Znowu o pięknie

Mamy znakomity wysyp przewidywań, gdzie oto będzie teraz urzędował Jarosław Kaczyński. Czy mianowicie będzie sobie siedział, jak zawsze, w siedzibie partii przy ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie, czy raczej przeniesie się z całym majdanem do gabinetu służbowego, przysługującego mu z racji wicepremierowania.
Czyta się kilka minut

Wróżbom tym jakże często towarzyszą ostatnio bardzo niepochlebne opinie na temat wyglądu warszawskich biur Prawa i Sprawiedliwości. Opinie o estetyce budynku, w którym się mieszczą, wykładzin tam obecnych, zasłon, kotar, kulawych krzeseł i plam od kawy na tapicerkach (choć – to szczegół, ale przecież ważny – prezes Kaczyński pije tylko herbatę). Takie to rzeczy wypisuje wielkonakładowa prasa z obcym kapitałem, czekająca na repolonizację.

Tak samo niepiękne są opinie o okolicy biura PiS-u, co jakoby wynika z silnego promieniowania odeń brzydotą. A więc powiada się, że okoliczne parkingi, podworce, bramy, krzywe bruki, komórki śmietnikowe, ba!, nawet świeżo wybudowane luksusowe wieżowce – że wszystko to jest ogromnie i ponadnormatywnie brzydkie, nawet jak na Warszawę. Że oto cała tamta okolica porasta szybko roślinnością ruderalną, charakterystyczną dla przydrożnych rowów, przychać i wysypisk, że takoż żerują na tym wszystkim osobliwie organizmy i bynajmniej nie są to kotki, pieski, pandy bądź rozkoszne foczki, lecz reprezentacja bezkręgowców aż po paskudne kręgowce, a dzieje się tak dlatego, że jest omiatane reflektorem brzydoty świecącym z biura PiS-u przy ulicy Nowogrodzkiej. Fuj, głosi taka i owaka gazeta, i każda z nich, zanim zaczęła estetycznie mędrkować, winna się jednak była puknąć w główkę, jeśli nie chce, by na mocy przyszłej, planowanej ustawy repolonizacyjnej jej naczelnym redaktorem nie został człowiek od Czarnka, Gowina albo i posła Suskiego.

No więc tym nieostrożnym, ale i przedziwnym opisom miejskiej przyrody warszawskiej towarzyszą nieuniknione, ale też – co uważamy za całkiem niepotrzebne – bezmyślne, sadystyczne i osobiste wycieczki do poczucia piękna, czy raczej jego braku, u prezesa PiS. Oto na naszych oczach na pochyłe drzewo każda koza skacze – chciałoby się rzec. I to prawda. Jarosław Kaczyński w sprawach estetycznych jest ogromnie pochyły, co widać i słychać nie od dziś, ale od zawsze. Temat piękna, a zwłaszcza polskiego rozumienia
estetyki, jest dla nas tematem niemal najważniejszym. Jest to zbiór zagadnień i problemów o ogromnej szerokości, ale i wysokości. Od dawien dawna najtęższe głowy naszej kultury oraz kulturystyki, gdy orientowały się, z jak rozległym problemem mają do czynienia, wycofywały się wstydliwie z zamiarów pożywnego syntetyzowania owego zagadnienia. Uświadamiały sobie nagle i boleśnie, że choćby zjadły tysiąc kotletów, to nie udźwigną, taki to ciężar. Naturalnie my, tak jak tu sobie ponuro siedzimy w kwarantannie, nie ulegamy łatwym zniechęceniom, a rączki nam nie opadają, jak państwu polskiemu w obliczu koronawirusa, upadku obyczajów czy kultury osobistej.

Po prostu znakomicie wiemy, że ogół, który nigdy, od stu pokoleń nie miał ani jednej lekcji, na której by go poinformowano, co jest ładne, a co brzydkie, nie może mieć nic w tej sprawie do powiedzenia i musi onże błąkać się po suburbiach estetyki. Nawiasem, są niszowi badacze uważający, że w Polsce nie tylko nie uczy się tego, co ładne, a co brzydkie, ale takoż nigdzie nie ma oferty lekcyjnej rozróżniania dobra od zła. To lekka może przesada, ale coś jest na rzeczy, każdy to powie. Wracając do spraw estetycznych – nie można winić Jarosława Kaczyńskiego za to, że nie był na żadnych zajęciach z piękna, skoro takich zajęć nikt nie oferował. Nie można bowiem mieć za złe bliźniemu, że czegoś się na ochotnika nie uczył, bądź czegoś nie zrobił, i że po prostu nie jest herosem. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 42/2020