Zgnębienie i wdzięczność

Wiemy dobrze, jakie zwaliły się na nasz naród nieszczęścia w ostatnich stu latach. Ale przeżyliśmy także w tym czasie chwile promienne i pełne nadziei. Podobnie oscylujemy między zgnębieniem rozstania i wdzięcznością za minioną obecność, kiedy jesteśmy świadkami odchodzenia z tego świata ludzi, których imiona zapisze złotymi głoskami historia. Nie każdemu pokoleniu to zostało dane, żyć współcześnie z takimi ludźmi.
Czyta się kilka minut

Po niedawnej śmierci Czesława Miłosza jakże wielu z nas miało poczucie dojmującej straty. Teraz, po śmierci Jana Nowaka Jeziorańskiego, myślę, że dominuje poczucie osierocenia. Zamilkł głos wielkiego doświadczenia, roztropności i rozumu, cudownie jasny głos człowieka prawego. Kto miał szczęście znać go bliżej, wie, jak potężne kierowały Nowakiem emocje, zawsze jednak powściągnięte niezłomną wolą i poczuciem służby. I zaufaniem - do Boga, a także do tych tlących się w duszach iskier dobrej woli, które można i trzeba rozdmuchać.

Słyszę głosy: takich ludzi jak Nowak już nie będzie, wszędzie zęby szczerzy MAŁOŚĆ, nieraz o krok tylko od samolubnej nikczemności. Ależ nie - oponują inne głosy - nie patrz w stronę polityków i politykierów, spójrz na młodzież, jakże obiecującą, czasem jakby nieświadomie ideową. Tam, te iskry dobrej woli nie tylko pełgają, ale co chwila buchają płomieniem!

Z pewnością pokolenie Jana Nowaka Jeziorańskiego zostało wielokrotnie poddane straszliwym nieraz próbom charakteru: kto wyszedł z nich zwycięsko, ten - choćby niedostrzegalnie i zazwyczaj bez patosu, skromnie - uczestniczy w tradycji heroicznej.

Nikomu jednak z młodych nie należy życzyć takich prób, na jakie wystawiała wojna, okupacja i ich dalsze ciągi. Być może te próby, które młodych w życiu czekają, choć inne, będą równie trudne?

Jeśli jednak mają z nich wyjść zwycięsko, zdać owe trudne egzaminy, nie sprzeniewierzyć się tradycji Jana Nowaka, to najpierw nie dając się uwikłać w patetyczną obłudę, w łapczywą kombinatorykę i wygodną ślepotę. Starając się iść drogą prawdy, podobnie jak przez całe życie dbał o to Jan Nowak Jeziorański.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 05/2005