Po niedawnej śmierci Czesława Miłosza jakże wielu z nas miało poczucie dojmującej straty. Teraz, po śmierci Jana Nowaka Jeziorańskiego, myślę, że dominuje poczucie osierocenia. Zamilkł głos wielkiego doświadczenia, roztropności i rozumu, cudownie jasny głos człowieka prawego. Kto miał szczęście znać go bliżej, wie, jak potężne kierowały Nowakiem emocje, zawsze jednak powściągnięte niezłomną wolą i poczuciem służby. I zaufaniem - do Boga, a także do tych tlących się w duszach iskier dobrej woli, które można i trzeba rozdmuchać.
Słyszę głosy: takich ludzi jak Nowak już nie będzie, wszędzie zęby szczerzy MAŁOŚĆ, nieraz o krok tylko od samolubnej nikczemności. Ależ nie - oponują inne głosy - nie patrz w stronę polityków i politykierów, spójrz na młodzież, jakże obiecującą, czasem jakby nieświadomie ideową. Tam, te iskry dobrej woli nie tylko pełgają, ale co chwila buchają płomieniem!
Z pewnością pokolenie Jana Nowaka Jeziorańskiego zostało wielokrotnie poddane straszliwym nieraz próbom charakteru: kto wyszedł z nich zwycięsko, ten - choćby niedostrzegalnie i zazwyczaj bez patosu, skromnie - uczestniczy w tradycji heroicznej.
Nikomu jednak z młodych nie należy życzyć takich prób, na jakie wystawiała wojna, okupacja i ich dalsze ciągi. Być może te próby, które młodych w życiu czekają, choć inne, będą równie trudne?
Jeśli jednak mają z nich wyjść zwycięsko, zdać owe trudne egzaminy, nie sprzeniewierzyć się tradycji Jana Nowaka, to najpierw nie dając się uwikłać w patetyczną obłudę, w łapczywą kombinatorykę i wygodną ślepotę. Starając się iść drogą prawdy, podobnie jak przez całe życie dbał o to Jan Nowak Jeziorański.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
















