śmiercią.

W Bratysławie gromadziły się wtedy rzesze ludzi, największe od czasu wielkich demonstracji, jakie 30 lat temu towarzyszyły upadkowi komunizmu. Demonstranci domagali się przede wszystkim sprawiedliwości. Społeczna trauma wywołana tym podwójnym zabójstwem wyzwoliła poczucie, iż konieczna jest głębsza zmiana. Pytanie tylko: jaka?

– Rządy premiera Roberta Fico doprowadziły do rozkładu społecznego w takim stopniu, że potrzeba fundamentalnej zmiany. Jednak dla jednej części społeczeństwa ta zmiana wiąże się z prozachodnią polityką, z liberalną demokracją. Dla drugiej to sprzeciw wobec całego systemu politycznego, na którym to sprzeciwie zyskują formacje skrajne, jak Partia Ludowa Nasza Słowacja (ĽSNS) Mariana Kotleby. Ta antysystemowa tendencja jest bardzo silna – mówi Vašečka.

Na znaczącą obecność antysystemowych wyborców zwraca też uwagę znany publicysta Marián Leško. – Słowackich wyborców można podzielić na trzy grupy. Pierwsza to ci, którzy głosują na kandydatów partii rządzących, czyli Smeru-SD i Słowackiej Partii Narodowej (SNS). Druga to ci, którzy mają Smeru powyżej uszu. Oraz trzecia: ci, którzy mają dość wszystkich polityków i są z zasady antysystemowi – mówi „Tygodnikowi”.

– Teraz jest ten moment, by sprawdzić, czy protesty sprzed roku były emocjonalną falą, czy też czymś bardziej stałym – dodaje Leško. – Czy ta chęć zmiany dalej w ludziach jest? I czy ludzi ceniących prawa człowieka i podstawowe wolności jest tutaj dość? Wybory są testem, a obecność Čaputovej w drugiej turze będzie dowodem.

Bohaterowie kolejnych planów

Bez względu na to, co się stanie 16 marca, Čaputova już jest fenomenem, który wiele mówi o emocjach społecznych.

– Rozmawiałem z socjologami. Nie pamiętają, aby komuś tak szybko rosło poparcie – Marián Leško zastanawia się nad przyczynami, dla których prawniczka w tak krótkim czasie zajęła pierwsze miejsce w sondażach. – Ten wzrost nastąpił pod wpływem emocji, więc poparcie dla niej może się nieco zmniejszyć. Jednak nie aż tak, żeby miała nie wejść do drugiej tury. Pytanie natomiast, kto będzie wtedy jej rywalem.

Maroš Šefčovič – popierany przez elity rządzące – początkowo miał spore szanse na wygraną, długo prowadził w sondażach. Dyplomata od lat pracujący w unijnych strukturach w Brukseli był postrzegany jako kandydat prounijny, a zatem do zaakceptowania nawet dla tzw. bratysławskiej kawiarni, jak określa się najbardziej liberalną część społeczeństwa. Już lepiej on, nawet jeśli jest popierany przez Smer, niż jakiś ekstremista – tak myślano.

Jednak przyspieszenie Čaputovej na ostatniej prostej zmieniło zasady gry. Umiarkowanemu Šefčovičowi depcze teraz po piętach Štefan Harabin – kandydat bardziej radykalny, trafiający i do nacjonalistów, i do antysystemowców, wspierany nawet przez część wyborców Smeru. Z kolei z Harabinem rywalizuje o głosy zdeklarowany nacjonalista Kotleba, a ich elektorat w znacznym stopniu się pokrywa.

Kotleba nie ma raczej szans na wejście do drugiej tury, chodzi mu zapewne o umocnienie pozycji swej partii przed wyborami parlamentarnymi w 2020 r. Kalkulacja to racjonalna: w tym samym czasie, gdy w prezydenckich rankingach na prowadzenie wysuwała się Čaputova (jako ikona Słowacji proeuropejskiej i liberalnej), w sondażu poparcia dla partii politycznych na drugim miejscu uplasowali się właśnie narodowcy Kotleby (z 12-procentowym poparciem; słowacka scena jest dość rozdrobniona). Dla porównania: Postępowa Słowacja – występująca w koalicji z partią Spolu (Razem) – może liczyć w sondażach na 9,5 proc. głosów.

Wygląda na to, że w przyszłorocznych wyborach do parlamentu kluczowy może okazać się wynik właśnie tych dwóch formacji: pro- i antyzachodniej.

Zapotrzebowanie na uczciwość

Z chwilą, gdy poparcie dla Zuzany Čaputovej w sondażach poszybowało, uderzyła w nią ostra fala krytyki. „Atakuje się ją tylko z tego powodu, że wydaje się pełną nadziei głową państwa” – pisał komentator „Dennika N”.

