Siły ONZ w Libanie ostrzeliwane przez Izrael. Irlandzcy żołnierze jak żywe tarcze w wojnie z Hezbollahem

Choć Irlandczycy uczestniczą w libańskiej misji ONZ od samego jej początku (od 1978 r.), to nigdy nie budziło to na Zielonej Wyspie takich emocji jak dziś, gdy ich położenie staje się coraz trudniejsze. Dlaczego, o tym pisze nasza brytyjska korespondentka.
z Wielkiej Brytanii
Czyta się kilka minut
Irlandzkie „błękitne hełmy” patrolują okolice wsi Mardż Ujun, zamieszkanej w większości przez libańskich chrześcijan. Liban południowy, 5 października 2024 r. // Fot. Carl Court / Getty Images
Irlandzkie „błękitne hełmy” patrolują okolice wsi Mardż Ujun, zamieszkanej w większości przez libańskich chrześcijan. Liban południowy, 5 października 2024 r. // Fot. Carl Court / Getty Images

Irlandzki posterunek przy Niebieskiej Linii, tj. wyznaczonej przez ONZ linii demarkacyjnej rozdzielającej Izrael i Liban, nosi kryptonim UNP 6-52. Stacjonuje tam pluton: ok. 30 Irlandczyków z UNIFIL, sił pokojowych ONZ w południowym Libanie.

Żołnierze ONZ w Libanie pod izraelskim ostrzałem

Na początku października, gdy w rejonie pobliskiej wsi Maroun al-Ras trwały walki między armią izraelską a Hezbollahem, Izraelczycy rozmieścili swoje czołgi przy posterunku 6-52 i prowadzili stąd ostrzał. UNIFIL i rząd Irlandii uznały to za zagrożenie dla swoich żołnierzy, protestowały i apelowały o wycofanie sił izraelskich. Z kolei Izrael uważał, że to „błękitne hełmy” powinny się ewakuować, dla własnego bezpieczeństwa. Jednak Irlandczycy nigdzie się nie wybierają – są zdeterminowani, by zostać. Podobnie jak żołnierze z innych krajów (niedaleko od 6-52 jest posterunek 6-50, z załogą polsko-irlandzką).

„Są oczami i uszami społeczności międzynarodowej” – oświadczyła irlandzka armia. „To oburzające, że izraelskie siły zbrojne groziły siłom pokojowym i domagały się od nich ewakuacji z wiosek, których bronią” – stwierdził prezydent Irlandii Michael D. Higgins. „To bezpodstawne i zaogniające sytuację oskarżenia” – odparła ambasada Izraela w Dublinie.

Po jakimś czasie Izraelczycy oddalili się od posterunku 6-52, ale kolejne dni października przyniosły serię innych incydentów, w których armia izraelska naruszyła bezpieczeństwo sił pokojowych. Ostrzał z czołgu zniszczył wieżę obserwacyjną w siedzibie misji ONZ w Naqoura, ostrzelany został też posterunek w Labbouneh. W bazie Ramiya dwa izraelskie czołgi zniszczyły główną bramę i wjechały na ONZ-owski teren. Do połowy października rannych zostało kilku żołnierzy UNIFIL-u.

Działania Izraelczyków wobec sił pokojowych potępiło kilkadziesiąt zaangażowanych w tę misję krajów i sekretarz generalny ONZ António Guterres. „Każdy umyślny atak na siły pokojowe stanowi poważne naruszenie międzynarodowego prawa humanitarnego i rezolucji Rady Bezpieczeństwa nr 1701 (2006)” – oświadczył rzecznik UNIFIL-u. Nie zmienia to stanowiska Izraela: premier Netanjahu niezmiennie nalega na wycofanie „błękitnych hełmów” z przygranicznego rejonu.

Misja pokojowa w Libanie

Siły UNIFIL w Libanie liczą ok. 10 tys. żołnierzy (w tym obecnie 300 Irlandczyków i ponad 200 Polaków). Zostały powołane w 1978 r. Fakt, że ich misja trwa od kilku dekad, pokazuje, jak jest trudna, jeśli nie niemożliwa.

Obecnie ich zadanie to monitorowanie rozejmu, który zakończył wojnę Izraela z Hezbollahem w 2006 r. W pasie między Błękitną Linią a rzeką Litani (ma ona źródła w dolinie Bekaa, przecina Liban równoleżnikowo i uchodzi do Morza Śródziemnego) nie powinno być żadnych innych sił zbrojnych poza armią libańską i UNIFIL-em. Powinna tam też bez przeszkód docierać pomoc humanitarna.

Rzeczywistość jest inna. Hezbollah nie wycofał się, także Izraelowi zdarzało się naruszać warunki porozumienia. Teraz zaś prowadzi tam ofensywę lądową.

Izraelskie ataki na oddziały ONZ mogą się powtarzać

Irlandczycy służą w misji UNIFIL od początku. Dotąd stracili w Libanie 47 żołnierzy, ostatni raz w 2022 r. Część w wypadkach, ale były też incydenty, gdy ich ostrzeliwano – jak właśnie w grudniu 2022 r. (wówczas podejrzewano o to Hezbollah; organizacja nie przyznała się do ataku).

„Przez kilkadziesiąt lat jako żołnierze sił pokojowych działaliśmy jak de facto ludzkie tarcze, próbując chronić niewinnych libańskich cywilów przed Hezbollahem z jednej strony i przed armią izraelską z drugiej strony” – podkreśla w dzienniku „Guardian” Tom Clonan, irlandzki senator i emerytowany oficer.

Clonan, który brał udział w misji w Libanie w 1996 r., przypomina, że ataki na posterunki ONZ nie są niczym nowym, np. w kwietniu 1996 r. siły izraelskie ostrzelały bazę w Kanie, gdzie schronili się libańscy cywile. Zginęło ponad sto osób. Izrael twierdził, że do ostrzału doszło w wyniku pomyłki, ale raport ONZ uznał, że było to celowe.

Zdaniem Clonana najbliższe tygodnie mogą być dla „błękitnych hełmów” trudne i groźne, a „jedyne, co Irlandczycy mogą zrobić, to obserwować, rejestrować i raportować działania wszystkich stron konfliktu. Będą mieć nadzieję, że ocalą ludzkie życie, sami przeżyją i wrócą do swoich rodzin”.

„Błękitne hełmy" nie mogą wycofać się z Libanu

Położenie „błękitnych hełmów” w Libanie istotnie staje się coraz trudniejsze, zwłaszcza w takich miejscach jak UNP 6-52. ONZ nie chce ich jednak wycofywać, nie mówi też o tym żaden z krajów uczestniczących w misji.

W Irlandii zaś pozostaje ponad 70 żołnierzy z kontyngentu, którzy w chwili, gdy Izrael zaczął swą operację, byli na urlopach. Ich transfer nie jest teraz możliwy. Martwią się o swoich towarzyszy i – jak mówią – bez względu na ryzyko chcą do nich dołączyć. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 43/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Żywe tarcze