„Złoty pociąg” pod Wałbrzychem?

Złoto, diamenty, a może zrabowane przez Niemców dzieła sztuki? I gdzie: w tunelach zbudowanych przez Niemców pod Wałbrzychem czy może pod wsią Walim w Górach Sowich?
Czyta się kilka minut
 / Fot. Grażyna Makara
/ Fot. Grażyna Makara

W minionym tygodniu media polskie i zagraniczne opanowała lekka „gorączka złota”.

Emocje są uzasadnione: władze powiatowe Wałbrzycha poinformowały, że zgłosił się do nich adwokat, reprezentujący dwóch mężczyzn, Polaka i Niemca. Oferują oni, iż są gotowi wskazać miejsce, gdzie znajduje się niemiecki pociąg, ukryty w maju 1945 r. Mają warunek: oczekują, że w zamian otrzymają 10 proc. znaleźnego. Z doniesień medialnych można wnosić, że poszukiwacze nie tyle odnaleźli ów pociąg, ile zlokalizowali miejsce (za pomocą georadaru bądź/i wierceń), gdzie mógłby się znajdować. Wedle jednej z gazet, pociąg jest 70 metrów pod ziemią. Radio Wrocław twierdzi, że w maju ślady nielegalnych wierceń znaleziono koło Walimia.

Ile w tym prawdy? Być może – niemało. Właśnie na Dolnym Śląsku stykają się dwie legendy, które od II wojny światowej pobudzają wyobraźnię.

Najpierw więc: legenda o tunelach i tym, co w nich ukryto. Krążą po Dolnym Śląsku od 70 lat. Zbudowali je Niemcy, a celem projektu „Riese” (od Riesengebirge – niem. Karkonosze) miało być ukrycie pod ziemią produkcji zbrojeniowej – Śląsk długo leżał poza zasięgiem alianckich bombowców. W PRL-u tunele pozostawały niemal bezpańskie. Jeszcze na początku lat 90. można było bez przeszkód wejść do sztolni koło Walimia – dziś są udostępnione jako atrakcja turystyczna.

Legenda druga, a właściwie cały kompleks legend, dotyczy skarbów zrabowanych przez III Rzeszę w okupowanej Europie. Historycy szacują, że samego złota Niemcy ukradli ponad tysiąc ton, z czego po 1945 r. wyśledzono tylko dwie trzecie: ustalono, że 400 ton Rzesza sprzedała Szwajcarii, a 220 ton złota żołnierze USA znaleźli wiosną 1945 r. w kopalni soli w Turyngii. 

Dziennik „Die Welt” studzi teraz emocje. Spekuluje, że jeśli uda się odnaleźć ów pociąg, może być w nim złoto, ale raczej nie zaginione 300 ton, lecz może „kilkaset kilo” – bo najwyżej tyle mógł zgromadzić Karl Hanke. Ten wpływowy szef wrocławskiej NSDAP próbował zrabowane mienie wywieźć, zanim miasto otoczą Sowieci.

Czy poszukiwaczom udało się zlokalizować niemiecki pociąg? Ich adwokat twierdzi, że to znalezisko na miarę odkrycia wraku „Titanica”. Jaka jest prawda, dowiemy się może wkrótce – władze mają podjąć rozmowy z poszukiwaczami. ©℗

Wojciech Pięciak / DPA, Welt

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 35/2015