Atakowanie kontrkandydatów w kampanii wyborczej jest zjawiskiem zrozumiałym, ale w przypadku Čaputovej ciekawe jest, w jaki sposób jest ona atakowana. Przeciwnicy starają się tak przedstawić jej liberalne poglądy, aby sprowadzić wybory do zasadniczych kwestii kulturowych (prawa mniejszości seksualnych, aborcja itp.). Eksponują także jej brak politycznego doświadczenia. Oraz płeć i wiek. Znaczący jest przy tym lekceważący język, np. zwrot „nieznana dziewczyna”. Dziewczyna? Zuzana Čaputova ma 45 lat i dwójkę dzieci. A polityk, który tak ją określił, jest jej rówieśnikiem (ale o sobie nie mówi per „chłopak”).

„Chcę trafić do wszystkich, bo wszystkich nas łączy frustracja wywołana arogancją władzy i niesprawiedliwością – deklarowała Čaputova. – Do Słowaków, jak też Węgrów, Czechów czy Romów. Wszystkich, bez względu na wyznanie czy orientację seksualną”. I to się jej udaje: chce na nią głosować nie tylko jedna trzecia kobiet (i z prawicy, i z lewicy), ale także znaczna część wyborców konserwatywnych i religijnych.

– To, że jest kobietą, jest ważne, ale nie jest czynnikiem zasadniczym – mówi Marián Leško. – Nie jest emocjonalna, jest bardzo opanowana, reaguje spokojnie. Nie da się jej więc prezentować jako histeryczki, jak to się zdarza kandydującym kobietom.

– Umie nawiązać kontakt z ludźmi. Jest autentyczna, niczego nie udaje – dodaje Vašečka. – Čaputova pokazuje, że ważny jest po prostu uczciwy człowiek. A Słowacy mają teraz wielkie zapotrzebowanie na uczciwość.

Mają też zapotrzebowanie na zmianę. Jak jednak przypomina Michal Vašečka, zmiana ta może oznaczać coś innego dla różnych grup wyborców. Dla jednych będzie to więc Čaputova, ale dla innych – już ktoś o zupełnie innych poglądach.

– Harabin, Kotleba i inni rosną w siłę – przypomina socjolog. ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka działu Świat, specjalizuje się też w tekstach o historii XX wieku. Pracowała przy wielu projektach historii mówionej (m.in. w Muzeum Powstania Warszawskiego)  i filmach...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

to także, oprócz lawiny afer z PiS w roli głównej w Polsce, tłumaczy ekstazę nerwową Kaczyńskiego

Ee, chyba nie. A nie pamięta Pan globusa z "Ucha Prezesa" ? :-)

Zwłaszcza, że słowacki Kościół znów popełnił wpadki wizerunkowe związane z wyborami. Najpierw przewodniczący słowackiej KEP abp. Zvolenský zaprosil na spotkanie parę dni przed wyborami jedynego kandydata, byłego komunistə i absolwenta moskiewskiej szkoły dyplomatycznej MGIMO z lat 80tych Šefčoviča aby później 6 dni przed wyborami w kazaniu podczas mszy transmitowanej w telewizji abp. Orosch ogłosił, że poparcie dla "ultraliberalnej" Čaputovej oznacza popełnienie ciężkiego grzechu. Widać, ks. abp. woli przedstawicieli skorumpowanych partii, faszystów lub byłych komunistów od liberalnej kandydatki, szczerze wyczulonej na sprawy sprawiedliwości, środowiska i państwa prawa. Dlatego się dziś dużo ludzi, włącznie z wierzącymi, posługuje hasłem popiełnienie grzechu, co znaczy głosowanie na Čaputovą...

Fakt, Kościół słowacki się pogubił, niczym polski. Aczkolwiek gwoli ścisłości, abp Orosch nie wymienił zdaje się nazwiska Čaputovej, tyle, że wiadomo było o kogo chodzi. Warto jednak wspomnieć, że tak jak w Polsce są tam na marginesie sensowni księża. Jeden z nich prowadził przedwyborcze spotkanie Čaputovej w Żylinie. Inny, poprzednik Oroscha w Trnawie abp Bezak (w dziwnych okolicznościach odsunięty na bok o czym TP pisał) oficjalnie ją poparł, przy czym zdystansował się od jej poglądów na temat adopcji dzieci przez homoseksualistów. Artykuł bardzo dobry. Zabrakło mi podkreślenia faktu, że dwoje kandydatów tzw. demokratycznych, czyli Čaputova i Mistrik uzgodniło, że ten kto będzie miał mniejsze szanse się wycofa na korzyść drugiego. I Mistrik dotrzymał słowa, co nie jest w świecie polityki takie oczywiste.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]