Reklama

Ziewając

Ziewając

08.05.2015
Czyta się kilka minut
Wydaje się w istocie, że wszystkich kampania wyborcza rozczarowała. Wymagających i niewymagających. Słabizną.
C

Ci, którzy słabizny oczekiwali, są zaskoczeni słabizny dnem, zaś ambitni romantycy, rozmarzeni oczekiwaniem poziomu i idei, wpadli w stan zupełnej prostracji, bez żadnej nadziei na reanimację. Prawda bezsprzeczna jest taka, że wszyscy uczestnicy kampanii wyborczej wygłaszali opinie od nich oczekiwane – to po pierwsze. Po drugie zaś: wyglądali dokładnie tak, jak to, co mówili. Owszem, było to jakoś zabawne, ale bez przesady. Nie ma potrzeby wymieniania tu żadnych nazwisk, bo te atrakcje dotyczą absolutnie wszystkich zawodników. Nie da się takoż ukryć, że była to kampania nudna arcyśmiertelnie. Tej garści mistrzowskich spostrzeżeń brakuje niestety szkieletu. Pytania w rodzaju „czemu nudno?” należą do najtrudniejszych, nie tylko w polityce, ale i w literaturze, w łóżku, w kościele, w kinie, a nawet w gastronomii. Odpowiedzi na nie mogą udzielić tylko ludzie najświatlejsi.

...

4347

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Kampania była nudna, bo ja zabiliśmy systemowo. Naszych miast nie ozdabiały plakaty wyborcze. Czyżby politycy zapomnieli o ich drukowaniu? Czy raczej wychodząc z założenia, by nie marnowali pieniędzy na głupoty, zabraliśmy im pieniądze na plakaty. W imię taniego państwa. Czy byliśmy bombardowani w telewizji przez audyceje komitetów wyborczych. Słyszeliśmy, że "nasz kandydat dokonał tego a tego...", "nasz kandydat ma zamiar ...". Zamiast tego cisza i jakieś "kaziobusy" pędzące po Polsce od Pcimia A do Pcimia B, na spotkanie z wyborcami przypatkowo napotkanymi na ulicy. Cyżby politycy zapomnieli o telewizji, czy zakazaliśmy im z niej korzystać, by nie marnowali pieniędzy na głupoty. Władzę nad kampaniami wyborczymi oddaliśmy w rece ludzi prasy i telewizji. To nie sztab wyborczy decyduje co usłyszymy o kandydacie. To dziennikarz decyduje czy pojedzie do Pcimia A i nagra relacje ze spotkania z wyborcami i ją upubliczni. To jego szef zdecyduje, czy to wydrukuje, czy nie. To dziennikarz zdecyduje czy motywem przewodnim kampani będzie "emigracja młodych", bo wszystkim będzie zadawał to pytanie i tylko te odpowiedzi upubliczniał, mając w nosie inne poglądy kandydata. To od sympatii dziennikarza zależy czy telewizja bedzie trąbiła o bardzo trafnej ripoście kandydata B na słowa kandydata A, czy raczej będzie muwić o jego kompromitacji. To ona wyrwie i stworzy nisa z pytania przypadkowego, niespodziewanego pytania "jak żyć?" i w nim zamknie całą kampanie, nie interesując się tym czy znależiono mądrą odpowieć czy nie, czy była ona od razu czy za dwa dni, ale za to mądra i przemyślana. A zatem mamy taką kampanie jaką chieliśmy, nudną, tanią kampanię, taniego państwa. Za małe pieniądze nik obecnie nie odpali super fajerwerków. Bo przecież nie ma sensu marnować pieniędzy na głupoty.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]